Blog > Komentarze do wpisu

Środa w... Middlemarch (8)

"W frazeologii Middlemarch być szczerym znaczyło skorzystać z najbliższej okazji, by powiedzieć przyjaciołom, że nie mamy najlepszego mniemania o ich zdolnościach, postępowaniu czy pozycji; zdrowa szczerość zaś nigdy nie czekała, by ktoś ją pytał o zdanie. A poza tym - poza tym było jeszcze umiłowanie prawdy, pojemne pojęcie, które w opisywanym teraz przypadku oznaczało żywy sprzeciw wobec tego, że żona wygląda na szczęśliwszą niżby to wynikało z reputacji jej męża, albo że okazuje zbyt duże ukontentowanie swym losem; powinna biedactwo, słyszeć rozmaite, rzucane mimochodem uwagi, że gdyby znała prawdę, to mniej byłaby rada ze swego kapelusza i zakąsek podanych do proszonej kolacji. A najsilniejsza z wszystkich była chęć zbudowania moralnego przyjaciółki, (...)Wszystko razem wziąwszy, można powiedzieć, że do dzieła ruszyło żarliwe miłosierdzie, każąc osobom cnotliwym wziąć się za unieszczęśliwienie bliźniego dla jego własnego dobra."1 Cudowny i jakże życiowy cytat. XIX, XX, XXI wiek - ludzie nie zmieniają się tak szybko jak warunki życia, osiągnięcia nauki i techniki.

W Miasteczku Middlemarch wszystko zmierza ku końcowi pewnego etapu życia wybranych postaci, a nawet epilogu, by czytelnik miał wszystko podane na tacy i nie żałował rozstania z tymi, których poznał. Jednak mimo wysiłków autorki i powołanego przez nią narratora wszechwiedzącego bohaterowie do końca pozostali mi obojętni, ich losy nie wpłynęły na przewartościowanie moich poglądów na temat życia, więzi międzyludzkich, nie zadawałam sobie pytań, by je chcieć dłużej przemyśleć, pogłębić, dlatego nie zrozumiałam wypowiedzi niektórych angielskich czytelniczek, dlaczego dla nich ta powieść stała się tak ważna, że zaliczają ja do tych, które nawet wpłynęły na ich życie. Nie wiem też, co wspólnego ma Dorotea ze św. Teresą, a nie chcę naciągać faktów z książki do tezy autorki.

Ot, lekarz, który okazał się niedojrzały życiowo, więc nie zrealizował swoich zamierzeń zawodowych, lecz w ostateczności nabił kabzę i, nieosiwiawszy, umarł, jest też hołubiona epicka heroina, bogata młoda kobieta szukająca pola do działania poprzez małżeństwa,  do tego oliwa, która na wierzch wypływa, kiedy jest się lokalnym prominentem i pochwała dobrej pracy - to w skrócie temat tej opasłej powieści wiktoriańskiej.

Żegnam bohaterów i miasteczko, nie tęskniąc za nimi. Im bliżej końca to i czułostkowość narratora drażniła: "Ciałem tej wspaniałej kobiety wstrząsały łkania, jak ciałem zrozpaczonego dziecka.", "Ogień gniewu Dorotei nieprędko wygasł i buchał płomieniem w nawrotach pogardliwych zarzutów.", "Nie leżało w naturze Dorotei zamykać się na dłużej w wąskiej celi swojej klęski, w otępionym nieszczęściem poczuciu, że cudzy los to - wobec jej losu - sprawa drugorzędna."2 Ironia i dystans z poprzednich ksiąg nieco się stępiły.

Ludzie szukają szczęścia, łącząc go z drugim człowiekiem, lecz zawodzą się albo sprawiają, że to ktoś zawodzi się na nich. Wady i zalety ludzi widziane poprzez pryzmat prowincji widoczne są jak na dłoni. Miasteczko Middlemarch to romans z niewykorzystanym do końca tłem społeczno-obyczajowym.

______________________

George Eliot, Miasteczko Middlemarch / Middlemarch, przeł. Anna Przedpełska-Trzeciakowska, t. II -s. 468, Prószyński i S-ka, Warszawa [2005]. [Księga ósma Zachód i wschód słońca, s.349-468]

1 Tamże, s 262-263.

2 Cytaty ze stron 412 -413.

środa, 21 maja 2014, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: