Blog > Komentarze do wpisu

Liczby Belmispara

Jakie powinny być okładki powieści kryminalnych? Mają wprowadzać nastrój, epatować okrucieństwem, krwią, narzędziem zbrodni, kolorem? Często okładka książki nieznanego autora zachęca do kupna, wypożyczenia lub zniechęca, skłania do odłożenia. Jednak gdy jest informacją o cyklu już czytanych utworów znanego autora, staje się obowiązkiem sięgnięcia po kontynuację. Znak, który wydaje powieści Marka Krajewskiego, wybiera charakterystyczne projekty graficzne nawiązujące do elementów treści, przerażające jakąś brutalnością skierowaną do jeszcze nieznanej przyszłemu czytelnikowi ofiary. To widzimy na okładce Władcy liczb, kolejnej pozycji z Edwardem Popielskim jako detektywem współpracującym z kancelarią mecenasa Becka, który na prośbę hrabiego Władysława Zaranek-Platera poza strukturami milicyjnymi w powojennym Wrocławiu ma zdobyć informacje o niepoczytalności ekscentrycznego matematyka i wyjaśnić tajemnicze zgony.

Siedemdziesięcioletni były lwowski komisarz już jedenaście lat mieszka w nowym mieście, tęskniąc za Lwowem i ludźmi, za tym co już nie wróci. W tle zadań śledczych, które prowadzi, pojawia się nowe polskie miasto, które nie zaleczyło swoich wojennych ran, a nowe społeczeństwo nie uformowało się jeszcze w spójny, wielkomiejski organizm. Zresztą autor w tej materii poznawczej słabo wspiera czytelnika, rzucając mu pojedyncze kostki układanki codzienności mieszkańców. Popielski poci się, męczy, korzysta z bystrości swej kuzynki Leokadii, chce ogarnąć ową teorię Belmispara, by poddać się i pozostawić historię swemu synowi Wacławowi. Narracja opiera się na relacjach obejmujących 1956 rok, a więc czas zdarzeń, 1975 rok - to czas spisywania historii trzech niezakończonych śledztw będących testamentem skierowanym do Wacława Remusa i 2013 rok obejmuje działania wspomnianego syna i ostateczne zamknięcie śledztwa. Ekwilibrystyka czasowa nie przeszkadza, pomysł rozwiązania zagadki bardzo pomysłowy, ale czuje się pewien przesyt bohaterem i miejscem akcji. Wiadomo, że na pewno Wacław Remus otrzymał w spadku jeszcze jedno zadanie do wyjaśnienia, by sprawiedliwości stało się zadość. Zakończenie w bieżącym roku w nowym tomie. Czym nas zaskoczy autor?

______________________

Marek Krajewski, Władca liczb, s.320, Wydawnictwo Znak, Kraków 2014.

poniedziałek, 26 stycznia 2015, nutta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/02/24 12:28:12
Ciekawa książka się zapowiada :) Na raize rozkminiam nową pracę - drukarnia, druk wielkoformatowy i druk książek - to dopiero jaaazda :D
-
2015/04/14 11:06:00
Może przekonam się do kryminałów?