Blog > Komentarze do wpisu

Albańskie lapidaria

Literatura na peryferiach - wyzwanie

W Albanii czyta się klasykę i to zapewne skrupulatnie dobraną przez wydawnictwo. W Albanii nie wydaje się klasyki baśni dziecięcych, by w głowach nie mieszać postaciami królewiczów, księżniczek, czyli postaci, o których najwyżej rozwinięty naród powinien zapomnieć. "...wszystkie bajki w moim kraju są pełne partyzantów, którzy, kiedy zostaną złapani przez nazistów, zjadają list od Partii, aby nie dostał się on w ręce wroga. (...) Kiedy bajki opowiadają o zwierzętach, lew jest partyzantem, wilk i szakal włoskim faszystą i niemieckim nazistą, a bajka kończy się zawsze tak samo: lew pożera wilka albo szakala."2 W Albanii można kupić zapomniane (i dlatego niezniszczone egzemplarze baśni braci Grimm) za schowaną i na razie zbędną rodzinną biżuterię. W komunistycznej Albanii pożąda się tych baśni i dlatego narratorce ginie w szpitalu z trudem zdobyty egzeplarz okupiony rodzinnymi pretensjami i domową karą cielesną.

Ornela Vorpsi zaprasza do Albanii stworzonej przez towarzysza Sternika Envara Hodżę2 i wszechmocną Partię-Matkę.

Punkt widzenia dziewczynki, potem młodej kobiety, która jest powołana do wojska, nadaje opowieści wymiar bardzo osobisty, przygnębiający, gdyż to kobiety boleśnie odczuwają trudy codzienności współistniejące z moralnością narzuconą przez politykę. Drążona seksualność jest jakąś odskocznią od braku normalnego życia, postępującej degrangolady życia. Największe wrażenie wywarła na mnie historia matki i córki, czyli Bukarii i Ganimete. Marzycielki, wyizolowane za niemoralne prowadzenie, kończą ze sobą. Jakie zdarzenia doprowadziły do tej decyzji - nie wiemy. "Wiedziałam, co to znaczy "internowanie", wiedziałam, co znaczy w Albanii mieszkać poza Tiraną. Wiedziałam, co to może być dla kogoś takiego jak Ganimete, która żywiła się Bel-Ami i Sonatą Kreutzerowską."3 Przyjęty przez autorkę sposób pisania sprawia, że działalność państwa policyjnego pojawia się znienacka w opowiadaniach, a towarzyszy temu językowa ironia łatwa do odczytania. Język prosty, bez zbędnego patosu i emocji, oceny wyważone ułatwiają kontakt z poruszanym tematem i mają dużą siłę odziaływania.

Są jakieś zachowane widokówki, gazety z lepszych czasów, które pobudzają wyobraźnię i dlatego są tępione. Jest starsze pokolenie, ale nie mamy okazji poznać dokładnie ich punktu widzenia na rzeczywistość. " - Naprawdę było nam dobrze za Włochów, nie to, co dzisiejsza nędza, ileż było pięknych rzeczy! Teraz nie mogę nawet pracować w swoim zawodzie."4 Dziadek narratorki jest adwokatem z wykształcenia, ale to Partia decyduje, kto jest winny, a kto niewinny. Reminiscencje osobiste autorki, przetworzone historie rodzinne, obserwacje otoczenia, podglądane życie sąsiadów, znajomych są wyraźne i dlatego bliskie czytelnikowi.

Kraj, gdzie nigdy się nie umiera to książka o braku wolności i utraconym, a raczej zabranym lub nieosiągalnym pięknie. Przerażający obraz, który niespodziewanie może dosięgnąć każdego pod przykrywką ideału równości, sprawiedliwości. Książeczka Vorpsi, albańskiej artystki piszącej po włosku, może być preludium do głębszej analizy problemu izolujących się krajów.

____________________

Ornela Vorpsi, Kraj, gdzie nigdy się nie umiera / Il paese dove non si muore mai, przeł. Joanna Ugniewska, wyd. I, s.120, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008.

1 Tamże, s. 99.

2 Enver Hodża (1908 - 1985), pochodzący z rodziny muzułmańskiej przywódca Albanii od konca II wojny światowej; I sekretarz Albańskiej Partii Pracy; rządy charakteryzowały się izolacją kraju, wprowadzeniem obowiązkowego ateizmu, dostosowanie się do stalinizmu; w 1961 roku zerwał więzi z ZSRR i związał się z Chinami; następca Ramiz Alia utrzymał władzę do 1992 roku.

3 O. Vorpsi, Kraj..., s. 51.

4 Tamże, s.68.

niedziela, 18 października 2009, nutta

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/10/18 13:05:17
Nie wyobrażam sobie dzieciństwa z bajkami o partyzantach ... strasznie to smutne :(
-
2009/10/18 13:21:24
No właśnie, strasznie smutne takie dzieciństwo...
-
2009/10/19 17:36:26
Net.a.a, Lilithin, tak, to zabieranie dzieciństwa, okaleczanie wyobraźni.
-
2009/10/20 15:44:13
To musi być ciężka książka, ale bardzo pragnę ją przeczytać. Twoja recenzja i cytowane fragmenty dodatkowo mnie zachęciły, dziękuję!
-
2009/10/21 19:28:01
Zachcialo mi sie te powiesc przeczytac, lubie tego rodzaju nostalgiczne nastroje.
-
2009/10/21 19:51:04
Mandzuria, Vorpsi potrafi "lekkim" piórem pisać o trudnych tematach.

Chihiro, niektóre momenty mnie wzruszyły. Człowiek potrafi wiele znieść, tęskni za normalnością, która się mu oddala, wymyka z rąk. Cały czas się nawet pamięta, że były przecież osoby, które dbały o to, by te "genialne" układy społeczne trwały wiecznie.
-
2009/10/30 13:47:49
Ciekawie przedstawiłaś tą lekturę .
-
2009/10/30 14:09:50
Judytto, polecam, jeżeli nie czytałaś. Pozdrawiam weekendowo:)