Blog > Komentarze do wpisu

Raj odnaleziony

Najnowsza książka Ferenca Máté jest podsumowaniem dwudziestu lat spędzonych w Toskanii. Wybiera jednak inną formę niż znana popularyzatorka życia w Toskanii Frances Mayes w Codzienności w Toskanii. Nie jest to już historia zagospodarowania i nowych kontaktów, lecz zastanowienie się nad fenomenem miejsc, które sprawiają, iż przybysz z zewnątrz dobrze się tam czuje, realizując swoje marzenia. Powiem więcej, są to rozważania nad rajem utraconym i odzyskanym ukazane z perspektywy dnia dzisiejszego, czasów nowego kryzysu finansowego.

"Tak naprawdę człowiek niewiele potrzebuje do szczęścia: dachu nad głową, dobrego obiadu na stole, trochę świeżego powietrza, poczucia bezpieczństwa, rodziny oraz dobrych przyjaciół. Wystarczy dołożyć do tego doskonały system edukacji, bezstresową dla pacjenta służbę zdrowia i przyzwoitą komunikację publiczną - no dobrze, warto jeszcze wspomnieć o piwniczce pełnej wina, oliwy i czosnku - i tym sposobem otrzymacie społeczeństwo, które, o ile posłużyć się toskańskim przykładem, będzie obradzać ludźmi inteligentnymi, czujnymi i niezależnymi, towarzyskimi i do tego z silnym kręgosłupem moralnym."1

Książka Máté to opowieść nie tyle o szczęściu Toskanii co zamyślenie się nad naszym światem, w którym gubi się w imię pędu za fałszywie pojętą nowoczesnością wszystkie wartości, którymi człowiek dawniej był otoczony. Wystarczy spojrzeć na tytuły rozdziałów, by wiedzieć, iż rzecz dotyczy dzieciństwa i wychowywania dzieci, domu, ogródka, rzemiosła i pracy, rodziny i przyjaciół, natury, małych miejscowości. Jest to jednak mądra apoteoza, bo nie wszystkie regiony świata potrafiły stworzyć bezpieczny azyl dla człowieka. Sam podaje przykłady, jak pieniądz, koniunktura potrafi zmienić człowieka i szybko zerwać więzi. Z wiekiem dochodzi się do wniosku, że w niepewnych czasach, kiedy traci się pracę, gdy kończą się błyskotliwie zaczęte kariery, najważniejsza jest samowystarczalność, wiara, że potrafi się człowiek wszystkiego nauczyć, skoro potrafią to inni - wystarczy tylko chcieć.

W "Mądrości Toskanii" podążamy za tematami, które wyciąga autor, ale i współuczestniczymy w jego refleksjach, dodając sobie własne spostrzeżenia i przykłady już z naszego otoczenia. Atomizacja małych społeczności wiejskich trwa, nawet na wsiach polikwidowało się przydomowe ogródki na rzecz trawników i żywopłotów i innych niezobowiązujących do częstej pielęgnacji roślin. Pogoń za pieniądzem rozrywa lokalne więzi. Może i zabudowa, brak wiejskich ryneczków i placyków nie służy spotkaniom w niektórych regionach świata. Ludzie nie chcą się spotykać i  rozmawiać, lecz komunikować za pomocą środków elektronicznych, itp.

Podsumowanie jest przykładem rozczarowania światem i zadowolenia z obranej drogi życiowej.

_______________________

Ferenc Máté, Mądrość Toskanii / The Wisdom of Tuscany, przeł. Zbigniew Kordylewski, s. 224, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010.

1 Tamże, s. 186.

poniedziałek, 02 sierpnia 2010, nutta
Tagi: Toskania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/02 23:04:55
Tak się zastanawiam... Tyle książek nagle pojawiło się o Toskanii. Czemu właśnie o niej? A nie o Rzymie, Grecji, Japonii itp. Czemu Toskania? Jak myślisz?
-
2010/08/03 12:04:55
Aj, sam tytuł już mnie tak ciągnie w stronę tej książki :)
-
2010/08/03 22:56:57
Aria, na Zachodzie taka literatura pojawia się od lat, a u nas wydawnictwo Prószyński zapoczątkowało ten temat powieściami o Prowansji Petera Mayle, które okazały się hitem rynku wydawniczego i nawet jedno biuro podróży miało w programie wycieczkę śladami P.M. Potem okazało się, że o Toskanii również można wydawać. Sporadycznie są obecne inne regiony. Może są jakimś zaspokojeniem marzeń, obserwacją życia cudzymi oczyma. Zarówno Prowansja jak i Toskania to regiony o uznanej tradycji historycznej i kulinarnej, namiastka spokoju i bezpieczeństwa.
Na Zachodzie, głównie w Anglii a pośrednio i w USA, też to nawiązanie do Grand Tour, które prowadziło zawsze do Włoch, czyli jest to traktowanie tego miejsca jako dłuższy przystanek życiowy.

M.tucha, ja ją traktuję jako podsumowanie zainteresowań tego typu literaturą i zrobienie sobie dłuższej przerwy - no chyba, że pojawi się inna, zadziwiająca i niegłupia forma ujęcia tego tematu.