Blog > Komentarze do wpisu

Każdy ma swego krokodyla

Kolorowe czytanie - wyzwanie

Nie ma już mężczyzn. Nie można się już zakochać.(...)

Albo są przystojni, męscy i niewierni...i kobiety płaczą!Albo są próżni, mdli, słabi...i kobiety płaczą! Albo są głupi, lepcy, durni...i kobiety doprowadzają ich do płaczu! I płaczą, bo zostają same, że aż się chce płakać. Ale ciągle go szukają, ciągle na niego czekają. Obecnie to kobiety polują na mężczyznę, kobiety ostro się go domagają, kobiety mają chcicę.1 To jeden ze smakowitych kąsków powieści.

Nie jest to romans, mimo że wiele spraw z życia kręci się wokół uczucia, raczej powieść obyczajowa pozwalająca poznać poszukiwanie swego miejsca w świecie. Z bohaterami, z powiązanych ze sobą rodzin Cortés, Dupin i Grobz, stykamy się w momentach przełomowych w ich życiu. Joséphine opuszcza mąż, Iris jest znudzona, ale chce czymś przyciągnąć uwagę otoczenia, Philippe osiągnął już wszystko w swoim zawodzie i biznesie i myśli o poświęceniu więcej uwagi synowi, Tony szuka pracy odpowiedniej dla byłego dyrektora, Marcel rozwija biznes i znajomość z sekretarką. Dzieci dorastają, ale zaskakują rodziców preferowanymi wartościami i poglądami.

Jest to powieść wielowątkowa, bo równolegle śledzimy losy paru bohaterów, jednak najbardziej interesuje nas umowa między Iris i Joséphine dotycząca napisania powieści. Obserwujemy powstanie pomysłu, jego obudowę historyczną (Joséphine jest pracownikiem uniwerstytetu i specjalistką od średniowiecza - XII w.), sposób kreacji bohaterów i nie możemy się doczekać, czy sprawa autorstwa bestselleru wyjdzie na jaw. Obok tego toczy się zwyczajne życie, zwraca uwagę niska samoocena Joséphine, poczucie bezradności po odejściu męża, kłopoty ze starszą córką, która wydaje się jej nie szanować. Dobrze, że ma przy sobie wspaniałą, tajemniczą sąsiadkę - ich wzajemne relacje to jedne z lepszych fragmentów książki. Ze scen obyczajowych przykuwa uwagę świetny opis wyprzedaży dla wybranych w domu mody Givenchy z walką o wybrany towar oraz spotkanie w kawiarni Iris i Bérengèrie, gdy, wymieniając plotki, taksują się wzrokiem. Okrutna bliskość dwóch kobiet, które oceniały się wzajemnie, nie mogąc obejść się bez siebie. Przyjaźń na przemian gniewna i serdeczna, w której szacowały nawzajem swoje siły, gotowe ugryźć lub opatrzyć ranę W zależności od nastroju.2 Mojej uwagi nie umknęła wzmianka, iż Iris i jej mąż kupili na aukcji obraz Ślewińskiego Bukiet kwiatów. Warunkom życia w podparyskiej dzielnicy Courbevaie przeciwstawiony jest styl życia i mieszkania Iris, ukochanej córeczki mamy, która Joséphine nie obdarzała miłością. Estetyką wyglądu interesuje się młoda Hortense, która nienawidzi swego mieszkania i cierpi z powodu kłopotów finansowych rodziny. To ona mówi matce: - Nie załapałaś? Nie zauważyłaś, że jedyną rzeczą, jaka dziś interesuje ludzi, są pieniądze. Jestem taka jak inni z tą różnicą, że nie wstydzę się powiedzieć tego głośno! Więc przestań zgrywać idealistkę, bo robisz z siebie, mamusiu, kretynkę!3

A skąd krokodyle w tytule? Nie tylko dlatgo, że Tony podjął pracę dla Chińczyków w Kenii i odpowiada za hodowlę krokodyli. Te gady są też w Paryżu dosłownie i w przenośni, o czym autorka sprytnie nam przypomina.

Nie wszystko jest w tej książce idealne. Raziło mnie odkrycie tajemnicy Shirley, bo takie jak z podłego romansu i zauroczenie pewnego sławnego człowieka Hortense. Niewiele jak na obszerny tom.

Okładka - wiem, że to seria - ale nie jest udana, może niektórych odrzucać od wzięcia tej powieści do ręki, lecz gwarantuje miłe spędzenie czasu z francuskim bestsellerem, książką wyróżnioną Prix Des Maisons De La Presse 2006. Przedstawieni bohaterowie mają swoje wady i zalety, przyciągają i odrzucają, ale nie są opisywani w barwach czarno-białych. Autorka urodzona w Maroku jest też dziennikarką i ma na swoim koncie trzynaście powieści. Ostatnio wydana u nas książka jest czytadłem na przyzwoitym poziomie.

______________________

Katherine Pencol, Żółte oczy krokodyla / Les yeux jaunes des crocodiles, przeł. Agnieszka Rasińska-Bóbr, wyd. I, s.624,  Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2009.

1 Tamże, s.72.

2 Tamże, s.53.

3 Tamże, ss. 80-81.

poniedziałek, 03 sierpnia 2009, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/03 08:09:14
Masz rację, okładka nie jest rewelacyjna i gdyby, nie to co napisałaś o tej książce, pewnie nie sięgnęłabym po nią. Ale po Twojej rekomendacji - poszukam jej w bibliotece. Pozdrawiam!
-
2009/08/03 10:06:34
Belcantto, dobre życiowe spostrzeżenia są walorem tej powieści. Ja gdzieś o niej słyszałam i wiedziałam, że nie należy zwracać uwagi na okładkę.
-
2009/08/12 12:29:27
No tak... poczytam więcej notek i kolejka książek do przeczytania wydłuży się niepomiernie!
Czytać dalej czy nie czytać???
-
2009/08/12 16:14:02
Epilio, czytać, oczywiście;) Pozdrawiam serdecznie :)
-
2009/08/18 09:20:36
No ja nie wiem nutto... Mój schowek zacznie przypominać już nawet nie Rubensowskie kobiety, a wręcz Jabbę de Hutt. A ja staram się dbać o linię... jak nie swoją, to schowka ;-).
Aczkolwiek "Żółte oczy" jak najbardziej czekają już na swoją kolej. Jak poodwiedzam wszystkie blogi literackie, do których masz linki, to pęknę. Z nadmiaru szczęścia, ze jest tyle książek do przeczytania, oraz zaleję się łzami z tegoż samego powodu :-D
-
2009/08/19 18:21:42
Epilio, ja też mam taką listę. Idę do biblioteki i ... wracam z książkami spoza listy. Pozdrawiam :)
-
2009/08/21 08:35:50
A ja ostatnio wróciłam z biblioteki z jedną książką ze schowka i trzema z listy a ha! :-)
-
2009/08/22 08:23:43
To udana wizyta :) biblioteka, z której korzystam, nie jest zbyt dobrze zaopatrzona w pozycje, które bym chciała.
-
Gość: mistralka, *.xdsl.centertel.pl
2009/10/03 17:25:31
Witaj Nutto, właśnie weszłam na Twojego bloga i odkryłam, że tę książkę wydano po polsku ;) Jakiś rok temu przeczytałam ją w oryginale, francuska okładka było bardziej intrygująca niż polska ;) Jest też druga część tej książki "La valse lente des tortues", też świetna, tylko pewnie jeszcze nie wydana po polsku. Cieszę się, że została przetłumaczona, choć okładka sugeruje według romansidło, a książka jest duuużo lepsza. Moim zdaniem Francja ma wielu świetnych pisarzy, u nas w ogóle nie znanych, a szkoda...
Niemniej pozdrawiam serdecznie ;)
-
2009/10/03 19:41:43
Mistralko, witam na blogu :) Byłam zachwycona prozą pani Pancol, myślę też, że i tłumaczenie jest dobre. To ciekawe, iż jest druga część. Może wydawnictwo się nią zainteresuje. Szukam francuskich pisarzy, takich do czytania - oprócz Le Clezio, którego też czytam. Dzisiaj wróciłam z księgarni z powieścią Anny Gavaldy "Pocieszenie", ale ta autorka już sobie wyrobiła u nas dobrą markę i będzie się sprzedawać - to chyba decyduje o decyzji tłumaczenia. Pozdrawiam :)
-
Gość: mistralka, *.aster.pl
2009/10/05 12:59:26
Nutto,
mam nadzieję, że będziesz zachwycona "Pocieszeniem" tak jak ja ;) Anna Gavalda to moja ukochana pisarka, ma niezwykły styl pisania, który mnie osobiście bardzo odpowiada. Przede wszystkim jej książki są wzruszające... Naprawdę rzadko zdaża mi się jechać autobusem i po kryjomu sobie popłakać nad książkowymi bohaterami... W tym przypadku było tak wielokrotnie, a "Po prostu razem" znam prawie na pamięć ;) Czytałam opinie, że to zwykłe babskie czytadło, ale dla mnie to coś więcej, więc nie słucham tych opini, tylko kieruję się sercem ;)
Życzę Ci wspaniałej lektury i pozdrawiam serdecznie ;)
-
2009/10/05 17:16:04
Mistralko, ja też mam nadzieję, że przeżyję kolejne zauroczenie stylem Gavaldy i sposobem widzenia człowieka. Pozdrawiam czytelniczo:)