Blog > Komentarze do wpisu

Rodzinne ucieczki i powroty

 

Miklos Vamos, Księga ojców / Apak konyve, przeł. Elżbieta Sobolewska, wyd. I, s.416, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2008.

Bohaterem powieści są kolejne księgi domowe, takie jakie parę wieków temu prowadzono powszechnie w rodzinach szlacheckich, może i mieszczańskich, czasami były to tylko zapiski na marginesach lub pustych kartach Biblii. Tu jest to piękny brulion sprowadzony z Włoch. W fabularnym zamyśle autora zaczęto ją prowadzić na początku XVIII wieku i doprowadzono do naszych czasów. To historia Węgier ukazana z perspektywy rodziny Csillagów, która na przestrzeni dziejów parokrotnie zmieniała brzmienie swego nazwiska i wyznanie. Jest dwanaście rozdziałów i dwanaście pokoleń o różnym statusie materialnym. Nie wszystkie losy bohaterów są zajmujące, dla mnie najciekawsze były te, które wiązały się z historią XX wieku. Właściwie to książka mnie nie wciągnęła, nie zauroczyła. Ot, kolejna historia, tyle że fikcyjna. Ja wolę jednak czytać historie autentycznych rodzin. Nie można jednak odmówić autorowi talentu kompozycyjnego. Każdy rozdział zaczyna się krótką obserwacją pory roku - od wiosny do zimy. A więc jest to historia rodziny jako zamkniętej całości z perspektywą kontynuacji.

Czuczor z rodziną powraca z emigracji z Bawarii na Węgry, ale nie jest mu dane zaznać spokoju, gdyż kraj jest ogarnięty walkami wewnętrznymi. On zaczyna prowadzić pierwsze zapiski, które jednak giną, ale odtwarza je jego wnuk. Niektórzy najstarsi synowie w tej rodzinie mają zdolności widzenia przeszłości i przyszłości, ale nie zawsze swoje wizje potrafią na bieżąco interpretować. Czytelnik śledzi zmiany nazwiska Csillag-Sternovszky-Stern-Berda-Csillag, ale też i wyznania, gdyż bohaterowie wżeniają się w żydowską rodzinę i zostają Węgrami-Żydami co ma wpływ na tragedie, które dotykają członków rodziny. Jesteśmy świadkami bogacenia się, zdobywania wykształcenia, stabilizacji. Jednak strach przed pogromami jest stale obecny. Z kolei tragedia II wojny światowej prowadzi do stwierdzenia:

Dam spokój przeszłości- powtarzał.- Dam spokój tej cholernej przeszłości. Dam spokój. Nie trza pamietać...- to "trza" to też dziedzictwo przeszłości, poprawił się więc: - Nie trzeba pamiętać! NIE TRZEBA! - krzyczał.(s.305)

Wcześniej spalił wszystkie księgi. Jednak historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. Znowu pojawi się potrzeba zapisywania dziejów i wróci umiejętność widzenia. A więc wiosna...

Z powieścią wędrujemy w czasie i przestrzeni. Może nawet zastanawiamy się nad niespisaną historią własnej rodziny, jakimiś drobnymi pamiątkami. Ja nie zachwyciłam się nią, ale na pewno są tacy, którym się spodoba.

niedziela, 25 stycznia 2009, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/01/25 19:51:36
mnie sie bardzo podobała.
-
2009/01/26 09:44:34
Według mnie było zbyt duże tempo, które sprawiło, iż niektóre wątki nie zostały należycie rozbudowane. Ale takie było zamierzenie autora. Ja wolałabym klasyczną powieść-rzekę.
Wrzucenie zabytkowego zegarka do kloaki w Auschwitz podobało mi się. Jest tu parę takich interesujących drobiazgów - i to ten plus.
-
2009/01/26 16:39:01
Mam ją na liście :) Przed kupnem jednak się jeszcze dwa razy zastanowię ;)
-
2009/01/26 21:19:38
Lilithin, może lepiej poszukaj w bibliotece;)
-
2009/02/15 22:43:17
a mnie zachwyciła, jako jedna z nielicznych książek ostatnio. Nie zachwyciła tak jak dobre czytadło od którego nie da się oderwać, ale jak opowieść do smakowania powoli, do zagłębienia się w jej świat.
Podobał mi się wątek pamięci przechodzącej z ojca na syna, taki realizm magiczny a jednak bardzo w środkowoeuropejskim klimacie.
I, odwrotnie niż Wam, bardziej podobały mi się początkowe fragmenty, dotyczące dawniejszych epok.
-
2009/02/17 16:11:59
mdl2, to miło słyszeć też inną opinię. Pierwsza opowieść z powracającą rodziną była interesująca, lecz węgierskie realia związane z tą epoką mniej znane, przydałyby się przypisy historyczne. Ciekawe też były kontakty, później przez rodzinę zarzucone, z terenami Galicji, Lwowem. Sądzę, że dla Węgrów jest to ważna powieść.