Blog > Komentarze do wpisu

Ciepło, zimno, gorąco

Biała lwica to jak walizka z podwójnym dnem - z wierzchu kryminał a na spodzie thriller polityczny. Tym razem powieść jest tak skomponowana, iż równolegle toczy się wątek kryminalny, który wyjaśnia Kurt Wallander ze swoją ekipą w Ystad, oraz wątek planowanego zamachu na Nelsona Mandelę z rozszerzeniem na panującą w 1992 roku sytuację społeczno-polityczną w Afryce Południowej. Punktem stycznym jest Szwecja jako doskonałe miejsce na szkolenie snajperów. Nie ma w tym żadnej tajemnicy, bo to wiadomo od pierwszych rozdziałów.

Na opowiadane zdarzenia patrzymy z paru punktów widzenia. Autor dawkuje informacje, pokazuje, że tylko pewien typ oziębłych, zalkoholizowanych  degeneratów traktuje zabójstwo jak zjedzenie cukierka. Drugi i trzeci potencjalny zabójca jest zagadką niezbyt przez autora dopracowaną.

Niewytłumaczalne racjonalnie zniknięcie pobożnej metodystki i jednocześnie agentki handlu nieruchomościami wskaże zaskakujący dla komisarza Wallandera trop prowadzący do gościnnych występów byłych funkcjonariuszy KGB i ich pracy na rzecz reżimów kolonialnych z Afryki. Brutalny, bezwzględny przeciwnik szwedzkiego policjanta nie cofnie się przed niczym w dążeniu do wykonania zadania i zapewnienia sobie opieki nowych zleceniodawców. Wallander musi podjąć działania sprzeczne z jego zasadami, co wywołuje jego depresję.

"Nie chcę mieć do czynienia z bezwzględnymi zabójcami, którzy gardzą ludzkim życiem. Nie chcę miećnic wspólnegoz przemocą, której do końca nie zrozumiem. Może następne pokolenie policjantów zdobędzie inne doświadczenia i inaczej będzie traktować swój zawód. Dla mnie już na to za późno."1

Powieść jednocześnie nie po raz pierwszy ukazuje Szwecję jako wymarzone miejsce dla osób chcących nie tylko lepiej żyć, lecz i stać się przezroczystymi, kontynuując swoją działalność przeniesioną w nowe miejsce.

"Szwecja, ten mały, niepokaźny, neutralny kraj, zawsze agresywnie występowała przeciwko naszemu  ustrojowi społecznemu. Nikt nie pomyśli, że owieczka ukrywa się w wilczym stadzie. Po drugie, nasi petersburscy koledzy mają dobre kontakty w Szwecji. Wielu już się tam urządziło pod fałszywymi nazwiskami. Łatwo tam wjechać, ponieważ kontrole graniczne są, delikatnie mówiąc, sporadyczne albo żadne."2

Patrząc na książkę z perspektywy czasu, zauważamy, iż wątek południowoafrykański jest już dokumentem historycznym. Skończył się apartheid, ale też i nie wyszła idea pokojowego współistnienia obu ras w ramach jednego państwa - ale to już inny temat.

Powieść ubrana w formę kryminału jest wyrazem troski autora o losy demokracji i sprawiedliwości, ale i nadziei. Tytułowa biała lwica, młoda i nieprzewidywalna,  jest metaforą nowego kraju i obywateli. Temat ten jest bliski Mankellowi ze względu na pomieszkiwanie w Mozambiku, jak podaje biografia.

Gra "ciepło, zimno, gorąca" zakłada poszukiwanie poprzez stopniowe zbliżanie się lub oddalanie od celu, by w końcu dokonać odkrycia. Tutaj to co stanowi owo gorąco wiemy od dawna, a problemem staje się cała otoczka owego ciepła, czyli schwytanie lub obrona.

______________________

Henning Mankell, Biała lwica / Den vita lejoninnan, przeł. Halina Thylwe, wyd. II, s. 480, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009.

1 Tamże, s.115.

2 Tamże, s.133. To wypowiedź jednego z Burów dążących do przywrócenia rządów białej mniejszości.

piątek, 07 maja 2010, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/05/07 14:49:42
jak tak myślę, to jedyna jego książka, przez którą nie przebrnęłam...
-
2010/05/07 18:53:19
Ja nie przebrnęłam przez żadną, gdyż nigdy nie sięgnęłam po żadną... Ale teraz to się zmieni :) Mam otwarty umysł i serce Yiii Ha!! Pardon...

Odnośnie przemian rasowych w RPA, oglądałam dzisiaj ciekawy program na Discovery, w którym to poruszano problem ataków na białą ludność - dzisiaj - zwłaszcza farmerów. Ktoś może rzec: Dobrze im tak! Mają to, co sami przez wiele lat praktykowali na czarnych... Ale ja rzekłabym inaczej: Niech mi ktoś wskaże choć jeden kraj, gdzie rządzą się czarni i gdzie byłby ład i porządek?? Czy to nie parę dni temu zginął jakiś turysta jadący na mistrzostwa oraz właściciel hoteli??
Śmieszne jest, że wielu polityków i zwłaszcza media wyciera sobie słowem "demokracja" gęby, podczas gdy takie dzikie ludy jakie żyją w Afryce, po prostu danego słowa nie rozumieją... Czekać tylko kiedy całkiem obrócą RPA do góry nogami. Już jest tam syf, ubóstwo i AIDS. A jak rzeczona demokracja posiłkując się aidsem wybije populacje, wtedy przyjdą Chińczycy... Ciekawi mnie czy pan Mankell napisał i o tym??

pozdrawiam serdecznie :)
-
2010/05/08 13:15:33
czytałam ją ale niewiele z niej pamiętam.. hmmm.. skleroza już wiek nie ten :D
-
2010/05/08 17:17:04
Czytałam nie tak dawno temu, ale kompletnie mi się nie spodobało. Była to moja pierwsza książka o Wallenderze i do tej pory nie sięgnęłam po następną... Za to filmami przepadam.
-
2010/05/08 21:20:05
Chiaro, jest dosyć tendencyjna. Najgorsze jest to, że autor gdzieś zgubił ciekawy pomysł na wątek kryminalny. Politycznie też okazał się trochę naiwny.

Anhelli, masz rację. Kraj bogaty, cóż że rasistowski, popada w ruinę, bo mrzonką okazała się teza o pokojowym współistnieniu ( to sugerował autor poprzez swoich pozytywnych bohaterów). Nie darmo Coetzee jednak opuścił ten kraj. W jego powieściach też ten pesymistyczny nurt jest widoczny. Do demokracji dochodzi się stopniowo, bo wiara w Ojców Narodu do niczego dobrego nie prowadzi. Zresztą wyszły na jaw też i " przekręty", jakich dokonywała żona Mandeli ze swoimi współpracownikami. Po katastrofie państwa zawsze jest wyjście dla niektórych autochtonów - wyjazd do Europy.
Książka nie mówi o dniu dzisiejszym, lecz początku drogi zmian, stąd i entuzjazm;)

Mary, treść jest rozmyta poprzez wielowątkowość w złym znaczeniu, więc trudno pamiętać;)

i.love.impala.67, ja czytam po kolei (dopiero trzecią) i też uważam, że jest najmniej wciągająca, mimo że Wallander przeżywa trudne chwile, niepokojąc się o córkę - nie został ten temat dobrze rozwiązany.