Blog > Komentarze do wpisu

Dwór nad Łośną

1863 - 2013
w 150. rocznicę wybuchu powstania styczniowego

"Czuła, że jedni rzucili się w odmęt walki wskutek zaślepienia, które nie liczy i nie mierzy - inni popchnięci przez błędny rachunek - inni porwani przez wieli sen o wolności albo jej nadzieją - jeszcze inni z rozkazu, dla mody, idąc w stadzie - inni z tchórzostwa przed opinią."1

Ileż ciekawości, westchnień, myśli, żalu towarzyszyło lekturze aż do zamknięcia odwrócenia kartki czytelnikom od premiery tej klechdy domowej ukończonej w 1912 roku. Jakże bliski był jeszcze temat powstania styczniowego, którego rany wciąż były niezabliźnione, by móc o nim dyskutować, przyglądać się mu z każdej strony, perspektywy.

Miłość, zauroczenie wynikające ze związku opiekunki rannego i powstańca, poświęcenie, melodramatyczne zakończenie rozpatrywane były wielokrotnie przez czytelników Wiernej rzeki. Uczucie  rozkwitało powoli w miejscu i czasie nieodpowiednim i tylko wyjątkowy optymista mógł wierzyć w szczęście Salomei Brynickiej i Józefa Odrowąża aż po grób, zapominając o akceptacji środowiska, stanie majątkowym, ich miejscu w hierarchii społecznej. Mimo że wiemy, to i tak podziwiamy determinację młodej szlachcianki w doprowadzeniu do wyleczenia księcia i ocalenia jego życia. Kiedy po latach wracamy do powieści powstańczej Stefana Żeromskiego, lepiej dostrzegamy wyizolowane miejsce wydarzeń, które jest porównywane do miniatury Polski, oraz odczuwamy atmosferę czasów tworzoną przez zróżnicowane postawy ludzi.

Dwór w Niezdołach opuszczony przez służbę, rozgrabiony, zapuszczony, chylący się ku ruinie, czasy doskonałego gospodarowania zarządcy Rudeckich, Antoniego Brynickiego, ma za sobą. Został porzucony przez mężczyzn, którzy przyłączyli się do oddziałów powstańczych. Patriotyzm, potrzeba służenia krajowi, nadzieja miały pierwszeństwo przed zwykłym rachunkiem ekonomicznym. Gdy pani Rudecka przywiozła uwolnionego z więzienia męża, ten rozejrzał się po dworze oraz jego otoczeniu i zrozumiał, że ojczyznę i dom stracił, więc i dalsze życie nie ma już sensu. Dwór w Niezdołach jest też symbolem granicy między poprzednim życiem według dawnych reguł i niewiadomą. To grób dużej grupy ziemiaństwa zaangażowanego w powstanie.

Posiadłość jest jak okręt bez sternika - to wzięte porównanie chętnie wykorzystywane w poezji i prozie alegorycznej pasuje do miejsca stworzonego przez Żeromskiego. Pozostały kobiety i służący. Salomea rozmyśla o powstaniu, nie uzyskując jednoznacznych odpowiedzi, po prostu trwa i czeka na ojca, pani Rudecka należy do tych zrozpaczonych żon i matek, które wtedy, gdy wszystko wydawało się już stracone, wyruszyły na poszukiwanie żywych lub umarłych; podobnie postąpiła księżna Odrowążowa, która odnalazła syna i wbrew jego chęciom postanowiła go ratować przed mrzonkami patriotycznymi i niepotrzebną miłością z wdzięczności. Jest jeszcze wierny sługa Szczepan Podkurek, który czy to z obowiązku, czy sympatii, albo braku pomysłu na kres swego życia trwa jako opiekun panny Salomei i dworu.

Epizod powstańczy wpisany jest w ramy od przybycia rannego powstańca, który brał udział w bitwie pod Małogoszczą (24 II 1863), do jego wywiezienia karetą przez matkę zamierzającą opuścić zabór rosyjski i wyjechać do Włoch.
Pobojowisko oglądane oczyma Józefa Odrowąża w sposób naturalistyczny oddaje ogrom klęski, poświęcenia, ran, krwi, śmierci. "Tylu zginęło! Czcigodni, najszlachetniejsi, waleczni... Buty sołdatów wdeptały ich w błoto dzikiego pola! Padali od ran, bez pomocy, po lasach, bez sławy - na nic! Zwaliła się ze swego ołtarza święta idea!"2 Gdy przyglądamy się konstrukcji fabuły, dostrzegamy, iż nader chętnie pisarz posługuje się kontrastami, by czytelnik mógł znaleźć prawdę pośrodku. Napotkani wieśniacy z okolic Niezdołów są wrogo nastawieni do sunącego drogą rannego. Wierzą władzy carskiej i chcą być posłuszni rozporządzeniu, może oczekują zmian, które przyniosą im jakąś minimalną korzyść, lecz później przychodzą popatrzeć, gdy gdy chowany wbrew zakazowi jest ten, który walczył z przeważającymi siłami wroga. Co nimi kierowało? Ciekawość czy skrywany podziw? Przeciwwagą jest postawa chłopów z innych okolic świętokrzyskich lasów. Mówi o niej ów chłop, który przywędrował wiele kilometrów, by przynieść list  i 47 złotych od zmarłego od ran Antoniego Brynickiego. W tamtych okolicach wieśniacy wspierali powstańców, pomagali w przeprawach i ukrywali, gdy była taka potrzeba, stali po stronie "wiary" - jak mówiono w stronach posłańca.  Do dworu autor wprowadził dwie grupy powstańców. Jedna - to niemal rozbójnicy, zagubieni chłopcy, którzy, grożąc, stają się niebezpieczni, inni - to przedstawiciele rządu: Hubert Olbromski (syn Rafała Olbromskiego z Popiołów) i jego młodszy towarzysz, ludzie ideowi, szlachetni i niezłomni patrioci. Pięćdziesięcioletni Olbromski jest tym, który zginie w walce godnej rycerza z oddziałem Wiesnicyna, Rosjanina, który kiedyś miał ideały wolnościowe. Krytyczną postawę wobec zrywu prezentuje lekarz przywieziony do rannego Odrowąża. "Chłystki! Obłąkańcy! Muszą ginąć tysiące ludzi, bo to jest wojna."

Jest jeszcze rzeka, niemy i mądry świadek zdarzeń w świecie ludzi. Ona przyjmie powstańczą tajemnicę rzuconą przez Olbromskiego, ale i wspomnienie uczuć, zapłatę za miłość i troskę rzuconą przez Salomeę. To podobno rzeki opowiadają legendy potomnym.
______________________

Stefan Żeromski, Wierna rzeka, wyd. I, s. 224, Wydawnictwo "Książka i Wiedza", Warszawa 1981.

1 Tamże, s. 145.

2 Tamże, s. 93.

sobota, 13 kwietnia 2013, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/04/13 23:26:01
Nutto, piszesz tak pięknie... Można się zatracić w twoich słowach.
-
2013/04/13 23:51:49
Przepiękna książka! Jej adaptacja jest w kanonie lektur!
-
2013/04/14 08:57:36
"Wierna rzeka" była pierwszą książką Żeromskiego, która autentycznie do mnie przemówiła. Dziękuję za ten przepiękny wpis o ciekawej, a obecnie chyba nieco zapomnianej książce.
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2013/04/14 10:02:14
Pamiętam, że i mnie się podobała Wierna rzeka, choć czytałam ją dziewczęciem i nie doczytałam się wówczas tylu znaczeń skupiona na warstwie uczuciowej. Nie przypominam sobie, abym gdzieś na blogach spotkała się z recenzją Żeromskiego, dobrze, że jest u Ciebie.
-
2013/04/14 10:23:00
Avo_lusion, aż się oblałam pąsem;)

Flyingewo, może teraz jest w kanonie do wyboru, bo książek nie ma ich zbyt dużo na półkach, a i wpisy wypożyczeń na kartach są ciut odległe. A szkoda, że niektóre licea ją pomijają, bo temat uczuć może zainteresować młodych.
-
2013/04/14 10:26:08
Kaye, tak jak wspomniałam wyżej, to książka mogąca być początkiem dyskusji o uczuciach, ale i o nas -Polakach, naszych skrajnych postawach.

Guciamal, ja też dawniej dostrzegałam tylko Salomeę i Józefa Odrowąża. To znak, że do pewnych książek warto wrócić.
-
2013/04/14 14:38:25
"Wierną rzekę" przeczytałam nadobowiązkowo, bo ta książka nie była u mnie lekturą, a mnie jakoś do niej ciągnęło. Nie żałuję, że po nią sięgnęłam i może jeszcze kiedyś wrócę. Jak już jesteśmy przy Żeromskim, to dodam, że "Ludzi bezdomnych" też przeczytałam we własnym zakresie, bo w mojej szkole jakoś konsekwentnie ten autor był omijany.
-
2013/04/15 01:17:32
Jestem pod nieustającym wrażeniem Twoich powrotów do lektur już przykurzonych i dotkniętych zapomnieniem. To dobrze, że znów one odżywają. Tez sobie obiecuję wrócić do Żeromskiego zawstydzony przez Ciebie wcześniejszym przypomnieniem lektur powstaniowych. Może się uda...
-
2013/04/15 15:47:55
dziekuje za wpis. to jedna z pierwsz ych ksiezek PO polsku. bardzo mnie wzruszyla wtedy. wecej niz Popjoly, przyznamsie, chyba teraz naszedl case jeszcze raz poczytac
-
2013/04/18 12:29:25
Cieszę się, że piszesz o takich książkach.
-
2013/04/22 20:28:13
Kraino czytania, "Wierna rzeka" to jedna z tych powieści, do których można śmiało wrócić po latach. Ja w szkole średniej miałam polonistkę, która uwielbiała Żeromskiego:)

Dijkstra, jeszcze ze starszych zasobów czeka na swoją kolej Rodziewiczówna i Rembek.
-
2013/04/22 20:31:46
Salome, dziękuję za wpis. Jak to miło przeczytać o roli "Wiernej rzeki", kameralnej opowieści o miłości, rodzinie i służbie krajowi, w zmaganiu się z językiem zwieńczonym sukcesem i dobrymi wspomnieniami.
Pozdrawiam ciepło:)

Agnes, :) Ku pokrzepieniu...