Blog > Komentarze do wpisu

Godzin się nie cofnie

Gdyby zaproponować przeciętnemu człowiekowi spisanie 24 godzin z życia własnego tudzież zaprzyjaźnionych osób, miałby nie lada problem. Nawet jeśli ochoczo zabrałby się do pracy, zacząłby odczuwać banalność powtarzających się sytuacji, miałkość rozmów, znużenie zapisywaniem gestów. Może byłby i jakiś niesmak wywołany nieporadnością oka i słuchu, utrwaleniem paru finezyjnych dialogów, które utraciły świeżość. Można uznać, że ważność zapisu zbyt szybko się przeterminowała. Towarzyszyłby być może temu dyskomfort oderwania zdarzeń i postaw od ciągłości życia prezentowanych osób. Tym większy podziw można odczuwać, gdy biorą się za taką strukturę fabularną utalentowani twórcy. Pamiętam, z jakim napięciem oczekiwałam kolejnych godzinnych  odcinków amerykańskiego serialu  24 godziny (sezon 1) z 2001 roku z Kieferm Sutherlandem w roli Jacka Bauera, byłego agenta CIA, który ma rozwikłać zagadkę planowanego zamachu na pierwszego czarnoskórego kandydata na prezydenta. Sprawy zawodowe bohatera przelatają się z zawiłościami życia prywatnego jego bliskich. Autorzy potrafią je jednak mocno trzymać w ryzach, by uzyskać realny wymiar proponowanych zdarzeń i proporcje ważności zdarzeń.

Ten sam sposób ujęcia fabuły odnajdujemy w powieści Melanii Mazzucco Taki piękny dzień. Jednak nawet najpiękniejszy wiosenny dzień, który może przynieść spełnienie nadziei i radość mającą wartość wtedy, gdy jest dzielona z bliskimi ludźmi, może zawieść i przerodzić się w tragedię. Wtedy szczery uśmiech w wyniku niespełnienia staje się uśmiechem ironicznym. Motto zapowiadające treść wzięte z orędzia amerykańskiego prezydenta G.W. Busha (z 2004 r.) "Rodzina jest miejscem, w którym zamieszkują nadzieje naszego kraju, miejscem, w którym marzeniom wyrastają skrzydła." w kontekście zaprezentowanych zdarzeń  tę ironię potwierdza. Sam tytuł jest nawiązaniem do przytaczanych słów piosenki Lou Reeda "Oh, it's such a perfect day".  Klamrowa kompozycja odnosi się do punktu, do którego zmierzają wydarzenia, ale i w końcu pozostawia i tak czytelnika w niepewności dotyczącej tego, co nastąpi w kolejnych 24 godzinach. "Powiedz, że tak, powiedz, że tak." - chciałoby się krzyczeć ze starszym posterunkowym.

Oto Rzym, nie tylko z folderów turystycznych, choć w miejscach fotografowanych parę razy się znajdujemy, lecz przedmieść, sfery prywatności zależnej od statusu majątkowego. Rzymskie mieszkania i apartamenty skrywają tajemnice życia prywatnego dwóch rodzin (Fioravanti i Buonacore-Tempesta) i jednego nauczyciela. Mimo początkowego odczuwania chaosu i braku spójności zaczynamy zaznajamiać się z bohaterami i postrzegać więzi między nimi. 4 maja to wybrany dzień wahań i decyzji w życiu każdej dorosłej osoby spragnionej rozpoczęcia życia na nowo, takiego, które zagwarantuje im szczęście. Tymczasem wydarzenia z życia prywatnego są zapisem samotności tak dorosłych jak i dzieci. Narrator ogląda swoich bohaterów z róznych perspektyw - bliska, oddalenia, nawet wspominanej odległosci czasowej, podkreślając wyjątkowość alienacji w tłumie i próby poszukiwania kontaktów z drugim człowiekiem. Nakreślone postacie są zindywidualizowane, pełne osobistych lęków, wątpliwości. Ważne staje sę też i to, jak postrzegają siebie nawzajem w trakcie kontaktów prywatnych i zawodowych. Nie zawsze to co widzimy, jest prawdą, bo pozory sprawiają, że nie dostrzega się skrywanego wnętrza.

_____________________

Melania Mazzucco, Taki piękny dzień / Un giorno perfetto, przeł. Joanna Wachowiak-Finlaison, wyd. I, s. 529, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.

wtorek, 26 lipca 2011, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/07/26 23:33:09
Zauważyłam, że książki Melanii Mazzucco są dużo droższe od przeciętnych tomów Serii z Miotłą - zapewne wydawcy zorientowali się, że jest to jednak literatura wielkich lotów...

Od dawna mam chęć na "Taki piękny dzień", lecz po przeczytaniu Twojej recenzji już wiem, że książkę przeczytać muszę - najlepiej dzisiaj, zaraz, teraz. Tylko skąd wytrzasnąć egzemplarz na pół godziny przez północą? :)
-
2011/07/28 09:37:38
Ja chciałabym jeszcze przeczytać chwaloną "Vitę".
Po północy można mieć tylko sny o książkach:))
-
2011/07/28 23:29:47
mnie się ta książka bardzo podobała, zrobiła na mnie wielkie wrażenie...
Dziękuję za kartkę z Turcji, którą otrzymałam wczoraj.
-
2011/07/29 08:20:33
Chiaro, książka cenna poprzez sposób ukazania takiego "potrzaskanego" życia, bezsilności. Tak jak bohaterowie czytelnik musiał się zmierzyć z tym, co się stało. Jak ja polubiłam tego małego Kewina...
Cieszę się, że widokówka doszła:)
-
2011/07/30 09:11:30
Mnie również powieść Mazzucco bardzo się podobała. Jestem bardzo ciekawa, jak wypadł film Ozpeteka na jej podstawie, ale niestety w Polsce nie jest dostępny...
-
2011/07/30 17:45:35
Marto, jestem również ciekawa tego filmu. Jak będą prowadzić wątki równoległe?