Blog > Komentarze do wpisu

Trudne wybory

Stephenie Meyer, Zmierzch / Twilight, przeł. Joanna Urban, s.416, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2007.

Stephenie Meyer, Księżyc w nowiu / New Moon, przeł. Joanna Urban, s.480, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław (brak roku).

Stephenie Meyer, Zaćmienie / Eclipse, przeł. Joanna Urban, s.552, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2008.

Stephenie Meyer swoim debiutem w 2005 roku i okupowaniem przez Zmierzch i następne powieści cyklu list bestsellerów utrafiła w moment zapotrzebowania na tego typu literaturę i właściwy dobór odbiorczyń. Należało po prostu napisać książkę obyczajową z elementami romansu osadzoną w realiach współczesnych, ale z domieszką niegroźnego horroru. Wprawdzie cykl jest skierowany do młodych kobiet (reklama wydawcy) i raczej zainteresuje 16-18 latki, ale kobiety w wieku 18 * x = y również mogą przeczytać, a odbiór utworów będzie różny, zależny od wieku, oczytania. Można powiedzieć, że autorka znalazła niszę po Harrym Potterze. Była oczekiwana część IV (bo cykl jest kontynuowany), zapowiada się  następną i wkrótce odbędzie się premiera filmu.

Nie jest to literatura najwyższych lotów, którą czytałam zachłannie, wampirzo ssąc treść, ale też mając ochotę rzucić się jak wilkołak i zmiażdżyć naiwną, irytującą fabułę. Tyleż w tym wszystkim sprzeczności.

Cóż więc zamyśliła pani Stephenie? Siedemnastoletnia Bella Swan przyjeżdża do deszczowego i pochmurnego Forks w stanie Waszyngton, by tu kontynuować naukę i zamieszkać z samotnym ojcem, komendantem policji. Zawiera pierwsze znajomości, ale intryguje ją grupka piękej młodzieży, którą zauważa na stołówce - jest to adoptowane rodzeństwo Cullenów i wkrótce z Edwardem zawrze szczególnie bliską znajomość. Jako że jest osobą bystrą, chociaż niezdarą, która wiecznie się przewraca lub kaleczy, odkryje ich tajemnicę. Zanim ona to zrobi, to jeszcze bardziej bystry czytelnik już wie o co chodzi. Wampiry różnią się od tych znanych nam z innych książek i filmów, wcale nie śpią w trumnach, a chodzą do szkoły i pracują, nie tracą sego wampirzego życia w słońcu. Ci nie posilają się ludzką krwią, więc mogą przebywać wśród śmierlelników, chociaż nie wolno przy nich rozlewać krwi, bo mogą się nie opanować. W odkryciu tajemnicy pięknego rodzeństwa pomoże Belli jeszcze legenda o Zimnych Ludziach opowiedziana przez przyjaciela-Indianina, Jacoba. Kiedy wszystko pięknie się układa, zaczyna naszej dziewczynie zagrażać niebezpieczeństwo, bo apetycznie pachnie, a nie wszystkie wampiry są łagodne.

W drugim tomie Edward ze swoją rodzinką wyprowadza się, by chronić swoją ukochaną. Bella jest rozżalona, bo też usilnie pragnie zostać wampirem. Więcej czasu spędza z Jacobem. Ale zagrożenie nie mija. Wkrótce trzeba będzie nasilić czujność. Napięcie rośnie i dobrze jest do około 400 strony. Wprowadzenie wątku włoskiego uważam za przedłużaniem powieści na siłę. Zresztą ten element fabuły i w trzecim tomie nie jest należycie wykorzystany. Zobaczymy, co będzie dalej.

Trzeci tom jest przewidywalny. Wynudziłam się przy nim co niemiara. Bella nadal marudziła. Jacob i Edward byli wobec siebie złośliwi i zazdrośni. Oczywiście akcja zmierza ku bitwie, którą stoczą zaprzyjaźnione wampiry we współpracy z wilkołakami przeciw tym zagrażającym Belli i innym ludziom. Kończy się interesująco. Tego dotyczy fabuła w dużym skrócie.

Jak już wspomniałam, każdy odczyta z tej książki to, co chce. Ktoś będzie śledził fabułę na poziomie dosłowności, zwracając uwagę na akcenty melodramatyczne. Ktoś inny zechce ją odczytać jako niepokój wieku dorastania z trudnościami w podejmowaniu wyborów, drażliwością, burzą hormonów, nad którymi nie panuje psychika. Jednakże sposób realizacji tej metafory może być nadinterpretacją, gdy weźmie się pod uwagę jakość pisarstwa.

Charakterystykę bohaterów pierwszoplanowych i drugoplanowych należy uznać za dosyć uproszczoną, więc mnie drażniącą. Wprowadzenie humoru językowego też nie jest najwyższych lotów, czasami odczuwałam go jako popłuczyny po "Shreku". Może to sprawa tłumaczenia i chęci oddania komizmu? Nie wiem. Rozbroił mnie sposób pisania o walce w trzecim tomie, wcale nie odczułam dramatyzmu sytuacji. Język nie nadążał za zamysłem. A może takie uproszczenia też przemawiają do tak licznej rzeszy fanek? Przecież wciągają w fabułę.

Powieści nie straszą, lecz rozczulają. Chcesz mieć świat realny z odrobiną fantastyki, to go masz.

Bez fanfar.

poniedziałek, 08 września 2008, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
vmr
2008/09/08 22:38:10
Och, muszę powiedzieć, że moja dwunastoletnia córcia uwielbia tę panią. :) Nie chcę przez to zarzucać Ci, że porwałaś się na dziecinną serię. :) Absolutnie nie. Bo moje dziecię ma niedziecinny gust - jest fanką Jane Austin (przeczytała więcej jej książek niż ja) czy Siergieja Łukjanienki (świetny "Brudnopis" o światach alternatywnych), a przede wszystkim Neila Gaimana. Takie mam czytelniczą bestię pod swym dachem... która Cię pozdrawia. :)
-
2008/09/09 09:04:03
No właśnie, dużo dojrzalszych nastolatek zachwyca się tą serią. Myślę, że jednak przyciąga realizm obyczajowy z odobiną niegroźnej tajemnicy. Podoba się założenie, że funkcjonują w naszym świecie istoty człekopodobne, z którymi można się zaprzyjaźnić i które będą brały udział w obronie w razie zagrożenia ludzkiego przyjaciela. Także sprawy uczuć - przyjaźni i miłości są bardzo ważne, tym bardziej, że wiążą się z dokonywaniem wyborów.Muszę przyznać, że też czytam niektóre książki dla nastolatek, nie darowałabym sobie zaniedbania czytelniczego pani Musierowicz. Również czytającą córkę pozdrawiam:)
-
2008/09/09 11:11:06
A ja, widząc okładkę, myślałam, ze to seria przerażających horrorów ;)
-
2008/09/09 13:50:03
Bo faktycznie te okładki raczej sugerują straszne historie, aniżeli przyjemne powieści, w gruncie rzeczy, obyczajowe ;) Jeszcze nie czytałam trylogii Meyer, ale cały czas mam ją na oku. I tak na razie porównuję recenzje, to pochlebne, to sceptyczne, jak Twoja ;)
-
2008/09/09 17:19:45
Lilithin, przyjemne rozczarowanie. Gdyby to były horrory, rzuciłabym w kąt.

Ana, mimo wszystko przeczytałam całkiem szybko około 1422 strony;)
-
2008/09/10 19:50:06
Ja również zanotowałam już sobie tę serię jednak już wcześniej spotkałam się z recenzją, że nie jest to żedna wielkie "och i ach" ;) Mimo to kiedyś się skuszę i wypożyczę z biblioteki:)
pozdrawiam Ciebie Nutto:)
-
2008/09/10 20:42:40
Paulino, należy tę trylogię potraktować rozrywkowo. Pozdrawiam również ciepło:)