Blog > Komentarze do wpisu

Tam serce moje, gdzie dom

"Historia, przyjaciele, jak zręczny krupier tasuje karty i ponownie je rozdaje. Wszystko od początku, gra zaczyna się od nowa, zakłady już porobiono, a dopiero zobaczymy, kto trzymał asa w rękawie, komu trafią się cztery trefle, a komu samotna treflowa siódemka. To jest prawo naturalne, że silni połykają słabych, ale ich apetyt jest zbyt wielki w stosunku do systemu trawiennego i z tego powodu dostają rozwolnienia i kwasów, które leczą rewolucjami. Te ostatnie powodują chaos, z chaosu zaś rodzą się nowe światy. Oby ten jutrzejszy świat był mniej gówniany od dzisiejszego."1

Gdzie leży Kołodziec, miasteczko i sztetl z jedną główną ulicą, bożnicą, kościołem i cerkwią? Na historycznym Podolu, Kresach, koło Drohobycza. To mała ojczyzna, miejsce oczywiste, na zawsze, wytęsknione z oddali, wymarzone, najpiękniejsze we wspomnieniach. Najlepiej byłoby z niego nigdy nie wyjeżdżać, jak przodkowie, ale jeżeli trzeba, bo Matka Historia wzywa pod sztandary, to na krótko. Ot, trochę świata zobaczyć, by opowiedzieć, powspominać - i to wystarczy. Wiek XX to jednak dziwny czas, w którym nic nie mogło być trwałego na tym świecie.

Jest w tej książce coś ze Szwejka i szmoncesów, humoru żydowskiego, lecz i literatury łagrowej, publicystyki, a wszystko to autor pospinał w iście mistrzowski sposób. Genialnie potraktowana forma wspomnień od początku kreuje narratora i głównego bohatera zarazem na mędrca, filozofa, myśliciela z tych, ludzi, którzy do prawidłowych wniosków dochodzą nie tylko w wyniku kształcenia, lecz i zdobywania mądrości życiowej. Izaak Blumenfeld posiadł umiejętność wyłapywania paradoksów życia codziennego, postaw, polityki i historii. Może jest w tym wszystkim i pogodzenie się z losem, który nie obiecuje wiecznego szczęścia, lecz i niezgoda na zło, antyludzkie szaleństwa.

Izaak Blumenfeld, obywatel Austo-Węgier, Polski, ZSRR, III Rzeszy aż w końcu Austrii (ale już bez ukochanego Kołodźca), z zawodu krawiec, przyszły właściciel zakładu o szumnej nazwie "Mode parisiene", w którym uszyto jeden mundur oficerski, ale na codzień zajmuje się nicowaniem ubrań (przeszywaniem zniszczonych z lewej na prawą), władający paroma językami, w tym i Goethego, orientujący się w literaturze przede wszystkim kocha ludzi. Dostrzega naganne, nielogiczne zachowania w stosunku do swego wyznania, ale też i uwydatnia pokłady dobroci w potrzebie. Jego oczami i komentarzami patrzymy na historię minionego wieku, który pogrzebał to, co było ludziom bliskie, zmienił świat, który miał trwać, zaprzepaścił dorobek pokoleń, więzi rodzinne. Radości i smutki życia codziennego łączą się ze zbliżającym się zagrożeniem dwóch totalitaryzmów. Zaletą pisarstwa Angela Wagensteina jest umiejętność operowania nastrojami. Mimo humoru nie jest to powieść rozchichotana, mimo tragedii i grozy nie skłania do odczuwania beznadziei, bo jest w niej ciepło, smutek, żal za minionym, tęsknota. Swoisty dokument minionych czasów i losów bohatera jest zapisany w rozdziałach:

  • Pierwsza Księga Izaakowa Jak poszedłem na wojnę, żeby zwyciężyć
  • Druga Księga Izaakowa Koniec mojej wojny, czyli jak stałem się Polakiem
  • Trzecia Księga Izaakowa Rotfront, czyli pięciolatka w skróconych terminach
  • Czwarta Księga Izaakowa "Każdemu, co mu się należy", czyli z miłością o obozach koncentracyjnych
  • Piąta Księga Izaakowa Sznat, szmita, wszystko od nowa. O czarnym słońcu i białych nocach

Oprócz tego jest jeszcze Izaakowe słowo wstępne List do rabina Szmula Bendawida.

Jak każdy czytelnik zauważy, jest na kartach tej książki zapisany kawał historii Polaków, wielonarodowych i wielowyznaniowych kresów wschodnich. Pięcioksiąg Izaaka można traktować jako Księgę Zagłady napisaną w formie uczłowieczonej, bo historia jeddego człowieka, jego znajomych i przyjaciół lepiej trafia do umysłów ludzkich. Szczerość, nieunikanie drobnej krytyki, złośliwości, ironii, wytykania wad swoich i cudzych czyni świat przedstawiony prawdziwym. Człowiek bywa jak kameleon, ale serce bywa jednakie.

"Jeśli więc opowiadam ci tę historię, to bynajmniej nie po to, by dodać jeszcze jedną kroplę do przelewającej się studni wspomnień (...) inaczej rozumieliśmy je wówczas, inaczej rozumiemy obecnie, wiele lat po zakończeniu wojny."2

Trudno oddać w niezbyt obszernej wypowiedzi cały urok tej powieści. Po prostu trzeba z narratorem odbyć wędrówkę przez życie, skupiając się na poglądach, zdarzeniach od niego zależnych lub niezależnych. Spotkanie z Człowiekiem i Historią jest pasjonujące.

Z zakładki dowiadujemy się, iż autor, urodzony w Płowdiw w Bułgarii, pochodzi z rodziny żydów sefardyjskich, jest scenarzystą filmowym odnoszącym sukcesy na tym polu, a Pięcioksiąg Izaaka jest pierwszą częścia tryptyku. Już czekam na tłumaczenia na język polski pozostałych książek

Powieść Angela Wagensteina jest wśród 42 książek na długiej liście nominowanych do tegorocznej nagrody Angelus

_____________________

Angel Wagenstein, Pięcioksiąg Izaaka. Opowieść o żywocie Izaaka Jakuba Blumenfelda, który przeżył dwie wojny światowe, trzy obozy koncentracyjne i był obywatelem pięciu ojczyzn / Petokniżie Isaakowo, tłum. Kamelia Mincheva-Gospodarek, s. 262, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2009.

1 Tamże, s.65.

2 Tamże, s. 209.

niedziela, 02 maja 2010, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/05/02 12:39:51
Bardzo ciekawie napisałaś o tej książce, aż chciałoby się mieć ją w ręku i już teraz zaraz czytać. Dzięki za recenzję, tytuł zapisuję w zeszyciku.
-
2010/05/03 09:41:18
Naprawdę warta uwagi. Pozdrawiam:)
-
2010/05/03 16:23:50
Jeśli tylko będę miała okazję (a postaram się losowi dopomóc :), na pewno sięgnę po tę książkę! Twoja świetna recenzja nie pozostawia mi wyboru.
-
2010/05/04 11:13:02
Czytałam, zgadzam się z opinią. Tyle że w wyobraźni widziałam nieco inne strony... Ale to już inna rzecz. Ślicznie ją opisałaś, wielkie uznanie :)

pozdrawiam cieplutko :)
-
2010/05/04 17:52:04
Lirael, uwiodło mnie spojrzenie na XX wiek z punktu widzenia prostego człowieka,który chciałby w swojej małej ojczyźnie spędzić całe życie, lecz historia po kolei zabiera mu wszystko, co kochał. Pozdrawiam serdecznie:)

Anhelli, cieszy mnie, że podzielasz moje zdanie o książce. Pozdrawiam majowo:)
-
2010/05/04 18:58:00
Rzeczywiście, jest na liście "aspirantów" do Angelusa... Bardzo interesująco się zapowiada. Zwłaszcza, że i klimat żydowski, i pogodne (jeśli to możliwe) spojrzenie na traumy. Wyłapywanie paradoksów... ciekawe.
Niedawno przeglądałam listę zakwalifikowanych do konkursu (Angelus) i potrafiłam rozpoznać ledwie tuzin z tych 42. Poszerzył mi się więc horyzont po tej notce.

ren
-
2010/05/05 19:09:59
Obejrzałam listę i okazało się, że przeczytałam tylko dwie z listy, o kilku czytałam - to mało. Niedługo pojawi się długa lista Nike. Te nominacje mogą być dla zagubionego w nowościach wydawniczych czytelnika wskazówką na co może zwrócić uwagę.