Blog > Komentarze do wpisu

Księga pamięci

Milan Kundera, Księga śmiechu i zapomnienia / Kniha smichu a zapomneni, przeł. Piotr Godlewski i Andrzej Jagodziński, wyd. drugie, dodruk, s. 302, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2008.

Zwyczajne historie ludzi z polityką w tle to powieść "w formie wariacji. Poszczególne części występują po sobie jako kolejne części drogi prowadzącej do wnętrza tematu, do wnętrza myśli, do wnętrza jedynej sytuacji, której zrozumienie niknie mi w nieskończoności."

Siedmioczęściowa opowieść (Stracone listy, Mama, Aniołowie, Stracone listy, Litost, Aniołowie, Granica) o ludziach uwikłanych w historię Czechosłowacji mieszkajacych w stolicy, na prowincji lub na emigracji gdzieś w świecie jest połączona motywami listów, pamięci, seksualności, związkami z tworzeniem kultury. Zwraca uwagę Zdenka, a przede wszystkim Tamina, postacie zwyczajnych kobiet, które pielęgnują w sercu i pamięci swoją miłość. Jest Marketa z Ewą, które odkryły kobiecą przyjaźń połączoną z figlowaniem z tym samym mężczyzną. Prowincjonalna rzeźniczka Krystyna chce przeżyć coś wyjątkowego, a zyskuje dedykację znanego poety. Lekka jak piórko matka, której mylą się wydarzenia z własnej młodości, koreluje z bohaterem innej opowieści, ojcem, który traci stopniowo słowa, by pozostać w stanie zdziwienia. Oprócz nostalgicznych życiowych opowieści i trosk jest ironiczne spojrzenie na stan zwany "litost", właściwy mężczyznom oraz świetna karykatura środowiska poetów. Nade wszystko zwracają jednak zdania o 1948 roku, początku komunizmu, który ilustruje baranica Gottwalda na zdjęciu i tajemnicze zniknięcie z tegoż w późniejszych publikacjach ofiarodawcy, jednej z ofiar czystek lat pięćdziesiątych. Jeszcze bardziej bolesna jest historia, która osobiście dotknęła i samego autora - 1968 rok. Wtedy to "Nie przeciwstawiła się tam - jak każą stare recepty - jedna grupa ludzi (klasa, naród) innej, lecz ludzie (jedno ich pokolenie) zbuntowali się przeciw własnej młodości." (s.20) Dotknięci różdżką obietnicy powszechnego szczęścia stali się potem dysydentami. "Wtedy zrozumiałem magiczne znaczenie kręgu. Jeśli oddalimy się z szeregu, to możemy łatwo do niego powrócić. Szereg jest formą otwartą. Lecz koło zamyka się i nie ma do niego powrotu."(s. 72) Karykaturalny jest obraz lewicowego francuskiego poety Paula Eluarda tak zauroczonego nowym stanem szczęśliwości i sprawiedliwości w Rosji Sowieckiej i krajach satelickich, iż nie dostrzegał grubymi nićmi szytych oszczerstw. Jest jeszcze bolesna emigracja po Praskiej Wiośnie. "Jeśli Franz Kafka był prorokiem świata bez pamięci, to Gustaw Husak jest jego budowniczym."(s.162) A od budowanego zapomnienia trzeba było niektórym uciekać.

Jest w tej książce pamięć zdarzeń, własnego życia, spojrzenie na ironiczny chichot przewrotnej historii, chęć ocalenia od zapomnienia umykających chwil. A gdzie śmiech, który oczyszcza? Nie ma tu prostackiego wyśmiewania się, obśmiewania, ale śmiech przez łzy. "Śmiech, który jest śmieszny, to klęska."(s.68) Jest to zatem swoista księga pamięci, która pozwala przetrwać i mieć nadzieję.

Karki z życia, kartki z historii, pozornie bezładnie poukładane. Nawet o grafomanii możemy znaleźć taki zapis:

"Nie jest grafomanią pragnienie pisania listów, dzienników, kronik rodzinych(a więc dla siebie lub swoich najbliższych), lecz jest nią pragnienie pisania książek(czyli posiadania publiczności, nieznanych czytelników).

Grafomania (chorobliwa potrzeba pisania książek) staje się zawsze masową epidemią, jeżeli rozwój społeczeństwa spełnił trzy podstawowe warunki:

  1. wysoki stopień upowszechnienia dobrbytu, który umożliwia ludziom zajmowanie się czynnościami bezużytecznymi;
  2. wysoki stopień atomizacji życia społecznego i płynace z niego powszechne osamotnienie jednostek;
  3. radykalny brak wielkich przemian społecznych w życiu narodu; (z tego punktu widzenia wydaje mi się znaczące, że we Francji, gdzie praktycznie nic się nie dzieje, procent pisarzy jest dwadzieścia jeden razy wyższy niż w Izraelu.)

Powszechna samotność wywołuje grafomanię, ale jednocześnie powszechna grafomania utwierdza i powiększa ogólną samotność." (str.98)

Milana Kunderę, autora Żartu, Nieznośnej lekkości bytu a także Księgi śmiechu i zapomnienia z 1978 roku, należy czytać, ale nie zawsze na klęczkach.

"Albowiem całe życie człowieka  wśród innych ludzi jest jest nieustanną walką o uszy słuchaczy."(str.86)  A nawet o oczy czytelnika;)

sobota, 21 marca 2009, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/03/21 23:35:58
Ciekawe w jaki sposób Kundera ocenia blogi i pisanie, czy to jeszcze pisanie dla siebie czy już grafomania przez chęć posiadania czytelników? Z drugiej strony nawet i przypadku grafomanii widać spore plusy, bo to oznaka dobrobytu skłaniającego do pisania.
-
2009/03/22 00:12:17
W moim przekonaniu to, co Kundera pisze o grafomanii jest niezwykle przenikliwe - to w zarysie historia naszych niewesołych czasów, dekonstrukcji, rozproszenia, zagubienia i samotności. Poszukiwania sensu i odzewu. Natomiast kwestia "medium", środka przekazu to rzecz chyba drugoplanowa - zależna od możliwości danego czasu, kraju, mody: były memuary, były listy odczytywane publicznie w literackich salonach i pisane z myślą o tej lekturze, byli XIX-wieczni żurnaliści, teraz powszechnie dostępne blogi. Oczywiście tak tu sobie "pesymizuję", może powstaną dla odmiany optymistyczne interpretacje :)
Książkę już sobie wpisuję na moją listę - dawno nie wracałam do Kundery, a Twoja recenzja zachęca mnie jednoznacznie :)
-
2009/03/22 20:01:53
Książkowo, dobry temat. Niby na blogach pisze się to, "co w duszy gra", co jest osobistą pasją, ale też oczekuje się odzewu czytelników, bo sama obecność nie wystarcza. Blogi bym zaliczyła do elektronicznych ksiąg domowych.

Ado, może pobyt we Francji - mieszkał w Rennes, ocena tamtejszego środowiska literackiego skłoniła go do do tak krytycznej oceny. Sam będąc obcym, dostrzegał pisanie Francuzów jako lekarstwo na samotność. (???) Sens istnienia to dostrzeganie, może i podziw, drugiego człowieka. Z tym wiąże się obecność literatury nie tyle drugorzędnej, lecz nawet trzecio-, X-rzędnej. Z punktu widzenia historii literatury widać, że nie można jednoznacznie ocenić pragnienia pisania. Pisze się przecież po to, by przeczytała, jednostka, rodzina, znajomi... i krąg się poszerza. Nie każdy myślał o wejściu zbioru listów i pamiętników do kanonu literatury.
-
2009/03/23 15:06:50
"Pisze się przecież po to, by przeczytała, jednostka, rodzina, znajomi... i krąg się poszerza. Nie każdy myślał o wejściu zbioru listów i pamiętników do kanonu literatury" - tak, zgadzam się, ale tak zdefiniowane pisanie przynależy do tego nurtu "prywatnego", tworzonego dla siebie, dla najbliższych, żeby "zatrzymać chwilę" - taka geneza pisania nie sytuuje go w definicji grafomanii, jaką (na pewno też przewrotnie i ironicznie) stworzył Kundera. Podobnie zwykłe listy i prywatne pamiętniki należy odróżnić od listów i memuarów pisanych z myślą o ich późniejszym funkcjonowaniu w świecie literatury, w poczuciu "misji", bo i tak bywa. I tam właśnie zaczyna się pole "grafomanii" - w punkcie decyzji, świadomej lub nie, czy będzie to pisanie "na zewnątrz", "do świata", czyli już kreacja.
Czy u podstaw takiej - zdaniem Kundery coraz bardziej pospolitej postawy w społeczeństwach Zachodu - leży samotność jednostki, czy rodzaj egotyzmu, czy może warunkują to okoliczności zewnętrzne, to temat bardzo ciekawy moim zdaniem i aktualny.
Może dyskutowałabym jedynie z tym kryterium, że jakoby im mniej się dzieje w państwie, tym bardziej szerzy się grafomania. W samej historii Francji można łatwo znaleźć okresy, które do nudnych nie należały, ale właśnie wir politycznych wydarzeń stymulował pisanie - powstawały i rzeczy ważne i ogromna ilość grafomańskiej produkcji. Ale to może francuska specyfika i ten nadmiar egotyzmu właśnie- każdy z piszących czuł, że jego opinia ma doniosłe znaczenie. Trochę jak dzisiejsze blogi o polityce. Rozpisałam się, to ta grafomania właśnie ;)
Pozdrawiam :)
-
2009/03/25 20:24:10
Właśnie, czasami wbrew zamysłowi autora prywatne pisanie wchodzi do wielkiej literatury co potwierdza przykład imć pana Paska. Na pewno też pisanie dla siebie i rodziny, swoiste księgi domowe nie są grafomanią. Postaw grafomańskich należy szukać wśród tych gatunków przeznaczonych do natychmiastowej publikacji, któredają możliwość zaistnienia. Jednak jednorazowe wydanie książki jeszcze nie świadczy o grafomanii, to musi być jakiś cykl marnych stylistycznie, wtórnych, epigońskich fabularnie utworów. Też dyskutowałabym z panem Kunderą, czy nuda=grafomania. Czy Francja bywa najnudniejszym państwem Europy?
-
2009/03/27 19:29:36
Hmm dla Kundery pewnie Francja była kwintesencją nudy w porównaniu z jego ojczyzną. Trzeba też przyznać, że od maja '68 nie było we Francji jakichś wyraźniejszych napięć społecznych, tylko spokojne budowanie dobrobytu, stabilizacja a potem postępujący kryzys, na który narzekali już w latach 90-tych - bezrobocie i spadek dobrobytu - oczywiście z perspektywy Europy Wschodniej w tamtych czasach takie utyskiwania były wręcz absurdalne. Natomiast wydaje mi się, że trzeba by podkreślić wyraźnie różnice między Paryżem (problem imigracji, niezadowolenie społeczne, zamieszki na przedmieściach; problemy życia w mieście-molochu, pracy w korporacjach, odczłowieczenia) a resztą kraju. Wydaje mi się, że tam, gdzie publikuje się więcej, również procent grafomanii będzie znaczniejszy, natomiast spokojna i nudna prowincja będzie żyła tak jak zawsze, nie czując presji zapisywania chwili. Pewnie upraszczam i przyznaję, że nie znam dobrze francuskiej prowincji, ale wydaje się, że nuda jest immanentną jej cechą - jak za czasów biednej Bovary. Ciekawe zresztą te związki nudy i pisania - niejednoznaczne...
-
2009/03/28 20:15:49
Jak wspomniałam, Kundera mieszkał w latach siedemdziesiątych we Francji na prowincji, więc widać to ta perspektywa skłoniła go do wspomnianych wypowiedzi. Nawet nie wiem, czy wtedy już istniał tak duży problem z imigrantami. Mnie zawsze nuda kojarzyła się z niemocą, ale być może należy ją traktować jako środek prowadzący do literackiego rekompensowania bezbarwnego życia. Niestety, u nas tyle się działo, a wielkich utworów jak na lekarstwo.
-
2009/06/06 20:09:56
Bardzi mnie zaciekawiło , trzeba będzie przeczytać
-
2011/01/14 22:06:31
Pewnie trzeba;) Na pewno będzie to przyjemność.