Blog > Komentarze do wpisu

Chwała zwyciężonym!

1863 - 2013
w 150. rocznicę wybuchu powstania styczniowego 

Eliza Orzeszkowa otuliła epizod powstańczy w czuły i ciepły  woal baśniowy. Pięćdziesiąt lat od krwawych czasów walki   ukryte w lasach mogiły ze skromnymi krzyżami wciąż przypominają zryw niepodległościowy. Tylko personifikowana przyroda spogląda, pamięta i współczuje. A ludzie żywi? Oni mają rany w sercach jak Anielka, która po latach raz odwiedziła grób powstańczy, by w kopczyk wbić krzyżyk i odejść, pamiętając o miłości i śmierci.

Tytułowe opowiadanie powstańcze Elizy Orzeszkowej z tomu Gloria victis wydanego w 1910 roku, pisarki osobiście zaangażowanej w wydarzenia nadziei i honoru, wyróżnia się staranną i skromną kompozycją. To wiatr przyjazny ludziom po latach wraca do swoich przyjaciół - drzew na Polesiu litewskim w pobliżu Kanału Królewskiego. Mimo że w dalekim świecie zebrał wiele opowieści, jeszcze bardziej jest zaintrygowany tym, co powiedzą mu zakorzenieni mieszkańcy lasu. W tej części opisującej lot i spotkania dominuje rytm poezji zapisanej prozą oddziałującej na wyobraźnię i tworzącej nastrój.

Odkrycie mogiły kieruje opowiadanie ku epizodowi powstańczemu. "Śpi w niej wiele serc mężnych, spalonych na ołtarzu..." To młodzi bezimienni, o których szumią po kolei świadkowie znający ich nazwiska i fragment losów. Wypowiedzi dębu, świerku i brzozy przy wtórze kwiatów odsłaniają wydarzenia majowe z 1863 na tle zachodzącego krwawo słońca (wymiar symboliczny), zapadającego i igrającego kolorami nadchodzącego mroku nocy, gdy zasłuchany wiatr ułożył się na mogile.

Część powstańcza ma cechy reportażu z obozu, który został rozbity w lesie, ale i jest melodramatycznym dopełnieniem losu z gestami oddania, troski o żywych, symbolem skrwawionej chustki.

"Jedną tylko część odzieży mieli jednostajną: czapki czworokątne barwy amarantusów albo polnych chabrów i jedną wspólną cechę: młodość." A na ich czele stanął dowódca jeszcze, Romuald Traugutt, ojciec, Chrystus, Mojżesz i Leonidas równocześnie biorąc pod uwagę cechy i podjęte zadania. "On ich serca w swoim ręku trzymał i umiał podbijać je w górę." Postać przyszłego dyktatora powstania straconego na stokach Cytadeli warszawskiej była szczególnie pisarce bliska, gdyż poznała go osobiście.   Wierny swoim ideom i ludziom, którzy mu ufali do końca. Jednak uwaga opowieści kieruje się ku mizernej postury ochotnikowi, zapalonemu przyrodnikowi Marysiowi Tarłowskiemu i przystojnemu dowódcy jazdy Jagminowi (Herkules z kształtów, Scypio rzymski z rysów). Łączy ich przyjaźń, siostra pierwszego - Aniela, umiłowanie ojczyzny, wyznaczenie sobie celów ważniejszych niż spokojny byt i kariera i nadzieja w słuszność tego w czym biorą udział. "Szeptem cichym marzyli o tym celu przedalekim, ku któremu rzeką wrzącą i wieczną płyną marzenia ludzkich głów i serc najwyższych, a nie wiedząc nigdy, czy kiedykolwiek rzeka do celu dopłynie." Orzeszkowa opisem, szeptem, spojrzeniem, zwyczajnymi czynnościami, wypowiedzeniami kształtuje sylwetki swoich kontrastowych fizycznie postaci, wskazując równocześnie, jak różna młodzież czuła potrzebę przyłączenia się do walczących. Jest jeszcze spojrzenie na sam obóz i atmosferę w nim panującą. Gwar, radość młodości, szczęście w oczach, gdy wracali żywi z potyczek towarzyszyły ich bytności w lasach horeckich. "Nie niewolnicy to byli na arkanie przemocy do boju ciągnięci, lecz dobrowolni ofiarnicy wysokich ołtarzy. Ze światłem idei w głowach, z ogniem miłości w sercach, głowy i serca nieśli wysoko."

Aż następuje czas decydującego starcia z przeważającymi siłami wroga. Piękna i smutna relacja rzucana na karty jak pociągnięcia malarskiego pędzla nadającego treść i pierwsze kształty jest wystarczająca, by oddać cały tragizm sytuacji od momentu gotowości bojowej aż do obrony powstańczego szpitala. To wtedy dopełniły się słowa Jagmina "- Tam, gdzie nikogo swego mieć nie będzie, ja będę mu swoim. Przyjacielem mu będę, bratem, w potrzebie obrońcą.(...)I razem powrócimy... albo..."

Nie dopełniła się nie Plautowa Vae victis! (Biada zwyciężonym!), lecz Gloria victis! - na wieki. Prawdę zwycięstw i klęsk, bohaterstwa trzeba przekazywać jak ów wiatr "niosąc i niosąc w przestrzeń, w czas, w pamięcie, w serca, w przyszłość świata..."

Opowiadanie Gloria victis Elizy Orzeszkowej to spektakl pamięci ukrytej w lesie i sercach, zamilczanej, lecz nie przemilczanej.

______________________

Eliza Orzeszkowa, Gloria victis (R.1863), s. 47, Wydawnictwo "SPES", Kraków.

Reprodukcja obrazu Elwiro Michała Andriollego (1836-1893) Walka powstańcza - z zasobów Internetu.

wtorek, 12 lutego 2013, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/02/12 22:25:07
Gloria Victis to średnio lubiany utwór w szkole. Ale jaki ważny! Dzięki Bogu, że wciąż przypomina...
-
2013/02/13 07:47:06
Jako historyk muszę napisać, że pamięć o powstaniu styczniowym jest w naszym kraju wspaniale pielęgnowana, tym bardziej słowa podziękowania dla autorki bloga :-)
-
2013/02/13 15:48:57
Pamiętam ten utwór jeszcze z czasów licealnych. Przyznam, że nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak "Rozdzióbią nas kruki, wrony", ale i tak uważam go za bardzo dobry. A z racji 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego jak najbardziej na miejscu! W końcu historię trzeba pielęgnować, tak by pamięć o trudach podejmowanych przez naszych przodków nigdy nie zniknęła.
-
2013/02/13 17:35:59
Ja nie pamiętam tego utworu ze szkoły, bo zwyczajnie go nie przerabialiśmy. Nasz polonista skupił się tylko na "Nad Niemnem". Jak tak patrzę wstecz, to generalnie mam wrażenie, że nauka języka polskiego w szkołach, do których chodziłam była po prostu zaniedbywana.
-
2013/02/15 18:42:00
Avo_lusion, do "Glorii victis" trzeba mieć podbudowę czytelniczą w postaci klasyki, nie literatury młodzieżowej. Inny rytm zdań, inne obrazowanie,które nie każdy pojmuje.

Kraino czytania, zajrzałam na stronie internetowej do podstawy programowej dla IV etapu edukacyjnego (ponadgimnazjalnego). Z Żeromskiego wybiera się jeden z podanych utworów ("Ludzie bezdomni", "Wierna rzeka", "Echa leśne" lub "Przedwiośnie" w zakresie podstawowym). Nauczyciel po prostu dostosował się do wymagań i siatki godzin, więc trudno tu mówić o zaniedbaniu z jego strony. Raczej winić należy MEN.
-
2013/02/15 18:44:23
Prosperiuszu, :) To takie osobiste wyzwanie.

Ambrose, i historię, i związaną z nią literaturę należy pielęgnować wbrew modom.