Blog > Komentarze do wpisu

Gdy Newa zamarza

Teraz nikogo już nie dziwi, że zimą jest zima, a na parapecie można ulepić bałwanka. Pod koniec grudnia mieliśmy tylko zapowiedź różnorodności klimatycznych o tej porze roku, a my dziwiliśmy się długo trwającej późnej jesieni i czekaliśmy na śnieg. No i jest, więc znowu narzekamy. Tymczasem literatura utrwala jeszcze odczucie mrozu i  widoku zwałów śniegu, gdy sięgnie się po tom Toma Bradby'ego Biały Rosjanin.

Carski Petersburg, zwany już Piotrogrodem (od 31.08.1914), staje się sceną końca imperium. Jeszcze dwór żyje, car wierzy, że jego pobyt na froncie I wojny światowej podniesie morale żołnierzy, nielubiana carowa jest obiektem plotek w związku z jej kontaktami z zabitym Rasputinem. Dotkliwa rosyjska zima wzmaga jednak poczucie krzywdy z powodu kłopotów związanych z zaopatrzeniem w podstawowe produkty, po które trzeba stać w długich kolejkach. Prości ludzie nienawidzą wszystkich, którym lepiej się wiedzie, coraz więcej osób daje posłuch rewolucyjnym agitacjom i bierze udział w wiecach niezadowolenia. Tymczasem tajne służby (Ochrana), ugrupowania terrorystyczne, bolszewickie, mieńszewickie, Czarna Sotnia próbują z tego całego zamieszania uszczknąć dla siebie jak najwięcej korzyści. Świat biednych i bogatych staje się tłem wydarzeń tajemniczych o podłożu kryminalnym. Dla znawcy historii obraz przedstawiony w książce to bułka z masłem, nie dowie się niczego więcej, raczej utwierdzi się w przekonaniu, iż autor dobrze odrobił lekcję z materiałami źródłowymi. To obraz może i ukazany wybiórczo jak reporterską kamerą filmową, ale sugerujący, że wkrótce nastąpi pierwsza rewolucja (lutowa - 18 lutego 1917 według kalendarza juliańskiego). Zatrzymamy się przed nią, nie przekroczymy granicy wrzenia, zapowiedzi nowych czasów, które wcale nie będą lepsze, choć tyle naobiecują ludziom. Na razie mówi się o uratowaniu tego co się da przed motłochem, bo taki będzie sterowany tłum.

1 stycznia 1917 roku oficer śledczy piotrogrodzkiej policji Aleksander Ruzski musi stąpać po zamarzniętej Newie, by dojść do miejsca zbrodni. Każdy krok robi ostrożnie, jakby nie wierząc, że rzeka solidnie zamarzła. Ów lęk sięga czasów dzieciństwa, kiedy nie dopilnował swego najmłodszego brata, a koszmary senne stale go prześladują. Na lodzie odnajduje zmasakrowane zwłoki mężczyzny i młodej kobiety. Brak dowodów tożsamości zmusza do uważnego szukania nawet najdrobniejszych śladów, by pójść zdobytym tropem. Wkrótce okazuje się, że zbrodnia może mieć charakter polityczny, ślady prowadzą nawet do Pałacu Zimowego. Kryminalna część powieści prowadzone jest przez autora miarowym tempem, a napięcie powodują wszelkiego rodzaju przeszkody w śledztwie, aluzyjne groźby, zagrożenie życia. Sandro Ruzski i jego współpracownik oraz przyjaciel Paweł Milutin są dobrymi fachowcami, którzy wiedzą, że nie mogą się poddać i ulec znanym im  prześladowcom. By odszukać nowe, ważne ślady jadą nawet na pewien czas do Jałty. Trupów przybywa, ale rozwiązanie historii wiąże się ze spektakularnym zakończeniem.

W powieści stykamy się z wieloma postaciami zróżnicowanymi nie tylko pod względem aktywności w utworze, lecz i indywidualizowanymi pod kątem przeżyć, postaw, zadań, pragnień osobistych, dalekosiężnych planów. Są antypatyczne indywidua, ale i bohaterowie zmagający się z własną, rodzinną historią determinującą postępowanie. Szczególną uwagę kieruje się na arystokratyczną rodzinę Ruzskich, z której wywodzi się Sandro, najstarszy syn. To postać nietuzinkowa uwikłana w poczucie winy, konflikt z ojcem, nieudane małżeństwo, niespełnioną miłość, tęsknotę za synem, a jednocześnie obdarzona mocnym charakterem i głęboką potrzebą uczciwości.

Powieść obiecuje czytelnikowi interesującą historyczną intrygę kryminalną na rozbudowanym tle społeczno-obyczajowym. Zimowa Rosja carska aż kipi emocjami i czeka na wybuch. Ktoś dobrze podłożył do pieca i czeka. Wkrótce prawdziwe staną się słowa, że jednostka niczym.

______________________

Tom Bradby, Biały Rosjanin / The White Russian, przeł. Jarosław Rybski, s. 400, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2009.

czwartek, 16 lutego 2012, nutta

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/16 23:41:55
Obiecuje... ale czy obietnicy dotrzymuje? Ciekawa jestem.

Pozdrawiam
-
2012/02/17 09:42:40
Bardzo fajna powieść, rekomenduję :)
-
2012/02/17 13:57:41
Mmm, Rosja zimą, to jest wyzwanie. Ale skoro ktoś dołożył do pieca, to się dzieje ;)
-
2012/02/17 15:11:50
Ine-zzz, to już każdy sam musi ocenić. Pozdrawiam w ten pełen roztopów dzień:)

Tommyknocker, to była moja pierwsza powieść tego autora. Zachęca do kontynuacji znajomości. Pozdrawiam:)

Avo_lusion, w Rosji najważniejszy jest ów "palacz";)
-
2012/02/18 10:43:39
Jakoś nie bardzo przepadam za Rosją, nawet jeśli jest ona tylko w literaturze :-) Przez pewien czas pracowałam z panią, której rodzice zostali wysiedleni z Polski na Syberię. Ta pani ma już ponad 60 lat. Tam się urodziła, ale zawsze tęskniła za Polską i w latach 90. XX wieku wróciła do kraju przodków. Nasłuchałam się o Rosji naprawdę sporo. O siarczystych mrozach i bezlitosnej zimie również :-)
-
2012/02/18 12:57:00
Czytałam wiele o Rosji, ale też i niektóre powieści (szczególnie klasyka) są mi znane. Ostatnio lubię czytać reportaże, lecz i powieści z tzw. drugiej ręki (amerykańskie, angielskie) widzę na półkach, więc sięgam po nie. Ciekawy kraj, który nie poddaje się jednoznacznym ocenom.