Blog > Komentarze do wpisu

Kolejne Camino

Czytam kolejne książki o magii Camino. Zastanawia mnie chęć dzielenia się Drogą z innymi, ale też i indywidualne podejście do formy przekazu własnych doświadczeń, refleksji, spostrzeżeń, spotkań, piękna miejsc.

Tym razem sięgnęłam po pozycję kanadyjskiego pisarza i podróżnika Roberta Warda. Jego zawód znać w każdym calu operowania kompozycją linearnej wędrówki. Droga nie jest tylko odmierzana kilometrami i kolejnymi miejscami docelowymi, lecz i podróżą w czasie, gdyż to piąte Camino autora, a więc z chęcią sięga do poprzednich marszrut, z których jedna była przygotowaniem do książki o Mariach, porównuje, wspomina, szuka dawnych śladów, szuka nowych miejsc poprzednio pominiętych. Przy okazji "łowi" ciekawych ludzi, wysłuchuje ich opowieści. Wśród aluzji literackich odnajdujemy nawiązania do Opowieści kanterberyjskich. Krytycznie odnosi się do Klątwy Prometeusza Ludluma, której fragment dzieje się na Camino. Śmieszny jest wizerunek współczesnego pielgrzyma kreowanego przez wspomnianego autora. A jaka jest prawda?  Historyczny - to kij, sakwa, kapelusz, peleryna, tykwa, muszla przegrzebka, współczesny - ubiór rozsądny, lekki z szybko schnących materiałów. Najpopularniejsi pisarze i artyści wśród wędrujących to Paulo Coelho i Shirley MacLaine, ale ich sposób pisania nie każdemu odpowiada. "Podejrzewam, że wielu pielgrzymów wciąż przybywa na Camino, szukając cudownego leku (...) na samotność, depresję, brak celu. Jadą do domu rozczarowani, jeśli dotarcie do Santiago ich nie uzdrawia. Może jednak nie zdają sobie sprawy, że Camino wciąż jest w nich (...)."1 Robert Ward przemyca na stronach ciekawy obraz wędrujących. Dla niektórych to potrzeba ducha, czasami moda, sposób na spędzenie wakacji, czas rozmów lub milczenia, indywidualne poszukiwania, ale też okazja do zaistnienie różnych dziwaków, naciągaczy. 

Kim zatem jest pielgrzym? Jedna z sióstr zakonnych mówi: "Pielgrzym to ktoś, kto czegoś szuka." Krótka, prosta oraz pojemna definicja. Jeden z hiszpańskich księży sformułował składniki Camino: cisza, wolne tempo, samotność, wysiłek, umiarkowanie, dary i dodatkowo styl romański.

Krótkie opowieści historyczne, spojrzenie na architekturę również znajduje swoje miejsce w książce. Z nowości dla mnie to wzmianka o swoistym nowatorskim pomniku na miejskim placu w Logroño. Ma formę planszy do gry opartej na Camino a wzorowanej na grze w gęsi.

Wprawdzie celem jest katedra w Santiago de Compostela, ale wielu idzie dalej, by spojrzeć na Ocean. To Finisterre. Katedra morza dla każdego. Tak się składa, iż trzy państwa mają swój kraniec: Francja, Hiszpania i Portugalia (ten najprawdziwszy z prawdziwych).

Na czym polega wyjątkowość Camino? "Camino ma w zwyczaju dawać nam rzeczy, których potrzebujemy. Właśnie wtedy, kiedy ich potrzebujemy. Każdy pielgrzym ma ulubioną opowieść o tym, jak Droga się o niego zatroszczyła."2

A co pięciokrotne przemierzanie Drogi dało naprawdę Robertowi Wardowi agnostykowi? Oczywiście prócz materiału na kolejną książkę. Nie wiem.

______________________

Robert Ward, Moja droga do Santiago. Opowieść pielgrzyma-agnostyka / All the Good Pilgrims. Tales of the Camino de Santiago, przeł. Maria Dziurosz, wyd. I, s.284, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2010.

1 Tamże, s. 147.

2 Tamże, s. 46.

środa, 05 października 2011, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/10/05 21:48:59
Widzę, że akurat "siedzimy" w lekturach o podobnej tematyce :) Zachwyciła mnie ostatnio świetna książka małżeństwa Sokolików, a już w kolejce czekają pozycje Bremera i Kołaczkowskiego-Bochenka.

Jedną z najciekawszych kwestii wydaje mi się tu próba odpowiedzi na pytanie dlaczego każdego roku tysiące ludzi wyruszają w pielgrzymkę do Santiago de Compostela? Dla jakich celów pątnicy z całego świata decydują się porzucić swoją codzienną wygodę, by przemierzyć setki kilometrów słynnego Camino? Co jest motywem, dla którego warto choć raz w życiu udać się pieszo do grobu świętego Jakuba?

Ufam, że znajdę odpowiedź w lekturach, a potem udzielę jej sobie samemu, wędrując Szlakiem Jakubowym...
-
2011/10/06 21:31:19
Polaków na szlaku mniej, ale relacje i dzienniki są obecne, toteż czyta się je z ciekawością. Ważna wydaje się uwaga o potrzebie ciszy, skupienia - może nie cały czas, bo człowiek jest istotą społeczną, lecz by ogarnąć nawet dzień, poukładać sobie wszystko w sobie. W każdej książce na potrzebę nawet chwilowej izolacji od poznanych i sympatycznych ludzi natrafiałam.
W tej chwili na Drodze pojawia się biznes z pieniędzy unijnych, toteż romantyzm dawniejszych wędrówek może ginąć - i na takie stwierdzenia się natrafia.