Blog > Komentarze do wpisu

"Odpadki po nożu" czy bardziej męscy niż mężczyźni?

O eunuchach pisano już w Chinach około 1100 r. p.n.e. Wówczas kastracja była karą o szczebel łagodniejszą od kary śmierci, a skazańcy byli zwyczajnymi nic nieznaczącymi służącymi. Później kastrowani byli chłopcy przed piętnastym rokiem życia z rodzin rebeliantów (wszystkich dorosłych zabijano), a najmilszych kierowano do Zakazanego Miasta. Dopiero Guangwu ze wschodniej dynastii Han zażądał ponoć, aby na dworze otaczali go wyłącznie eunuchowie. Ich zadaniem nie tylko było pilnowanie nałożnic, lecz spełnianie wszelkich zadań, w tym i urzędniczych na wysokim szczeblu, gdyż uznawano, iż nie zagrażają władcy i następcom tronu, nie mając potomstwa. 15 lipca 1923 r. wydalono z Zakazanego Miasta wszystkich kastratów i odtąd musieli zacząć zmagać się z nowym życiem wśród innych ludzi. Ostatni z nich zmarł w 1996 r. Ciekawostką jest przypomnienie światu w czasach igrzysk olimpijskich w Pekinie jednego z najsłynniejszych eunuchów, wielkiego podróżnika i odkrywcy (być może był również w Ameryce) admirała Zheng He, który żył w latach 1371-1433. Jego statki były większe niż "Santa Maria" Kolumba, a wyprawy stanowiły dowód otwarcia Chin na świat przed wiekami.

Francuski podróżnik, dziennikarz, etnolog i pisarz skupia się w kolejnych rozdziałach na poszukiwaniu najnowszych śladów lub ostatnich informacji o mężczyznach pozbawionych męskości, by następnie szukać początków, powodów kastrowania, poznać metody przeprowadzanej operacji w różnych regionach świata i kulturach, podkreślić rolę interesujących go podmiotów w społeczeństwie, z którego się wywodzili lub żyli. Mimo przechodzenia z tematu na temat, przytaczania przykładów w celach ilustracyjnych, lecz niewyczerpujących treści, system przekazu pozbawiony chronologii w zapisie jest interesujący i nie przeszkadza w rozumieniu problemu regionów, których dotyczy.

Po rozdziale chińskim czytamy o istocie tzw. trzeciej płci uznawanej w Indiach, roli hidżów, by następnie poszukać praźródeł kastracji na subkontynencie indyjskim. Jednak najciekawszy rozdział dopiero teraz się zaczyna i nie można być wobec zapisów w nim zawartych obojętnym. Tytuł:  Wielki handel afrykański - i to nie zainicjowany i dokonywany przez białego człowieka, lecz przez arabskich, muzułmańskich łowców niewolników, handlarzy i obłudnych kastratorów, którzy procederu dokonywali z dala od ziem islamu, ale sprzedaż była już na ich targowiskach w Stambule, Kairze, krajach Maghrebu. Liczby nie są znane, ale wieki niszczenia Czarnej Afryki zrobiły swoje. Kto miał się skarżyć, gdy eunuchowie nie pozostawiali potomków tak jak niewolnicy amerykańcy. To rozdział, który otwiera oczy na cichą krzywdę, o której wypadałoby głośno mówić. "W 1989 roku siedemnastu eunuchów służyło w Mekce, a dziewiętnastu w Medynie. Ich średni wiek to czterdzieści lat." Tu chciałam dodać, iż autor w wielu sprawach nie bawi się w poprawność polityczną, nie zagłaskuje problemów, i wyraża swoje poglądy otwarcie.

Eunuchowie byli w starożytnym i chrześcijańskim Bizancjum oraz tureckim Stambule. To może temat bardziej znany. Emocje może wzbudzać tekst o kastratach-śpiewakach, których głosy doprowadzały do omdleń ówczesnych fanów. Z poloników w tym rozdziale należy wspomnieć o udziale polskiej śpiewaczki Ewy Małas Godlewskiej w rekonstrukcji głosu słynnego Farinellego na potrzeby filmu oraz fascynacji dworu króla Władysława IV  Wazy operą. "Władysław IV usłyszał Baldassare Ferriego (słynnego w świecie operowym kastrata) w 1625 roku we Florencji i natychmiast go zaangażował. Wielki miłośnik opery bywał w Wenecji, a później ufundował w Dreźnie (tu się autor zagalopował, bo stała scena operowa była w Warszawie; Drezno to trochę później i inny król polsko-saski) renomowaną operę włoską."

Prawie na końcu autor zamieścił rozdział o skopcach, zjawisku wiary, zaskakującej interpretacji Biblii prowadzącej do kastracji w wieku dojrzałym w prawosławnej Rosji. Zachowania były tępione, wyznawcy prześladowani, skazywani na zsyłkę, by w końcu podjąć decyzję wyemigrowania do Rumunii. Książkę zamyka odnotowanie dowodów traktowania kastracji jako lekarstwa na parę chorób oraz myśl o tworzeniu rasy idealnej - ale to już inny temat...

Książka należy do cyklu opracowań z zakresu historii obyczajów (Historia nudy, Historia burdeli) przybliżających zjawiska tak oczywiste jak nuda, brud, nagość oraz te wywołujące żywe zainteresowanie jakby owocem zakazanym, o którym się słyszało, czytało, lecz nie doświadczyło, coś się wie, ale powierzchownie. W przypadku Historii eunuchów warto zwrócić uwagę na ten trwający wiele wieków rozdział karier i niewyobrażalnych krzywd albo i głębokiej wiary. W Chinach mówiono o nich szyderczo odpadki po nożu, a wielu z nich na przekór swoim możliwościom prokreacyjnym udowadniała, iż w zawodach wojskowych nie brak im było  jaj. Jacy byli? Mądrzy i głupi, pracowici i leniwi, wyrozumiali i złośliwi, łagodni i okrutni, spragnieni miłości i mściwi. Tacy jak my.
______________________

Olivier de Marliave, Historia eunuchów / Le monde des eunuques. La castration à travers les âges, przeł. Witold Grzechnik, s. 240, Bellona, Warszawa 2012.

sobota, 01 września 2012, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/09/01 11:48:29
Niektóre zwyczaje i obrzędy mnie po prostu przerażają. Kiedy czytam takie rzeczy, to aż mi skóra cierpnie. A Chiny to tak specyficzny kraj, że można się w nim spodziewać dosłownie wszystkiego.
-
2012/09/01 14:09:57
Temat ciekawy i szerzej nieznany. Poza filmem "Ostatni kastrat" nie kojarzę na tyle popularnego dzieła kultury masowej, które dotykałoby tego zagadnienia. A nawiasem mówiąc, wczoraj robiłam przegląd książek wydanych przez PIW w Klubie Interesującej Książki i natknęłam się m.in. na książkę Camila Sijarica pt. "Ja, eunuch". Z opisu zapowiadała się interesująco, więc rozejrzę się czy nie znajdę jej w okolicznych bibliotekach. Z książką opisaną przez Ciebie, to byłby zapewne komplet. :)
-
2012/09/02 09:44:15
Kraino czytania, autor sugeruje, iż proceder dalej istnieje, lecz nie jest jawny. Wyobrażasz sobie, że ojcowie kastrowali synów, aby zapewnić mu lepsze życie, licząc jednocześnie na korzyści dla siebie?!

Kaye, film opart był na powieści Anny Rice "Krzyk w niebiosa" (taki jest chyba tytuł). Książki KIK-u są trudno dostępne, ale zapiszę sobie tytuł.