Blog > Komentarze do wpisu

Wszystko się powtarza

Rzadko czytam epikę science-fiction, mimo że ma wielu mistrzów słowa, a nawet inni uznani twórcy sięgają do tej odmiany powieści, jak sama Doris Lessing, toteż z pewną nieufnością podeszłam do książki znanej brytyjskiej pisarki Jeanette Winterson Kamienni bogowie.

W czterech częściach: Błękitna Planeta, Wyspa Wielkanocna, Potrzeciowojnie, Anarchopolis, autorka zabiera czytelnika w podróż w czasie i przestrzeni. Opowieści łączą bohaterowie oraz uczucie, które trwa wiecznie, ale za każdym razem przybiera inną formę. Nie bez kozery główna postać nazywa się Billie Crusoe, a więc aluzja do słynnej ksiązki Defoe jest widoczna tym bardziej, iż w treści przewinie się i Pietashek. Zresztą w utworze natrafiamy jeszcze na Dzienniki Cooka, sonety Szekspira, skojarzenie z Ulissesem, a przede wszystkim niemal refrenowo powtarza się cytat z Johna Donne'a "W niej Księstwo,wemnie zaś Książęta drzemią: Cóż trzeba więcej?" (Wschód słońca) Co ciekawe, nawet znalezione zapiski z Kamiennych bogów i zrozumienie, że historia się powtarza odgrywa ważną rolę w kompozycji utworu.

Historia Billie i Spike, człowieka i robo sapiens, nawet ludzi o zmienionych płciach w jednej z historii, wpisana jest w losy świata z przeszłości (minimalnie) oraz przyszłości. Książki s-f, wykorzystując dzień dzisiejszy, próbują przedstawić konsekwencje kierunków rozwoju społeczeństw: politycznych, społecznych, gospodarczych i kulturowych. Mogą być zadumą, ostrzeżeniem, a nawet krzykiem rozpaczy.

Na planecie Oremus w konflitcie są: Mocarstwo Centralne, Kalifat Wschodni i Sojusz Sino-Moskalski, mimo iż zagraża jej wyniszczona natura.  Odkryta Błękitna Planeta wydaje się idealnym miejscem do kolonizacji, ale, cóż, zamieszkują ją dinozaury. Jednak człowiek wszystko potrafi. Autorka wykorzystuje elementy opowiadania, dialogu i publicystyki, a posługując się ironią, wskazuje, że osiągnięcie wiecznej młodości szczęścia nie daje, człowiek zagubił się w beztroskim wykorzystaniu technologii. Tylko szaleńcy potrafią czytać i samodzielnie myśleć. Do wyjątków należy staroświecki kapitan Charmant, kosmiczny korsarz,  ma imponującą biblioteczkę. Można zastanowić się, czy wolność i demokracja jest wartością czy karykaturą. Dramatyczne są stworzone podziały i odrzucenie w innym miejscu i innej epoce po kolejnej wojnie.

Powieść Winterson dotyka też tematu macierzyństwa, odrzucenia, samotności, pragnienia uczucia. Tylko w umiejętności przyjmowania i odwzajemniania uczucia tkwi wartość homo sapiens. To ono nadaje życiu sens, stanowi barierę, ułatwia istnienie obok bezsensów, które zgotuje cywilizacja.

Wielowymiarowa powieść Jeanette Winterson zawiera wiele wątków, toteż możliwości interpretacyjnych jest wiele. Na pewno zwraca uwagę język z umiejętnością trafnych, zwięzłych podsumowań, tworzenia aforyzmów, np. "Historia to nie list samobójcy - to dzieje naszego przetrwania." "...kapitalizm jest jak rdest japoński: nic go nie jest w stanie wytępić." Także zdolnosci podkreślania liryzmu sytuacji są niebagatelne. Mimo tych zalet nie zachwyciła mnie ta powieść skomponowana zręcznie, logicznie, ale powtarzająca ostrzeżenia badaczy-futurystów, ekologów. Człowiek-jednostka jest bezsilny i takim pozostanie.

______________________

Jeanette Winterson, Kamienni bogowie / The Stone Gods, przeł. Katarzyna Karłowska, wyd. I, s.302, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2008.

środa, 11 listopada 2009, nutta

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/11 21:59:18
Lubię filmy fantastyczne, ale do książek jakoś nie mogę się przekonać.
-
2009/11/11 23:20:32
Oj, zupełnie nie dla mnie. Na science-fiction reaguję tak alergicznie, jak na Muminki. Nie mogę się do niego przekonać, chociaż parę razy próbowałam. Jedyne, co mi sprawia przyjemność, a mieści się w gatunku, jakim jest fantastyka, to Pratchett i klasyka literatury fantastycznej ;)
-
2009/11/12 21:34:48
Manuskrypt, niektóre filmy tego gatunku oglądałam, ale już z książkami gorzej. Może ta z góry narzucona wizja świata, teza publicystyczna mnie odstrasza. Film ma się przyjemnie oglądać w ciągu około 120 minut. A że przy okazji postraszy jakąś apokalipsą, to nieuniknione w dramaturgii fabuły, bo w ten sposób wypełni się umowa z widzem.

Aniu, na s-f czasami natrafiam, ale nie mam przekonania to interpretacji teraźniejszości poprzez przyszłość. Sama fantastyka jest inna, bo niczego nie udaje.
-
2009/11/13 17:30:48
Do niedawna byłam zdecydowanym wrogiem literatury SF, ale ostatnio polubiłam jej podgatunek - cyberpunk. Na półce czeka na mnie trzecia już książka tego rodzaju.
-
2009/11/15 10:49:31
Impressjo, może to jakość lektury o tym decyduje - trzeba natrafić na odpowiednią odmianę, jak Ty. Witam na blogu i pozdrawiam :)