Blog > Komentarze do wpisu

Wyznania mężczyzny jeszcze nie w średnim wieku

"Niniejsze, trzecie i przerobione wydanie "Wyznań patrycjusza" jest ostateczną wersją tekstu. Bohaterowie tej powieści biograficznej są postaciami wymyślonymi: ich osobowość i kompetencje istnieją tylko na kartach tej książki, w rzeczywistości nie żyją i nie żyli nigdy." - zastrzega Sándor Márai po przykrościach, które go spotkały, gdy wydał po raz pierwszy tę książkę, posługując się prawdziwymi nazwiskami swoich bohaterów. Utwór po raz pierwszy wydany w 1934 r. został wycofany ze sprzedaży, a Márai musiał zapłacić karę 2000 pengö*. Sam więc siebie ocenzurował w kolejnych wydaniach.

Jeżeli znamy Dzienniki, to wiemy, że Márai pisze o sobie, żonie, rodzinie, swoim postrzeganiu świata, ludzi, mimo to powieść czyta się znakomicie, gdy lubi się ów niespieszny rytm "domowy", w którym jest czas na refleksje i oglądanie detali, zastanowienie się nad słowem wkomponowanym w zdanie.

Pierwsza księga to spotkanie z domem, rodziną, dojrzewaniem chłopca, młodzieńca, młodego mężczyzny kończy się informacją, iż w Sarajewie zabito następcę tronu. Tymczasem - "Niebo było jasnoniebieskie, wodniście niebieskie, jakie bywa tylko latem. Nie płynął po nim ani jeden obłok."1

Całe duchowe życie pisarza skupiało się między innymi na tęsknocie za rodzinną Kassą (dzisiaj słowackie Koszyce), małą ojczyzną Wielkich Węgier, ziemią utraconą, domem opuszczonym. W swoich miniaturach prozatorskich ("Niebo i ziemia") również wspominał swój smutny powrót, by spojrzeć. "Byłem zupełnie sam w mieście Kassa. W jakiejś piwnicy piłem wino, potem wróciłem do hotelu, ziewnąłem, zasnąłem. Wtedy, we śnie, ujrzałem na chwilę, przez łzy, miasto Kassa prawdziwe - lecz tylko na chwilę" Księga pierwsza jest wspomnieniem świata i życia, które zakończyło się po I wojnie światowej. Wchodzimy do domu, pokojów, biblioteczek domowych (ojca i matki), oglądamy przedmioty, poznajemy gust i wybory życiowe paru osób z rodziny, w tle są i ludzie prości, służba domowa, nabieramy ogłady, wzrastamy z narratorem, przygotowujemy się do opuszczenia domu, wyrażamy poglądy. Tytułowe słowo patrycjusz informuje o pozycji społecznej, klasie  więcej niż średniej, jak pisze tłumaczka Máraiego ("miał świadomość bycia elitą i własnego powołania"). Wiedza, styl życia, odpowiedzialność za społeczeństwo, kraj, szacunek dla języka i dorobku pokoleń - to w skrócie wartości, które wynosiło się z domu, by wzmocnić je kształceniem a następnie własnymi wyborami życiowymi.

Księga druga skupia się przede wszystkim na wydarzeniach po zakończeniu I wojny światowej, europejskich podróżach związanych z podjętymi studiami, pracą dziennikarską, literacką. Wojna się kończy, Europa leczy powojenne rany, co autor obserwuje w Niemczech i Francji, gdyż te kraje stanowią przede wszystkim tło i temat jego zapisów obserwacji, refleksji. "Obserwacja życia stała się dla mnie pilnym zadaniem."2 - nawet można dodać, że ta umiejętność i samodzielność myślenia, niepoddawanie się modom kształtuje przyszłego, dobrego pisarza. To jednoczenie wspomnienie, że  "Na moich oczach rozpadała się na części cywilizacja czy coś, co zwykliśmy nazywać tym słowem, mosty, lampy łukowe, malowidła, systemy pieniężne (...) Miałem pilne zadanie, chciałem jeszcze coś zobaczyć w "oryginalnym stanie", zanim nastąpi przerażająca, niewiadoma zmiana. Ruszyłem w podróż."2 Był jeszcze inny cel. "Każdego nowo poznanego człowieka obserwowałem według tego kryterium, chciałem wiedzieć, czy żyją już gdzieś Europejczycy, czy istnieje w jakimś polskim salonie czy na duńskim uniwersytecie ktoś, kto czuje się przede wszystkim Europejczykiem i dopiero w następnej kolejności Polakiem, Duńczykiem.(...) Czasami miałem nadzieję, że życie lub literatura zetkną mnie z takim "Europejczykiem". Ale najczęściej byli to włóczędzy lub łowcy przygód, których przyciągało bogate miasto."Nie znajdzie "Europejczyków", lecz Niemców, Francuzów z ich zaletami i przywarami lub marzeniami, natomiast dla siebie odsłoni europejskie dziedzictwo. Niemcy i Francja - to miejsca i punkty obserwacji. "Żyłem w przekonaniu, że Niemcy są prawdziwą ojczyzną pedantycznego porządku; tak zresztą, jak mnie nauczono w domu. Rzeczywiście, wszędzie był tu porządek, w muzeach, na dworcach kolejowych i w prywatnych mieszkaniach. Tylko w duszach, w niemieckiej duszy było coś "nie w porządku"; panował w niej mrok, dziecinna mgła krwawych i niepomszczonych, nieodpokutowanych mitów. (...)  [i]choć Francuzi rzeczywiście zamiatają śmieci pod meble, w ich umysłach panuje nieskazitelny porządek i higieniczna jasność."3 Krótkie, lecz jakże trafne uogólnienie, gdy wierzymy w cechy wspólne narodu. W końcu ten mroczny umysł, niepogodzony z klęską i kosztami finansowymi wywoła kolejną wojnę. Tymczasem dwukrotny pobyt we Francji, która odpycha i przyciąga równocześnie, to szukanie cech specyficznych dla miejsc mających wpływ na rozwój sztuki, nauki. "Dlaczego Francuzi mieli literaturę, a nie mieli jej na przykład Holendrzy? Dlaczego w Niderlandach rozkwitło malarstwo, a nie rozkwitło w Szwecji? Dlaczego w Norwegii rodziła się literatura i dlaczego muzyka Francuzów nie wyszła poza przeciętność? Węszyłem w Paryżu tajemnice "narodowego charakteru; ale to czego się dowiedziałem, było zawsze tylko potwierdzeniem inności, nigdy zaś wyjaśnieniem przyczyny."4 Márai stawia sobie zadania, podąża tropem zdobywanych faktów, by uczciwie stwierdzić, że niemożliwe jest udzielenie jednoznacznej odpowiedzi, postawienia tezy nie do obalenia. Jest w tym wszystkim pewność, krytycyzm i pokora człowieka mądrego. Przygląda się twórczości Francuzów, tych starych i jeszcze uważniej młodym debiutantom, by stwierdzić: "Czułem się wśród nich żebrakiem i kaleką."5 Odrzucanie tradycji, pisarska pewność, klarowny język i nowe, które nadchodzi, budzi lęk. Márai dostrzega coś, co po raz kolejny zmieni Europę, ale jeszcze tego nie nazywa jednoznacznie. Przeciwieństwa dążą do konfrontacji.

Z każdej podróży się wraca do siebie. Obcy, przybłęda wraca do domu. "...ale zrozumiałem, co czyni mnie obcym między nimi, dzięki czemu jestem sobą." Jeżeli zrozumieliśmy, kim jesteśmy, to podróż spełniła swoje zadanie.

Wyznania patrycjusza - to książka, w której każdy odkrywa wciąż nowe uwagi, spostrzeżenia, refleksje o sobie i o innych.

______________________

Sándor Márai, Wyznania patrycjusza / Egy polgár vallomausai, przeł. Teresa Worowska, wyd. II, s. 520, Czytelnik, Warszawa 2005.

*Pengö - waluta węgierska od 1927 do 1946 r. Kurs względem dolara wynosił 21.01.1927 r. 1:5,00. Należy wziąć jeszcze pod uwagę inną niż dzisiaj wartość nabywczą dolara.

1 Tamże, s. 238.

2 Tamże, s.272, 274,289 - refleksja związana z odkryciem alzackiego pisarza René Schicklele i odczucia w jego twórczości "europejskiego patriotyzmu".

3 Tamże, s. 320.

4 Tamże, s. 398-399.

5 Tamże, s.428.

poniedziałek, 30 czerwca 2014, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/06/30 22:12:22
Wyznania Patrycjusza to wspaniałe czytanie, jak słusznie zauważyłaś, do odkryć wielokrotnych. Miałam w rekach tylko egzemplarz biblioteczny i cały czas rozglądam się, czy nie wznowiono wydania, bo to jedna z tych książek które chce się mieć blisko siebie, jak ulubionych przyjaciół :)
-
2014/06/30 22:22:23
Peek-a-boo, zaznaczyłam więcej niż mogłam wykorzystać. Obecnie wznowiono zarówno tę powieść jak i jej kontynuację "Ziemia, ziemia", który to egzemplarz chcę nabyć.
-
2014/06/30 23:14:07
"Wyznania patrycjusza" już na mnie czekają. :) Dzięki Waszym opiniom już się cieszę na tę lekturę. Pisarstwo Maraia mnie zaczarowało i ciągle odkrywam nowe uniwersalne prawdy w nim zawarte. Ale, co ważne, nie jest to tylko skarbczyk przemyśleń, ale opinie, z którymi można i trzeba polemizować. Taka intelektualna dyskusja to wielka wartość dodana wypływająca z jego twórczości.
-
2014/07/01 17:41:22
Kaye, nowe wydanie ma lepszą okładkę. Ja dostrzegam jeszcze u Maraiego człowieka poszukującego, który nie obawia przyznać się do mylnych tropów, mimo że w większości jego oceny są trafne, a nawet wyprzedzają epokę. Odnalezienie zwięzłych zapisów myśli wywołuje u czytelnika akceptację (Przecież zawsze tak myślałam) lub przekorę (Tu z Mistrzem się nie zgadzam, bo...).
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2014/07/02 22:27:31
Dzienniki czy listy niosą z reguły tak bogate treści, że braknie karteczek do zaznaczania i aż żal tych zaznaczonych myśli nie wykorzystać. Dochodzę ostatnio do wniosku, że takie pozycje powinny mieć stałe miejsce w naszych bibliotekach. Wyznania patrycjusza przede mną, ale może zacznę od Dzienników. Maraia dopiero poznaję, ale dzięki Tobie i kaye czuję że to będzie długa i owocna znajomość.
-
2014/07/03 20:20:09
Guciamal, ja zaczynałam od "Dziennika", ale to był przypadek. Być może odbiór książki autora zależy od kolejności czytania... Bo to zawsze jest nabywanie kolejnych informacji, zaznaczania przemyśleń autora, które w trakcie czytania wydają się nam ważne.
Zgadzam się z tym, że są książki, które warto mieć na swojej półce. Pozdrawiam
-
2014/07/24 20:37:42
ja z innej beczki ale zajrzałam podziękować za kartkę z Włoch:) Ekspresowo doszła, co widzę po dacie na stemplu. Pozdrawiamy.
-
2014/07/26 21:37:21
Chiaro, to naprawdę poczta nabrała tempa dostarczania przesyłem:)
Pozdrawiam również:)