Blog > Komentarze do wpisu

Z archiwum podróżnika

 

Nicolas Bouvier, Kronika japońska / Chronique japonaise, przeł. Krystyna Sławińska, s. 200, Noir sur Blanc, Warszawa 2001.

Szwajcarski pisarz i fotograf, Nicolas Bouvier (1929-1998), zafascynowany był Azją, a szczególnie Japonią, zaś wymieniona książka jest kolejnym zapisem jego wizyty w tym kraju. Ma formę dziennika z podróży połączonego z esejem i reportażem, są nawet wiersze, a przygotowana została dla wydawnictwa Payot, które wydawało cykl książek podróżniczych. Owe zapisy pobytu w Japonii obejmują lata 1956 -1966, a nawet jest krótki wpis z 1970. Można ją traktować i jako zapis obserwacji tego kraju sprzed półwiecza, ale też jako krótkie spotkanie z kulturą i historią. Zapisy są subiektywne, nie pisane na klęczkach, gdyż autor nie ukrywa, co mu się nie podoba. Książka nie tworzy spójnego wizerunku Kraju Kwitnącej Wiśni, lecz fragmentaryczne, prywatne spotkanie, do którego zapraszany jest czytelnik.

Stykamy się z historią, próbą nawiązania kontaktu z tym krajem i wymuszeniem otwarcia się na świat. Jest odwołanie do literatury o Japonii na przestrzeni wieków, Marca Polo, Kaempfera oraz pracy Ruth Benedict, której zlecono przestudiowanie mentalności Japończyków. Owe badania dotyczące niedawnego, enigmatycznego  przeciwnika Amerykanów są przeprowadzane po II wojnie światowej i sprawiają, iż nawet w Japonii powstają kluby Ruth Benedict, bo zapis jej badań był dla pokonanych "wielką pociechą", wyznaczał też drogę porozumienia i poznania. Echem przeszłości wojennej jest doskonały zapis wspomnień o Hiroszimie, wzruszający i jednocześnie taki zwyczajny. Na trasie swojej wędrówki po miastach i wsiach obserwuje folklor i kulturę wysoką jak teatr no, notuje zamiłowanie do muzyki. Pisze o historii i pojmowaniu zen, buddyźmie i mitologii narodu, który szczycił się swoim boskim pochodzeniem. Historia i tradycja spotyka się z teraźniejszością. Fakt, że skrótowo jest to wszystko podane, lecz nie jest to książka dla znawcy, może dla początkującego badacza Japonii. Można ją też traktować jako zapis historycznych już podróży. Nasuwa sie pytanie, czy można zgłębić przy okazji wypraw ducha Japonii. Turysta w krótkim czasie chce wszystkiego, samej esencji "wyraźnie objaśnionej, jeśli można,aby błyskotliwie konwersować po powrocie o Europy.(...) Przyjeżdżamy do tego małego, skromnego kraju z naszym niezaspokojonym metabolizmem: jest w tym cały Zachód." Oj dostaje się tym Europejczykom, zbyt niecierpliwym, pańciowatym i powierzchownym.

W trakcie przemierzania tego kraju jest obserwatorem  cepeliowskich spotkań folklorystycznych dla turystów w wioskach, nawet ostro zakrapianych alkoholem. Osobnym tematem jest pobyt na Hokkaido w celu poznania historii wyspy oraz kultury tajemniczego ludu Ajnów, o których sami Japończycy wyrażali się zawsze z przekąsem. Szkoda, iż nie ma informacji (może autor do tego nie dotarł) o wybitnych zasługach Polaka, Bronisława Piłsudskiego (1866-1918), zesłańca i etnografa, który badał ich kulturę, pozostawił po sobie prace naukowe, zapisy podań, około 300 fotografii Ajnów i nagrania dźwiękowe.

Na czas Bouviera pobytu w Japonii przypada otrzymanie przez obywateli paszportu bez większych formalności. Bogatsi Japończycy gromadnie wyruszyli poza granice, przeżywajac pierwsze rozczarowania, pozostali zwiedzali własny kraj, fotografując wszystko co uważali za godne uwagi. Teraz turysta japoński jest ze swoją kamerą i aparatem fotograficznym goszczony na wielu kontynentach.

Szwajcarski obieżyświat nie patrzy się na ten kraj poprzez luksusowe apartamenty hotelowe i szyby samochou, przemierza go często ogólnodostępnymi środkami lokomocji, wędruje pieszo, wynajmuje skromne pokoje przy rodzinie w tanich dzielnicach. Chce poznać, zrozumieć, skonfrontować. Chce, lecz zdaje sobie sprawę, że tylko przybliży się do obrazu i duszy tego kraju.

niedziela, 08 lutego 2009, nutta

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/09 12:18:34
W sumie większość podróżników zwiedza świat od tej "biedniejszej strony". Jeśli chcą naprawdę dobrze poznać kulturę muszą całkowicie zanurzyć się w nią, a tego nie da się zrobić przez okno luksusowego hotelu...
W każdym razie nie przypominam sobie jakiegokolwiek reportażu z podróży, w którym autor snuł by wnioski z klimatyzowanego hallu. Jeśli tacy są - to podświadomie ich omijam. Tak więc w pisaniu Bouviera nie ma nic szczególnie oryginalnego, choć przyznać muszę, że od dawna mam na "Kroniką japońską" ochotę.
-
2009/02/09 16:44:13
Bardzo lubię Twój blog. Jest dla mnie źródłem czytelniczych inspiracji. Dla Ciebie Kreative Blogger Award :)
-
2009/02/09 21:15:44
Moje pierwsze spotkanie z podróżami Bouviera to "Oswajanie świata", a więc relacje z wojaży zapoczątkowanych w 1953 roku, osiem lat po wojnie. Na taką wyprawę mógł się wybrać tylko ktoś zaradny, ciekawy świata, któremu niestraszne są trudy podróży. Na półce jeszcze stoi wywiad z nim "Drogi i manowce", a więc poznam, kiedy łyknął bakcyla obieżyświata.

Dededan, dziękuję. Miło mi słyszeć taką opinię:)
-
2009/02/11 20:40:35
Mysle, ze Bouvier pisal o tym 'ubozszym' sposobie podrozowania, poniewaz w czasach, gdy on tam jezdzil, na podroze stac bylo tylko zamozniejsze osoby, ktore jezdzily luksusowymi pociagami, samochodami, zatrzymywaly sie w kilku hotelach przeznaczonych dla obcokrajowcow. Teraz jego teorie moze nie sa dziwne, jak slusznie zauwazylas, Zosiku, ale pewnie kilkadziesiat lat temu byly dosc rzadkie. Wtedy niewielu bylo zwyklych turystow, wiecej podroznikow. Sama jestem ciekawa jak podejde do Japonii. Przygotowuje sie do tej podrozy, czytam (zreszta nie od wczoraj), ale nie ludze sie, ze uda mi sie 'zrozumiec' ten kraj, jego kulture i mentalnosc ludzi. To chyba niemozliwe dla czlowieka wychowanego w kulturze zachodniej. Ale juz teraz wiem, ze chcialabym w Japonii pozyc troche kiedys, zeby zglebic ten kraj...
-
2009/02/12 17:32:41
Przytoczę cytat na ten temat. "Cudzoziemiec na pewno jest bogaty, stać go przecież a podróże. Poważni agenci proponowali mi piętnastopokojowe wille; mniej poważni nie chcieli wierzyc, że cudzoziemiec może zainteresować się pokojem o czterech matach i w końcu przeważnie proponowali mi kobiety."
Chihiro, będę czekała na wrażenia z podrózy.