Blog > Komentarze do wpisu

Środa w... Middlemarch (7)

" - Jeśli człowiek zarabia na życie pracą zawodową, może zdobyć pieniądze tylko dzięki przypadkowi."*

Zmierzam do końca lektury słynnej dziewiętnastowiecznej powieści wiktoriańskiej, zaglądam do domostw angielskiej prowincji, poznaję świat bohaterów na tyle, na ile pozwala mi narrator. Problemy osobiste dwóch postaci staną się ważne w siódmej księdze.

Doktor Tertius Lydgate jest zadłużony na tysiąc funtów, więc wierzyciele szacują jego majątek trwały. Rozamunda nie jest oparciem. To szamotanie się z losem, kalkulacje, są bliskie nie tylko bohaterowi literackiemu, lecz człowiekowi w każdej epoce, gdy nie zauważył, że zaczyna żyć ponad stan, mając do dyspozycji tylko pieniądze pożyczone.

Drugą postacią jest pan Bulstrode szantażowany przez dawnego znajomego z "wstydliwych czasów". To znowu ujęcie problemu uniwersalnego. Przeszłość powraca w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Człowiek, przerażony tym, że prawda o dawnym życiu zostanie ujawniona, jest skłonny jedną podłość zasłonić drugą, ale nie zawsze ukrycie tajemnicy jest możliwe, gdyż stanie się wiedzą powszechną przekazywaną pocztą pantoflową. A dodatkowo nasz znajomy Tertius mimo woli zostanie wplątany w kolejną niegodziwość pana Bulstrode. Kto mu pomoże? Dorotea i pastor Farebrother zwierają siły.

Mimo posmaku kryminalnego, analizy podłości, szlachetności i naiwności ta księga jest jak przyczajony drapieżnik, który szykuje się do skoku.

______________________

George Eliot, Miasteczko Middlemarch / Middlemarch, przeł. Anna Przedpełska-Trzeciakowska, t. II -s. 468, Prószyński i S-ka, Warszawa [2005]. [Księga siódma Dwa pokuszenia, s.243-348]

* Tamże, s. 252.

środa, 07 maja 2014, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: