Blog > Komentarze do wpisu

Na sopkach Mandżurii się nie tańczy

"- W miastach za prędko się czyta - mawiał [Lui-Tsin, jeden z bohaterów powieści] - i książki więdną w zgiełku, nie zdążywszy wydać owocu ani całego aromatu. Po co ta chciwość? Samej poezji z czasów jednej tylko dynastii Han mamy podobno dziewięćset tomów. A powieści, a rzeczy wyższej mądrości? Nie, nie sposób wszystkiego przeczytać, więc trzeba pomału i tak, jakby się samemu pisało.
Kiedy na święta Nowego Roku przychodził z towarem zielarskim do miasta, zawsze jeden dzień spędzał w księgarni. Oglądał, zgadywał, próbował, wertując, nim się wreszcie zdecydował na jakąś całoroczną lekturę. Czterdzieści osiem lat przeżył w szu-hai i czterdzieści osiem książek miał w swej fanzie. Były z różnych epok, różnej treści (...)."1

Kiedy w trakcie lektury tej niezwykłej powieści dochodzi się do tego miejsca, trzeba się zatrzymać, gdyż słowa starego Chińczyka skłaniają do osobistego rachunku sumienia, może nie zawsze odkrycia, iż ilość nie znaczy jakość, raczej do poszukiwań takiej książki, którą można by czytać przez rok i nie znudzić się, takiej, którą można smakować, która niesie przekaz mądrości zapisanej w różnych gatunkach wypowiedzi literackiej, takiej, o której chciałoby się rozmawiać, przekazywać treść, by poszła w świat.

Jedną z takich książek na cały rok (podobnie jak Wzgórze Błękitnego Snu) może być Leśne Morze.

Newerly debiutował jako człowiek dojrzały, ma w dorobku również powieść socrealistyczną (najlepszą literacko spośród schematycznych wytworów tamtej epoki), rozczarowany zaczął pisać inaczej, dostrzegając inne tematy. Leśne Morze rodziło się "w najgorszym okresie, pod koniec lat pięćdziesiątych, gdy literaturą rządziły - pouczając, zabraniając - nijakie anonimy na etatach." - czytamy na okładce. Zamiarem pisarza było oddanie różnorodności ludzkich postaw, uczuć, potrzeb, uwikłania w historię, która dopada i osacza, by podejmować decyzje będące wynikiem tradycji, wychowania i wykształcenia. Wybrał miejsce, którego nie widział, lecz czytał i miał swoje oczy i uszy w osobie Bronisława Żebrowskiego znającego szu-hai na wylot.

"Drzewa iglaste, liściaste, drzewa północy i południa zeszły się tutaj w przedziwnej mieszaninie, tworząc rozchełstaną, szumiącą na setki kilometrów tajgę mandżurską, szu-hai, po polsku: Leśne Morze..."2 Zatem Mandżuria, którą zamieszkują obywatele różnego pochodzenia, ukazana w momencie ważnym, przełomowym, gdyż w czasie istnienia tworu zwanego Mandżukuo po inwazji japońskiej na Chiny, walki o wpływy, w tym również wojny Japonii z ZSRR (1938-1939). Jednak zanim nastąpi bezpośrednie zetknięcie się z okrucieństwem i zawiłościami politycznymi historii, zanurzamy się w nurt słów, które wiodą przez tajemniczą przestrzeń, gościnne fangi, świat przyrody i zwierząt, by zatrzymać się w Charbinie (inna pisownia Harbin) i opowiedzieć o polskich losach i małej, lecz zorganizowanej Polonii. Leśne Morze to powieść, która prowadzi - i ta droga staje się najważniejsza obok odczucia samotności, walki, opuszczenia i budowania ciągle nowych relacji międzyludzkich, dopóki starczy sił.

"Patrzył na wzgórza nawilgłymi oczami, na las, na rzeczkę, a widział ojca, matkę, jak odchodzą, oddalają się w nieuchwytne - i nie ma na to sposobu. Rwie się nić za nicią, wszystko, co łączy drogim i bliskimi... Co zostanie z więzi rodzinnej? Mowa sama. Ale i ona..."3 Oswojone sopki mandżurskie stają się obce, a nieznana Polska taka odległa.

Wiktor Domaniewski właśnie zdał maturę w Gimnazjum Polskim im. Henryka Sienkiewicza w Charbinie i wraca pełen nadziei do domu. Wkrótce przekona się, że domu już nie ma, a sam musi się ukrywać. Na grobie matki postawił krzyż z dwóch brzózek z datą 23.06.1939, ojciec zginie w japońskim obozie koncentracyjnym, gdzie prowadzi się badania nad bronią biologiczną i chemiczną. Maturzysta musi dojrzeć i walczyć o przetrwanie, stać się odpowiedzialnym, przewidującym, poznać smak uczucia, wierności w przyjaźni, lojalności, zobaczyć świat interesów politycznych. Leśne Morze to opowieść o ludziach związanych z głównym bohaterem. Ileż godności ma w sobie Lui-Tsin, jakże oddany i godny jest doktor Cięgło, jego ukochana Musieńka, zaufanie wzbudza Liza Grening, nauczycielka muzyki, Koropka. Mandżuria jest terenem penetracji ideowego komunisty Bagornego, ale i miejscem, gdzie żyje w świecie marzeń o skarbie barona oraz karierze naukowej Ałsufiew, pojawiają się uciekinierzy z sowieckiego łagru, Chińczycy ulegają legendzie Srebrnogłowego. Newerly wprowadził dużo bohaterów, ale nadał im indywidualne cechy. Każda z postaci doświadczy tragedii, a ci, którzy przeżyją, będą nią naznaczeni.

Rozmawia się o polityce. "To wy stworzyliście pierwszy wzór władzy totalnej w kolorze czerwonym. Za wami w te pędy ruszył Mussolini z czarnymi koszulami, potem przyszedł Hitler ze swoją brunatną hołotą. Wszystkie trzy ustroje różnią się tylko kolorem. Pierwsza wspólna cecha to istnienie obowiązującej ideologii państwowej, ideologii walczącej z żarliwością fanatyzmu religijnego. Stąd cecha druga - agresywność i nietolerancja waszego komunizmu i faszyzmu, i hitleryzmu. Trzecia zasadnicza cecha wspólna to jednopartyjność, rządzenie za pomocą jednej tylko partii  nowego typu, urobionej według doświadczeń wychowawczych armii, zakonu, mafii. Czwarta cecha wspólna to homogenizacja całego społeczeństwa."4 - tak to mówi Koropka Bagornemu, gdy cała grupa ukrywa się przed Japończykami w jaskini. Ale też "Z takim, co miewa ideały, trzeba ostrożnie. Nigdy nie wiadomo, czy jest akurat przy ideale. Bo może odpoczywa sobie, odwiesiwszy na kołku." - to już inna historia i o kimś innym. Cztery lata pisania (1954-1958) i wydanie w 1960 roku oraz fabuła z lat 1939 - 1944 w miejscu egzotycznym, niewymownie pięknym, ale niebezpiecznym, gdy w świat ludzi wkroczyła polityka, bo potem nic już nie będzie takie jak dawniej to podstawowa rekomendacja powieści. A może kogoś zainteresuje Wang, tygrys bez ogona - indywidualista, jakże groźny dla człowieka, którego losy są odzwierciedleniem losów Wiktora, albo sympatyczna i czuła rodzina perkozów. No i jeszcze jest Gwiazdeczka, z którą tylko jeden człowiek potrafi rozmawiać jak z przyjacielem. Newerly potrafi pisać o przyrodzie.

Na sopkach Mandżurii trzeba mieć dobrą broń, ale trzeba się nią posługiwać mądrze, by przeżyć i zapewnić sobie byt. Wojna i polityka niszczy to, co powinno być trwałe.

______________________

Igor Newerly, Leśne Morze, s. 556, Świat Książki, Warszawa 2009.

1 Tamże, s. 496.

2 Tamże, s. 9.

3 Tamże, s. 106.

4 Tamże, s. 470.

piątek, 08 marca 2013, nutta

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/03/09 06:20:05
Przechodziłam obojętnie obok jego książek. Gdzieś tam w zakamarkach tkwią jakieś salskie stepy i celulozy, a poza tym cicho. Widzę, że można wrócić:)
-
2013/03/09 08:59:38
Książkowcu, to jest takie inne dojrzalsze odczytanie, gdy dostrzegamy niepoprawne postawy w poprawnej politycznie epoce. Jednak "Wzgórze Błękitnego Snu"jest mi bliższe.
-
2013/03/09 10:08:16
A ja kiedyś, kilka lat temu, próbowałam czytać "Leśne morze", ale poległam, książka okazała się za trudna...
-
2013/03/09 16:24:33
Koczowniczko, myślę, że każda książka ma swój czas w naszym życiu. Nie może być ani za wcześnie, ani za późno. Nasze niezadowolenie czasem jest podyktowane nieodpowiednią chwilą kontaktu z lekturą.
-
Gość: guciamal, 161-168-124-188.rev.pro-internet.pl
2013/03/09 18:04:52
Chcemy za prędko, za dużo- jakie to mądre spostrzeżenie. Łapię się ostatnio na tym, że zakończywszy lekturę obiecuję sobie doń powrót, bo mam świadomość tego, że umknęło mi wiele rzeczy, ale już biblioteka domaga się zwrotu, albo wyrzuty sumienia z powodu długiego przetrzymywania pożyczonej książki, albo to przerażające tempo życia, które sprawia, że robimy się zachłanni na ilość nie zważając na jakość i na to, co ma z lektury pozostać. Ostatnio właśnie to spostrzeżenie zbyt prędkiego tempa życia wymusiło na mnie ograniczenie ilości czasu poświęcanego internetowi. Pozwoliło to na zyskanie kilku godzin czasu tygodniowo, a zysk to ogromny.
-
2013/03/11 00:27:47
Jestem pod wrażeniem Twoich powrotów do książek zapomnianych. Akurat Newerly nie przyszedł by mi do głowy. I to w tak pozytywnej aurze.
-
2013/03/11 19:54:26
Guciamal, jestem zachwycona tym cytatem. Widzę na blogach, że niektórzy ludzie rzucają się na wszystkie nowości tak, by je mieć zaliczone jak najszybciej i móc przejść do następnej. A przecież czytanie książek to nie tylko pogoń za nowościami, bo i tak wszystkich nie poznamy, ale i tworzenie sobie list tematycznych, autorskich, patrzenie się przed siebie i za siebie.
-
2013/03/11 19:55:54
Dijkstra-jg, czytanie z perspektywy innych czasów niesie w sobie zaskoczenie:)