Blog > Komentarze do wpisu

O historii z punktu widzenia jednego pokładu górniczego

Czytając Gustawa Morcinka, trzeba również sprawdzić, jak reagował na program polityki kulturalnej, czyli realizmu socjalistycznego, którego początek przypada na koniec 1948 i początek 1949 roku. Pisarz miał o tyle łatwiejsze zadanie, że od lat pisał o górnikach i pracy w kopalni, lecz tym razem musiał wpleść wyraźne wątki walki klasowej. Gdy przegląda się dokonania pisarza z tego okresu, widzi się, że uciekał w tematykę historyczno-legendarną, też twórczość dla dzieci.

Pokład Joanny został wydany w 1950 roku, ale nie jest to socrealistyczna ramotka, lecz porcja solidnej literatury, która w przeważającej części broni się przed zarzutami bezmyślnego, łopatologicznego, koniunkturalnego  przekazywania "słusznej" idei. O naginaniu fabuły w niektórych fragmentach, by sprostać partyjnym wymaganiom, przemilczeniom, pewnym niedopowiedzeniom również należy wspomnieć.

Powieść składająca się z epizodów, które łączy miejsce, a tempo nadają zmiany w historii, jest połączeniem erudycji o najstarszych zabytkach piśmiennictwa o górnictwie, klasyki, wykorzystaniem śląskich legend i przesądów górniczych, opowieścią o właścicielach i dyrektorach kopalni "Arnold" z pokładem Joanna, a przede wszystkim o kolejnych pokoleniach górników. Ma w sobie coś z gawędy, którą słucha się z zapartym tchem, bo gawędziarz maluje obraz słowem, powtórzeniami, ciągiem fantastycznie ułożonych wyliczeń, refrenowymi powrotami do faktów, które po latach stają się legendą, czaruje pięknem gwarowego słownictwa, humorem. Kreśli portret zbiorowy górników poprzez wyraziste sylwetki szlachetnych postaci pierwszoplanowych w kolejnych epizodach, ale i tych ułomnych charakterem, którzy sprawiają, iż wizerunek nie jest przesłodzony. Zetknięcie z codziennym zagrożeniem, sprostanie wymaganiom zwierzchników, nawet tych zbyt wygórowanych, sprawia, że hartują i krystalizują się postawy wobec warunków pracy, wynagrodzenia, warunków życia.

Wszystko zaczęło się od Skarbnika, Szarleja, Pusteckiego, Ziemskiego Ducha... Nie, oni byli zawsze w podziemiach. Jeszcze raz. Wszystko zaczęło się od Karola Goduli (Karla Godulli), postaci autentycznej obrosłej legendą wśród pospólstwa o pakcie z diabłem, które pomogły mu zdobyć majątek w iście amerykańskim stylu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj), a on z kolei go zapisał dziewczynce o równie niskim pochodzeniu, czyli Joannie Gryszczyk, po latach nobilitowanej przez cesarza jako Joanna Gryszczyk [też zapisy Grycik, Gryzik] von Schomberg-Godula, która po zamążpójściu stała się grefinią i powiększyła nazwisko o von Schaffgotsch, wychodzącza mąż za ubogiego arystokratę, pana na Kopicach (obecnie ruiny pięknego pałacu). O tym możemy przeczytać i obejrzeć zdjęcia w internecie. Śląski Kopciuszek został przez pisarza potraktowany w dwojaki sposób, bo i z podziwem dla charakteru, i nieco ironicznie, bo tak przez przypadek stała się krwiopijcą robotnika. Johanna-Flöz - to trudny w eksploatacji, ale szczególnie cenny w węgiel koksujący pokład w kopalni. Gustaw Morcinek akcję swojej książki ulokował od XIX wieku do 1948 roku, więc zmienne losy będzie przeżywała kopalnia i ludzie. Przeprowadzi czytelnika od sygnalizowanego  symptomów odrodzenia narodowego na Śląsku, wspominając działaczy publikujących w prasie, ludzi tej miary co Karol Miarka czy Józef Lompe, wprowadzanie nowinek o idei Marksa, co robi ów oczytany buntownik-górnik z Italii, do którego dziwną skłonność miała nastoletnia grefini, strajki górnicze, świadomość wydarzeń w Europie, powstania śląskie (jeden z bohaterów bierze udział w walkach pod Górą św. Anny) i plebiscyt, II wojnę światową, okupacją oraz wyzwolenie. Ruda Śląska jest miejscem, w której znajduje się ów pokład podziwiany, przeklinany, zagrożony, ratowany, czasami grób górników. Śląsk niemiecki i Śląsk polski. Idee sprawiedliwości społecznej (brakuje tu wyraźnie wskazanej partii i wodza) łączą się z ideami propolskimi (na stronie Rudy Śląskiej możemy zobaczyć wyniki plebiscytu). Polskość, obok zaangażowania w pracę, jest dla bohaterów autora najważniejsza, mimo ukłonu w stronę AL (może GL), która podobno działała w Beskidach i miała łączność z Katowicami, oraz rywalizacji z wyrabianiem norm rzuconej przez Pstrowskiego, co stanowi zamknięcie powieści.

Morcinek zmierzył się z tak trudną sprawą jak podpisywanie Volkslisty, co jest autorską obroną ludzi, którzy to zrobili. Przed takim wyzwaniem stają bohaterowie jednego epizodu.

"Podpisał ją w końcu po przełamaniu moralnego oporu. Towarzysze jego również łamali się w sobie, zastanawiali głęboko.

- To zdrada! - mówili do niego.

- To nie jest zdrada! Jeżeli nie podpiszecie, macie dwa wyjścia. Albo was czeka obóz koncentracyjny, albo przesiedlenie do Generalnej Guberni. Większość Ślązaków podpisze. Przecież nawet z ambony nawołuje się wiernych do jej podpisania. Radio londyńskie to samo głosi. Lecz nie chodzi mi o ambonę czy Londyn. Tu przemawia u mnie rozsądek. Podpiszę, przyczaję się, a w odpowiednim momencie wbiją nóż w plecy..."* Tu pojawia się okazja do opowiadania o sabotażu wojennym, małej konspiracji. W kopalni są jeńcy (tak jak w czasie I wojny światowej), a gdy odgłosy wojny są coraz bliższe, zjawiają się towarzysze-wyzwoliciele, ale to tylko migawka. I tu można wskazać największy zarzut do pisarza. Nie napisał jasno i wyraźnie o rabunku majątku przemysłu, w tym wypadku polskiego, o aresztowaniach i wywózkach górników (nie tylko) przez Rosjan, o obozie znajdującym się w pobliżu, czyli Świętochłowicach, który stał się kontynuacją niemieckiego obozu koncentracyjnego, lecz pod nową "opieką" NKWD i UB. Wprawdzie autor nie był bezpośredni świadkiem zdarzeń, gdyż wojnę i okupację spędził w niemieckich obozach koncentracyjnych i do kraju wrócił pod koniec 1946 roku, jednak musiał znać opowieści o pierwszych miesiącach wyzwolenia tych ziem.

Mimo mankamentów i niedopowiedzeń Pokład Joanny jest fabułą dobrze obrazującą warunki pracy i życia, postaw w zmiennych warunkach historycznych. To przeszłość, o której powinno się wiedzieć.

______________________

Gustaw Morcinek, Pokład Joanny, wyd. XI, s. 388, Wydawnictwo "Śląsk", Katowice 1974.

* Tamże, s. 281.

poniedziałek, 03 marca 2014, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/03/03 22:42:35
Mnie pokład u Morcinka kojarzy się z "Łyskiem z pokładu Idy" tyle, że tam nie ma nic o historii :-)
-
2014/03/04 18:47:49
Zatem literatura pokładowa dzieli się na górniczą i żeglarską. A Morcinek jest najbardziej znanym przedstawicielem tej pierwszej.