Blog > Komentarze do wpisu

We Wrocławiu kochają

Wrocław jest mi bliski z powodów osobistych. To miejsca, kamienie tworzące historię, a przede wszystkim ludzie z ich skarbami rodzinnych opowieści, obserwacjami, marzeniami, a wśród nich są i ci obecni w mediach. Czasami docierają smutne informacje o przedwczesnych zejściach. Wrocław kulturalny, codzienny i opuszczony na zawsze. Sentyment sięgający studiów zawsze skłania do brania do ręki książki topograficznie w nich umieszczone.

Zbiór opowiadań Miłość we Wrocławiu powstał na zamówienie Biura Promocji Wrocławia, gdyż miasto ubiegało się o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2012 (z powodzeniem). Przyjazd do grodu nad Odrą, by wywiązać się z umowy na napisanie opowiadania jest tłem wydarzeń utworu Macieja Malickiego Zapach.

Opowiadanie nie jest łatwą formą, bo wymaga szczególnych umiejętności skondensowania fabuły na niewielkiej ilości stron, wyboru ciekawej anegdoty, wątku, poruszenia ważnego problemu, pewnej pomysłowej swobody kompozycyjnej, a najważniejsze - wyjścia z fabuły i jednoczesnego pozostawienia jakiejś myśli narratora w umysłach czytelników.

Pisanie na zamówienie wiązało się z narzuconym schematem: Wrocław i miłość. Zadaniem autora było wyłuskać miejsca i określić typ miłości wokół której zbuduje się fabułę. Mimo iż wybrano wielu tuzów epiki, praca nie była łatwa, co widać po efekcie końcowym. Miasto jest tłem wydarzeń i to przede wszystkim salony i saloniki ulic wokół Rynku albo Ostrowa Tumskiego, rzadziej pojawiają się peryferia. Miłość rozumiana jest w tej najprostszej, najbardziej rozpowszechnionej  postaci, bardziej fizyczność, przygoda, niż duchowość, ulotność i upór niż trwałość, egoizm i użycie a nie partnerstwo z nutą mądrego poświęcenia.

Nie rozczarował mnie Stefan Chwin budujący swoją opowieść na wycinku z życia pary pozornie niedobranej. Gdy minęło zauroczenie, pojawiły się pretensje związane z wyborem pracy i sposobem zarabiania na życie. Podsumowaniem jest utarczka słowna na ulicy, a potem próba zakończenia pewnego etapu w życiu i tłumienia żalu w sobie. Stefan Chwin w Poczcie listów miłosnych ukazuje wypalone uczucie Marioli i Grzegorza poprzez dialog, by następnie kontynuować obserwacje oczami innego bohatera, Istvana, artysty ulicznego, który wznosi się nad miastem na lotni, krąży po ulicach na szczudłach. Przypadkowo zagląda przez okno do mieszkania kobiety, rozumie jej skrajne uczucia i jak opiekuńczy anioł podejmuje dyskretną próbę sklejenia tego, co rozbite.

Z kolei Łukasz Orbitowski w tło wielkiej powodzi wpisuje opowiadanie starego Dragi będące historią miasta i ludzi. Odra wpływa na losy, daje i odbiera. Opowiadanie Oddana jest  zwarte i ciekawe. Andrzej Ziemiański idzie z duchem czasu i buduje awanturniczą intrygę jak z filmów amerykańskich z komputerem w roli głównej. Różnie pomaga się szczęściu. Zupełnie zajmującą fabułę kryminalną kreuje Andrzej Pilipiuk w Samobójstwie na Maślicach. Kompozycja opowiadania Ignacego Karpowicza  355 przepisów. Jak zrobić z siebie idiotkę. Poradnik wydobywa głębokie obszary uczuć.

Zbulwersował mnie Wojciech Kuczok, który obłudnie skupia się na zabawie znudzonych, dla których nie ma świętości. Najlepsza do tego jest wrocławska katedra, aby obśmiać mochery, Niemców, groteskowo ukazać zakonnicę i wytłumaczyć się z zachowania bohaterów lubiących numerki w miejscach publicznych artykułem z gazety. Szkoda, że we Wrocławiu nie ma meczetu, numerek byłby bardziej pikantny, a potem gwarantowana popularność autora.

Wrocław nie jest wyjątkowym miejscem dla przeżyć zwanych miłością, bo każde miasto może być tłem wydarzeń z uczuciami w tle lub w roli głównej. Dobrze jednak, że powstają książki pozwalające czytelnikowi umiejscowić akcję na konkretnym obszarze. Pisarze w różny sposób potraktowali otrzymaną propozycję pisania na temat, niektórzy nawet nie mieli pomysłu budowania fabuły, ale to pomińmy milczeniem. W sumie antologia mnie zainteresowała, wywołując aprobatę, oburzenie i obojętność. Każda miłość przecież niesie w sobie obietnicę łez.
______________________

Miłość we Wrocławiu [zbiór opowiadań], Stefan Chwin, Inga Iwasiów i inni, wyd. I, s. 268, Wydawnictwo EMG, Kraków 2011.

wtorek, 06 grudnia 2011, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/06 19:21:32
Ciekawa recenzja, ciekawy tomik. Z chęcią bym przeczytała, choć obawiam się, że niektóre opowiadania mogłyby mi się nie spodobać. Utwory pisane na zamówienie, to już jest ryzyko dla czytelnika. Konkretne miasto, jeżeli autor go nie zna, to może być coś co dodatkowo zdenerwuje.
Ja ostatnio przeczytałam zbiór opowiadań "Bajki dla dorosłych" i tamte opowiadania bardzo mi się spodobały. W jednej książce tyle różnorodnych opowieści i tylu dobrych pisarzy. I pisane z potrzeby własnej, po śmierci kolegi-pisarza. To dobry powód.
Dzięki temu polubiłam takie zbiory i zamierzam przeczytać więcej :-).
-
2011/12/06 20:36:24
Czytałam już pochlebną recenzję tej książki. Brzmi ciekawie, choć opowiadania to niełatwa materia. We Wrocławiu byłam, to piękne miasto, bardzo klimatyczne ;)
-
2011/12/07 10:25:01
a ja jestem Wrocławianką:-)
Nie mniej z dotychczasowych lektur z Wrocławiem w tle podobało mi sie chyba jedynie Lubiewo. Nie mniej napisałaś dość zachęcająco o książce ... z pewnością zajrzę, choć nie wszystkie nazwiska autorów są mi miłe, ale może zmienię zdanie?
-
2011/12/08 15:34:34
Tekst p. Kuczoka musiał być zaiste "uroczy". dobrze, że tak zdecydowanie wyraziłaś swoje zdanie o nim. Skoro zbiorek jest na zamówienei państwowej instytucji, to pewnie również dofinansowany z publicznych (czyli naszych) pieniędzy?
P.S. Meczet we WRO na pewno jakiś sią znajdzie, tyle, że pewnie jest w zaadaptowanym budynku prywatnym. Tylko jakoś "odważny" autor wolał nie ryzykowac fatwy.
-
2011/12/09 22:19:34
Felicjo, w zbiorach opowiadać, esejów, felietonów, zawsze odnajdujemy te słabsze. Uważam jednak, że dla tego jednego warto przeczytać lub przejrzeć antologię.

Avo_lusion, To prawda, Wrocław ma swój wyjątkowy urok. Aż dziw, że tworzą go tak różnorodne tradycje nowych, powojennych wrocławian.

Dea, nie wiem, czy znasz kryminał "Sztylet wenecki" Jacka Joachima - też Wrocław w tle.

Izabello, muzułmanie szanują swoją religię,nawet ci nowocześni, którzy praktykują niezbyt starannie. Chrześcijanin lub były chrześcijanin - nie, i to się nazywa postęp, tolerancja.