Blog > Komentarze do wpisu

Potrzebny tylko podpis

"Ale moje życie przez jakiś czas, w bliskości Lajosa, naprawdę było "niebezpieczne". Teraz, gdy to niebezpieczeństwo minęło, uświadomiłam sobie, że nic nie pojawiło się na jego miejsce; zrozumiałam, że to niebezpieczeństwo było jedyną prawdziwą wartością mojego życia."1

Krótka powieść wybitnego węgierskiego prozaika z 1939 roku poprzedza słynny Żar. Znać, że pisarz zainteresował się tematem wkraczania przeszłości w teraźniejszość bohaterów, próbami rozrachunków, wyjaśnieniem trudnych relacji sprzed lat. To okazja zaprezentowania sytuacji zdzierania masek, gdyż jak w teatrze sceną jest jedno miejsce - dom z najbliższym otoczeniem, ale są też i rekwizyty, które w Dziedzictwie Estery odgrywają ważną rolę. Przed widzem-czytelnikiem rozgrywa się dramat trwałego zauroczenia, niemal wampirycznej więzi, świadomości zamiarów, ale również niemożliwości, wręcz niechęci, by im zapobiec.

U Maraiego ważne jest każde słowo, fraza, gdyż każda myśl, wspomnienie, obserwacja i dialog z udziałem narratorki odsłaniają problem patologicznego uzależnienia oraz jakże prosty i przejrzysty sposób działania dawnego "przyjaciela" i szwagra. Atmosfera zdarzeń jest irytująca również dla czytelnika poznającego niemożność zerwania więzi między krzywdzicielem a ofiarą.

W centrum jest Lajos z przeszłości i Lajos jako gość, który ponownie przybył, by zrealizować zaplanowany cel. "... od Lajosa ludzie się nie odwracają, ponieważ jego drobne reżyserskie interwencje obfitują w niespodzianki, którymi on sam się rozkoszuje, i gdy owe improwizacje wieńczą nieoczekiwane pointy, najchętniej śmiałby się do łez i oklaskiwał samego siebie."2 To nie komediant, lecz cyniczny gracz, który dobrze planuje swój występ, a gdy kurtyna opadnie, zwrotów biletów nie będzie. Tym razem po dwudziestu latach przybywa w godnym siebie towarzystwie uczniów, którzy wezmą udział w ostatecznej rozgrywce ograbienia Estery. Świadomość złych zamiarów, niegodziwości wcale jej nie zapobiegnie.

Márai oświetla problem, pokazuje działania i świat wewnętrznych przeżyć tytułowej bohaterki, ale ostatecznie pozostawia czytelnika z bagażem dokonanego zła i otwartym tematem ciągu dalszego. Przestrzeń na ocenę i rozważania relacji międzyludzkich jest olbrzymia - i to jest dobra literatura.

______________________

Sándor Márai, Dziedzictwo Estery / Eszter hagyatéka, przeł. Feliks Netz, wyd. I, s. 120, Czytelnik, Warszawa 2008.

1 Tamże, s.37.

2 Tamże, s.45-46.

piątek, 03 stycznia 2014, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/01/03 20:35:01
Właśnie mi uzmysłowiłaś, że zapomniałam o tej wspaniałej książce przy podsumowaniu ubiegłorocznych lektur. Piękna, subtelna powieść. Może na pierwszy rzut oka trochę mniej efektowna niż "Żar", ale też bardzo mi się podobała.
-
2014/01/03 21:00:45
A ja już z półki wyjęłam "Zająca o bursztynowych oczach";)
-
2014/01/04 09:19:16
Z całych sił trzymam kciuki za "Zająca...", ale przeczucia mam dobre. :)
-
2014/01/04 09:44:24
I "Żar", i "Dziennik" Maraia mam na półce. Co więcej "Zając..." też czeka. Może Nowy Rok upłynie mi pod znakiem świetnej literatury? A "Dziedzictwo Estery" widziałam w bibliotece, więc znając siebie może przesunąć się niedługo na pierwsze miejsce w kolejce. :)
-
2014/01/04 12:29:20
Lirael, :)

Kaye, i tego należy sobie życzyć w tym roku - dużo dobrej literatury tej starszej i tej nowszej. Mam jeszcze parę książek Maraiego, ale nie tak od razu do nich sięgnę.
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2014/01/04 15:12:09
Dziedzictwo Estery było moim pierwszym, a jakże udanym spotkaniem z Maraiem i to mi uświadamia, że także zapomniałam o nim w moim podsumowaniu. A na półce już czekają Podróże i muszę przyznać, iż to któryś z zamieszczonych u Ciebie cytatów z Maraia spowodował zakup książki.
-
2014/01/05 08:35:47
a mnie ostatnio jakoś zawodzi intuicja i zdarzają mi się nietrafione zakupy książek. Oddaję je potem na loterię fantową, którą organizuje stowarzyszenie, zdobędziemy w ten sposób pieniądze na szczytny cel :)
Pozdrawiam niedzielnie i mam nadzieję przeczytać kolejny wpis pachnący kawą :)
-
2014/01/06 11:15:16
Guciamal, lubię mądrość i umiejętność puentowania Maraiego. Widać, że nie był chorągiewką na wietrze, do swoich przekonań dochodził stopniowo, lecz i podstawy moralne wyniesione z domu były ważne. Żył wpierw w czasach, gdy nie było nacisku na pośpiech i zmienność, nawet ważne było porządkowanie świata, poglądów, obserwacji. Widział też ruiny swego świata i wiedział, że nie należy poddawać się modom postaw i poglądów bez uważnego przyjrzenia się im.

E.ka, o nietrafionych wyborach można by pisać artykuły. Niby temat nam odpowiada, bo tym się kierując zakupiliśmy książkę, a potem okazuje się, że styl nie ten, jakaś płytkość myśli wychodzi na wierzch, banalność wybranych zdarzeń i postaci nas zraża.
Mam pewne kłopoty ze staruszkiem komputerem, a czekają zdjęcia z pięknych hiszpańskich miast. Kawa jeszcze będzie:)