Blog > Komentarze do wpisu

Samotni są wśród nas

Johanna Nilsson, Kochający na marginesie / De i Utkanten Alskande,tłum. Paweł Pollak, wyd. I, s.206, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2009.

Johanna Nilsson zaprosiła mnie na spotkanie z bohaterami, których łączy kawiarnia Na Marginesie oraz związki rodzinne, uczuciowe i przyjacielskie. Tak się czułam, czytając tę książkę, jako osoba zaproszona do udziału w rozmowie na temat samotności.

Jest samotność narzucona przez los, ale też jest samotność z wyboru. Ocena tego stanu zależy od osobistej sytuacji i doświadczeń osoby się wypowiadającej. Jest współczucie, sąd, iż remedium na ten stan jest miłość, stwierdzenie, że są to ludzie ubodzy (moje skojarzenie z wigiliami dla samotnych i ubogich). Ukazując losy bohaterów, Johanna Nilsson skłania nas do uzmysłowienia sobie niejednoznaczności ocen sytuacji człowieka o różnym statusie materialnym, bo samotność, jak śmierć, obdarza swoimi łaskami sprawiedliwie. Nieustanna tęsknota za miłością, akceptacją inności, swoich wyborów, poszukiwanie innych, łatwych rozwiązań, czasami pozorne pogodzenie się ze swoją sytuacją - te stany ilustrują zwyczajne historie opowiadane czytelnikowi bez pośpiechu, bez dawkowania adrenaliny. Bliscy stają się nam Bea, Sofia/Stefan, Kasper, Mans, zastanawia nas przemiana Jacka, oczekujemy rozwiązania problemów Mirii oraz jej zadziwiających rodziców, Rose i Victora. Dręczy czytelnika myśl, że jednak samotność i niemalże wycie o zmianę swego położenia wiąże się z brakiem umiejętności nawiązywania kontaktów z drugim człowiekiem, jakimś uporem, brakiem walki, jest to często samotność w tłumie. Opowiedziane wydarzenia dotykają nieogarnionych pokładów wrażliwości, poszukiwania akceptacji, przeglądania się w innych jak w lustrze, a najbardziej nieodgadnione jest to, co dzieje się w umyśle drugiej osoby. Łatwo ranić słowem, spojrzeniem, brakiem odpowiedzi. Jeszcze jedno spostrzeżenie nasuwa się po lekturze powieści, jeden samotny i pokaleczony człowiek nie potrafi nawiązać więzi z drugim, podobnym. Jest oczekiwanie zwrócenia na siebie uwagi, a potem następuje ucieczka. Autorka nie udziela rad i odpowiedzi, lecz każe zastanowić się nad sobą, znajomymi, anonimowymi ludźmi z tłumu. Warte zaznaczenia jest to, iż ukazywana jest samotność ludzi w różnym wieku, nie tylko wybranych bohaterów, lecz i epizodycznie pojawiających się postaci. Człowiek samotny oczekuje zainteresowania, ale czasami nie chce się otworzyć na innych. Chce może zwrócić na siebie uwagę, lecz też i egoistycznie dąży do zainteresowania sobą, nie dając drugiemu nic wzamian. Irytowały mnie związki Bei z ojcem, ale rozumiałam ból odrzuconej przez rodzinę Sofii. Bliski stał mi się Mans. Nilsson nie ocenia zachowań bohaterów, po prostu ukazuje fragmenty zwyczajnego życia. Życie nie jest nieustannym szczęściem, lecz wołaniem o nie. Samotni dalej będą się mijać w tłumie. Bardzo polecam tę książkę.

Okładka nawiązuje do jednego z wydarzeń. Szarość miejsca, szarość życia i wyrazista czerwień szpilek, podobno marzenie każdej kobiety, jak symbol zauważenia przez otoczenie, a może i krzyk rozpaczy. Nie przeoczmy tej niewielkiej powieści.

poniedziałek, 16 lutego 2009, nutta

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/16 16:45:14
Po tym, jak już miałam okazję przeczytać tę powieść, najbardziej uderzyła mnie sugestywność okładki. Niby taka niepozorna, ale... wyjątkowo wymowna. Mam nadzieję, że już wkrótce przeczytamy kolejną powieść Johanny Nilsson!
-
Gość: mary, 87-239-181-53.rev.inds.pl
2009/02/16 19:24:18
spodoba mi sie.
juz mam.:)
-
2009/02/16 23:35:24
cieszę się, że i Tobie się spodobała...lubię czytać Twoje recenzje...
-
2009/02/17 15:06:40
A wczoraj już miałam iść po nią do księgarni, ale pogoda jakoś mnie zniechęciła. Nutto, pięknie napisałaś o tej książce.
-
2009/02/17 16:25:02
Aniu, też uważam, że okładki są ważne, wspierają treść, czasami interpretują. Również będę czekała na kolejną powieść Nilsson.

Mary, widziałam u Ciebie na stosiku i chyba wkrótce o niej napiszesz:)

Chiaro, Twoja recenzja również mi się podobała:)

Lilithin, wczoraj była fatalna pogoda, aż nie chciało się wychodzić, jeżeli nie było to konieczne. Czekam na recenzję po przeczytaniu.

Co ciekawe, w jednym dniu na blogach ukazały się 3 recenzje tej książki:))
-
2009/02/18 00:21:02
To jeśli można nieśmiało zapytać, czy to jest lektura z cyklu "dla kobiet", czy może wręcz przeciwnie?
-
2009/02/19 18:43:15
Nie jest to literatura dla kobiet, aczkolwiek problem samotności dotykający osoby obu płci jest rozwijany z kobiecym współczuciem i zrozumieniem.
-
2009/02/26 09:28:02
Witam serdecznie.
"Kochający na marginesie" to naprawdę dobra książka. Coś w tych historiach jest takiego, że trudno o nich zapomnieć czy prześlizgnąć się nad nimi obojętnie.
Zapraszam również na mój blog, gdzie znajduje się moja recenzja tej powieści.
-
2009/02/27 16:02:52
Witam na blogu:) Chętnie zapoznam się z Twoją recenzją.