| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
nutta malpa gazeta.pl
MÓJ DRUGI BLOG
PRZECZYTAŁAM
LISTA AUTORÓW I TYTUŁÓW
PRZEGLĄDAM BLOGI O KULTURZE
PRZEGLĄDAM INNE BLOGI
W SIECI
WYDAWNICTWA I KSIĘGARNIE
Wyspa NIKE
Wyspa noblistów
WYZWANIE CZYTELNICZE
Tagi
niedziela, 11 maja 2014

 

" W owym czasie bar 'Lume' miał w karcie dziesięć różnych gatunków kawy, której Massimo, jako Włoch i matematyk, był wielkim koneserem, czy wręcz obsesjonatem. Od arabiki palonej na rzemieślniczą skalę, sprowadzanej z palarni w Seravezza (którą podawał, jeśli ktoś po prostu zamawiał 'kawę'), aż po drobnoziarnistą odmianę caracolito, niestety nie zawsze dostępną, z której był wielce dumny, jakby ją sam wymyślił."*

*** 

Dwie książki Sándora Máraiego są doskonałym źródłem cytatów. Dla samego autora Księgi ziół oraz Nieba i ziemi zwięzłe spostrzeżenia, zapis myśli, aktualnych poglądów stał się przystankiem w drodze do poznawania człowieka. Jak stwierdza, nie jest to wiedza zamknięta, absolutna prawda wyrażona słowami pisarza, która ma służyć pouczaniu innych, ale zapis drogi kogoś, kto latami obserwuje siebie, otoczenie, ludzki los. Według węgierskiego prozaika jest zapisem szczerym, lecz również niedoskonałym, gdyż każda sytuacja, spotkani ludzie poszerzają dotychczasowe doświadczenie. To zdziwienie prowadzi do poszukiwań dalszych szczegółów na planszy układanki, której początkiem są narodziny a końcem śmierć.

"Wedle Francuzów prawdziwą fantazję ma tylko ten, kto umie zobaczyć rzeczywistość. A to rzadka zdolność. (...) Prawdziwa siła wyobraźni buduje coś nowego, cudownego i zaskakującego tylko z rzeczywistości. Zobaczyć rzeczywistość - to przedsięwzięcie o wiele bardziej zaskakujące i fantazjotwórcze niż budowanie z obłoków urojonych zamków, które się rozwalą przy pierwszym podmuchu rzeczywistości. Ucz się widzieć człowieka w całej jego postaci i wiedz, że jest bardziej zaskakujący i cudowniejszy niż skrzydlaci bohaterowie mitów."**

Zastanawia nas jeszcze sposób patrzenia na rzeczywistość, wpływy, chęć oddziaływania kreowaną na potrzeby literatury narracją.

***

W "Do Rzeczy" natrafiamy na fragment książki Rafał Ziemkiewicza Jakie piękne samobójstwo i dwie opinie na jej temat. Spojrzenie na wybory narodu z perspektywy lat, bilans zysków i strat (tych przede wszystkim).

"Narracją można zmienić kryzys w prosperity, kapusia w herosa, sprawców w ofiary i odwrotnie. Dla narracji fakty istnieją tylko jako materiał, z którego robi się dowolne wycinanki."***

____________

* Marco Malvaldi, Gra w ciemno, tł. Paweł Bravo, wyd. Noir sur Blanc 2014. Cytat nadesłał Tommyknocker z Samotni.

** Sandor Marai, Księga ziół, przeł Feliks Netz, Czytelnik 2011, s 83-84.

*** Rafał Ziemkiewicz, Jakie piękne samobójstwo [w:] "Do Rzeczy" nr 19/067, 5-11 maja 2014, s.57.

środa, 07 maja 2014

" - Jeśli człowiek zarabia na życie pracą zawodową, może zdobyć pieniądze tylko dzięki przypadkowi."*

Zmierzam do końca lektury słynnej dziewiętnastowiecznej powieści wiktoriańskiej, zaglądam do domostw angielskiej prowincji, poznaję świat bohaterów na tyle, na ile pozwala mi narrator. Problemy osobiste dwóch postaci staną się ważne w siódmej księdze.

Doktor Tertius Lydgate jest zadłużony na tysiąc funtów, więc wierzyciele szacują jego majątek trwały. Rozamunda nie jest oparciem. To szamotanie się z losem, kalkulacje, są bliskie nie tylko bohaterowi literackiemu, lecz człowiekowi w każdej epoce, gdy nie zauważył, że zaczyna żyć ponad stan, mając do dyspozycji tylko pieniądze pożyczone.

Drugą postacią jest pan Bulstrode szantażowany przez dawnego znajomego z "wstydliwych czasów". To znowu ujęcie problemu uniwersalnego. Przeszłość powraca w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Człowiek, przerażony tym, że prawda o dawnym życiu zostanie ujawniona, jest skłonny jedną podłość zasłonić drugą, ale nie zawsze ukrycie tajemnicy jest możliwe, gdyż stanie się wiedzą powszechną przekazywaną pocztą pantoflową. A dodatkowo nasz znajomy Tertius mimo woli zostanie wplątany w kolejną niegodziwość pana Bulstrode. Kto mu pomoże? Dorotea i pastor Farebrother zwierają siły.

Mimo posmaku kryminalnego, analizy podłości, szlachetności i naiwności ta księga jest jak przyczajony drapieżnik, który szykuje się do skoku.

______________________

George Eliot, Miasteczko Middlemarch / Middlemarch, przeł. Anna Przedpełska-Trzeciakowska, t. II -s. 468, Prószyński i S-ka, Warszawa [2005]. [Księga siódma Dwa pokuszenia, s.243-348]

* Tamże, s. 252.

niedziela, 04 maja 2014

„Zjada kawałek ciasta czekoladowego i popija kawą. Nie taką, jaką podaje się w jej domu dzieciom – pachnącą palonym zbożem, polami, spokojem. Tutaj sączy gęstą, czarną arabicę. Pierwszy raz. I choć usta wypełnia jej głęboki, gorzko-kwaśny smak, nie krzywi się. Może właśnie tak – intensywnie – smakuje dorosłość? Kawa pachnie jak coś zakazanego, niezwykłego. Kofeina pobudza zmysły…” *

***

Majówka trwa. Sentymentem darzymy ten miesiąc, czując, że wtedy naprawdę wiosna jest na wyciągnięcie ręki, a nasz wzrok może odnotowywać dokonujące się zmiany w przyrodzie, rozbuchanie kolorów, przyjemność zapachów z konwaliami i bzem na czele, wyrazistych kontynuatorów niepozornych poprzedników - fiołków. W tym miesiącu szczególnie pragniemy książek, przeglądamy zapowiedzi, przypominamy sobie o tych, które stoją na półce, leżą w stosiku i postanawiamy poprawę. Niecierpliwie czekamy na chwile, gdy wyjdziemy z całym czytelniczym zapleczem (leżaki, koce, termosy, itp.) w plener.

***

Natrafiam na felieton Szewacha Weissa Żydowska sztuka przetrwania** i od razu nasuwa się myśl - Taka powinna być nie tylko żydowska sztuka przetrwania, a doświadczenia innego narodu powinny być wskazówką dla narodu emigrantów z wyboru lub konieczności. Jakie zatem główne wnioski wynikają z analizy tego fenomenu zachowania tożsamości mimo braku własnego państwa i życia wśród obcych? Autor podkreśla wartość trzech koncepcji wyjaśniających ów fenomen.

  • teologiczna - Żydzi zawdzięczają przetrwanie judaizmowi, który łączył, mimo posługiwania się na co dzień różnymi językami krajów, w których żyli, przyjmowania zwyczajów. To religia gwarantowała odrębność;
  • demograficzna - Żydzi w każdym zasiedlonym miejscu tworzyli ośrodki żydowskiego życia, w których rozwijali własną kulturę, pielęgnowano zwyczaje, tradycje, język hebrajski;
  • syjonistyczna - Żydom do przetrwania potrzebne jest państwo. Była to konsekwencja przemyśleń, czy możliwe jest długotrwałe i pokojowe współżycie z europejskimi narodami.
  • postsyjonistyczna - Żydzi nie są etnicznie jednorodni, a jedynie spaja ich nie wspólne pochodzenie, lecz religia i kultura.

Każde państwo powinno szczególną uwagę zwrócić na kulturę, która jednoczy i jest powodem dumy, historię z jej dobrymi i wstydliwymi chwilami, by była podstawą godności własnej i oświatę, gdyż z niej korzystają przyszli obywatele. Temat do przemyślenia dla wszystkich opluwanych w mediach, gdyż opluwający wiedzą, co robią i czemu służą ich wypowiedzi.

____________


* Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Upalne lato Marianny, Wyd. MG, 2012, s. 18. Cytat nadesłała Kaye. Ja ostatnio czytam książki, w których bohaterowie piją herbatę. Filiżanka - to druga strona tej, która już była prezentowana na blogu.

** Szewach Weiss, Żydowska sztuka przetrwania[w:] "Do Rzeczy" nr 18/066, 28 kwietnia - 4 maja 2014, s. 55.
sobota, 03 maja 2014

Zanurzam się w kresowej przeszłości, poznając nowych ludzi, zdjęcia z albumów, pocztówki, przebłyski pamięci, lecz i rodzinne wspomnienia,  tęsknoty zapisane w książkach z cyklu Kresowa Atlantyda. To już czwarty tom biorę do ręki, a z nim mam możliwość poznania kolejnych  miast. W Kołomyi byłam niedawno dzięki stronom trylogii Stanisława Srokowskiego, a teraz odkryłam nowe miejsca, historię, która miała być kontynuacją przeszłości, nie porzuceniem, wyrwaniem, żalem. Jakże pięknie kolorowa i inspirująca artystów była Huculszczyzna. Gdzieś z boku czekał na zainteresowanie Dobromyśl jakby przez przypadek pozostawiony po niewłaściwej stronie granicy. 

Zaskakujące jest odkrywanie, a czasami rozpoznawanie działań społecznikowskich, które istniały obok troski o własną rodzinę, kariery tych, którzy się kształcili, wykorzystania zdobytej wiedzy w praktyce życia codziennego dla siebie i innych, talentów niezakopanych, gdyż niektórzy w czasach nam bliskich istnieli w innych miejscach, innej rzeczywistości, a wreszcie zainteresowania twórczością ludową, by ją upowszechnić także poza granicami. Jest przeszłość i okaleczona, jeszcze niedoceniona przez nowych mieszkańców tamtych ziem teraźniejszość.

Kołomyja nie pomyja
Kołomyja miasto
A dziewczyny tam smakują
Jak pszeniczne ciasto (...)

 - a oprócz przyśpiewek, kołomyjka-taniec, powiedzenie Anglik z Kołomyi, które ma swoje logiczne i wcale nie ironiczne pochodzenie. Kołomyjanie do dziś pielęgnują wspomnienie o swojej małej ojczyźnie na emigracji i w kraju. Gdy zaistniała możliwość, zaczęli organizować się, spotykać, wydawać książki, okolicznościowe biuletyny. W obraz miasta na stałe wpisał się słynny pociąg Kołomyja-Peczeniżyn, który przejeżdżał przez całe miasto, wożąc ludzi i ropę naftową z szybów w Słobodzie Rungurskiej i Peczniżynie do miejscowej rafinerii. Inną ciekawostką było Muzeum Pisanki jako część utworzonego w 1892 roku przez hrabiego Edmunda Starzeńskiego Muzeum Pokuckiego. Nazwisk rodzin wywodzących się z Kołomyi można by wymieniać długo, a i ich zasługi byłyby niemałe. Gdy pisze się o Kresach, zawsze musi pojawiać się wątek martyrologiczny dotyczący czasów wojny. To też historia, która zwraca uwagę na to, że i za dobro niektórzy nie otrzymali tego samego.

W książce Żabie, największa wieś w II Rzeczypospolitej, prezentuje Huculszczyznę, niezwykłe zjawisko folklorystyczne w sercu Karpat Wschodnich. Tu autor książki skupia się na popularyzatorach tego miejsca: Józefie Wittlinie, Stanisławie Vincenzie, Karolu Bołoz-Antoniewiczu, Ferdynandzie Antonim Ossendowskim, by wspomnieć tu tylko niektórych, którym poświęcona jest uwaga w książce. Tajemniczy lud, piękny zakątek i niezwykły zmysł artystyczny prostych ludzi.

Czerwony pas, za pasem broń,
I topór, co błyszczy z dala, (...)
Tam szum Prutu, Czeremoszu
Hucułom przygrywa, (...)

Huculi obecni w literaturze, sztuce aż do spisania ich dorobku w księgach - a pierwszą podjął żabieński historyk Jurij Huluk - to temat obszerny. Wiele dobrego uczyniono dla tego miejsca. Niestety, piękne i okazałe Muzeum Huculskie w Żabiem uległo zagładzie w czasie wojny, a zbiory zniszczone lub rozkradzione. Współczesne zbiory lokalnych miłośników sztuki i utworzonego w latach 90. XX w. Muzeum Huculszczyzny są skromniejsze. Z ciekawych postaci związanych z Żabiem należy wspomnieć Józefa Korzeniowskiego dzięki jego Karpackim góralom, Stanisława Skarbka (tego, z którym rozwiodła się wcześniej Zofia Jabłonowska, by poślubić Aleksandra Fredrę), gdyż po przemianie w filantropa i mecenasa utworzył niezwykle pożyteczną Fundację Skarbkowską, Jurija Huluka i miejscowego oryginała, "bujnego Hucuła" - Szekeryka. Wyprawy piesze po huculskich szlakach to również dzisiaj byłby raj dla wędrowców.

Ostatnia miejscowość - Dobromil - śpi, wspominając dawną wspaniałość. Tu też odnajdujemy znane nazwiska i postacie miejscowych wyrazistych sylwetek obywateli różnych profesji. Także i tu okrutna, wojenna zbrodnia dotknęła mieszkańców w dobromilskiej salinie.

Zamykam tom, by jeszcze kiedyś wrócić do materialnych dowodów pamięci. Nic nie jest wieczne, a fotografia to potęga.

______________________

Stanisław Sławomir Nicieja, Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych, Tom IV: Kołomyja, Żabie, Dobromil, s. 292, Wydawnictwo MS, Opole 2014.

piątek, 02 maja 2014

"- Kimże jesteśmy, by stawiać czoło narodom, gdy Bóg chce, abyśmy ulegali? Kimże jesteśmy, by budować żydowskie państwo, gdy Bóg zarządził nasze wygnanie? Bóg sprawił, że złożyliśmy trzy przysięgi. - Zalman zwrócił się do najstarszego syna: - Jaka była pierwsza?

Szlomo zawahał się. Zalman spojrzał na pozostałe dzieci, ale one nie wiedziały.

- Pierwsza przysięga: Nie będziemy sprzeciwiać się wygnaniu. Druga: Nie będziemy buntować się przeciw narodom, wśród których pozostajemy na wygnaniu. Trzecia: Nie będziemy przyspieszać nadejścia Końca. Nie wolno nam budować Ziemi Obiecanej własnymi siłami. Nasze oswobodzenie nadejdzie poprzez cuda, a kto wątpi w to cudowne odkupienie, wątpi w całą Torę. Niechaj HaSzem uwolni nas od nieprzyjaciół, którzy nas otaczają, niechaj nas oswobodzi z wygnania. Amen."1

Zakazana to powieść o ortodoksyjnych Żydach mających parowiekowy rodowód w Transylwanii, na pograniczu Rumunii i Węgier, ziemi przechodzącej z rąk do rąk. Wprawdzie później za bohaterami przenosimy się do Paryża i Williamsburga* w USA, ale ów wojenny początek, zagłada i ocalenie stanie się ważny.

Być może pierwsza księga stanie się obietnicą innej fabuły, niespełnionym oczekiwaniem. Koniec Żydów w Europie Środowej, zagłada i ocalenie nielicznych, ich wyjazd, by połączyć się z braćmi w wierze na Zachodzie lub Ameryce, tu stanie się przekazem paru zdarzeń uchwyconych pospiesznie jakby ukrytą kamerą, lecz całkiem ciekawie opowiedzianych. Wątek dojścia prawdy, co stoi za ocaleniem autorytetu, czyli Rebe z Szatmár, Joela Teitelbauma, pojawia się parokrotnie, by posłużyć się w końcu informacją prasową. Ojciec duchowy i opiekun swej grupy wyznawców w tajemnicy korzysta z inicjatywy zwalczanego syjonisty Kasztnera, by otrzymać miejsce w pociągu, który nie zawiezie do Auschwitz, lecz ku wolności i ocaleniu. Ceną było odwiedzenie pozostałych Żydów od buntu przeciw deportacji. Czy to było moralne? Czy wolno niektórym aż tak naginać zasady życia wspólnoty religijnej na swoją korzyść? Pytania bez odpowiedzi, bo żywi nie będą dociekać, a dociekliwym nie da się wiary. Zresztą społeczność odłamu chasydzkiego Satmar nie czyta prasy i nie ma kontaktu z mediami.

Powyższym tematem są zainteresowane dwie dziewczynki, potem kobiety, czyli Atara Stern i ocalona Mila Heller. Pierwsza postawą jest bliska samej autorce, która była wychowana w chasydzkiej rodzinie Satmar, ale jako pełnoletnia porzuciła rodzinę i zaczęła realizować własne marzenia, natomiast druga, córka zabitych, tych, którzy ufali swemu przywódcy, zachowała w pamięci obraz Rebe w otwartym wagonie, co jest uznawane przez innych jako wytwór wyobraźni. To Atara łamie zasady, zaczyna odwiedzać paryskie biblioteki i odnajduje w prasie potwierdzenie, że zapamiętany przez przyjaciółkę obraz czytającego przywódcy w otwartym wagonie był prawdziwy.

Ów temat nie jest wiodący, raczej marginalny, gdyż ciekawie napisana opowieść odsłania codzienne życie ortodoksyjnych wyznawców judaizmu, wskazuje priorytety moralne, wierność tradycji, trudy przestrzegania zasad w zlaicyzowanych społecznościach lub wśród innych wyznań w nowych miejscach osiedlenia. Trzy pokolenia rodzin Sternów, Hellerów i Lichtensteinów chcą żyć w większości jak ich przodkowie.

Powieść jest konstrukcją z fragmentów wydarzeń z życia bohaterów z lat 1939 do 2007 bez ciągłości chronologii. Najważniejszy w niej jest przede wszystkim świat kobiet. Atara jest wyjątkowa. Ucieka z domu, by nie wyjść za mąż za nieznanego jej mężczyznę, ale zdobywać wiedzę. Zostaje wyklęta, a jej imię wykreślone z listy członków rodziny. Mila wychodzi za mąż za chłopca, który ją ocalił, Josefa Lichtensteina, również ocalonego z Holocaustu, wychowanego w USA na dobrego chasyda. Życiu małżeństwa, płodności i pragnieniu posiadania gromadki dzieci poświęcony jest inny, dominujący wątek. Czy Mila może postąpić jak biblijna Tamar? Czy po latach ujawnić, czy zataić sprawę nieczystej krwi?

Zakazana to druga powieść Anouk Markovits, tym razem napisana po angielsku (debiut w języku francuskim). Potwierdza, że tematów szuka się we własnym otoczeniu, nie podążając za modą. Enklawy społeczności izolujących się od innych pod wpływem tradycji, przekonań religijnych zawsze wzbudzają chęć poznania. Być może to niezrozumienie zasad wywołuje wiele czytelniczych emocji i wpływa na odbiór napięć w fabule. Czy można odejść na zawsze od zasad wychowania a przede wszystkim tradycji? Czy osiąga się wtedy szczęście?

Książka może zachwycić tych, którzy nie są znawcami poglądów na życie Żydów ortodoksyjnych, ale też i odrzucić znawców tematu zbyt prostym ujęciem problematyki. Zatem opinie będą zależne od tzw. wejścia w świat przedstawiony, próby zrozumienia przedstawionej akceptacji i buntu. Mnie powieść zainteresowała, przyjmowałam bohaterów takimi jacy są, a autorka była mi przewodnikiem. Widać też, że młoda powieściopisarka zwraca uwagę na stronę językową książki, pracuje nad stylem.

______________________

Anouk Markovits, Zakazana / I Am Forbidden, przeł. Ewa Westwalewicz-Mogilska,  s.294, Świat Książki, Warszawa 2014.

1 Tamże, s 70-71.

* Nowy Jork, Brooklyn; obszar na południe od Division Avenue jest enklawą dużej populacji wyznawców do Satmar sekty chasydzkiej (około 75000 mieszkańców). To też miejsce akcji książki Chaima Potoka Wybrany.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Dzień kanonizacji dwóch papieży jest przede wszystkim sprawą chrześcijan, katolików, ale też i tych, którzy poszukują prawdy, której nie można wymierzyć, poddać badaniom laboratoryjnym. W gazetach, czasopismach wszelkich opcji politycznych okładki, artykuły (bardziej lub mniej sensowne) nawiązują do uroczystości, która odbędzie się dzisiaj w Watykanie.

Na blogu wystarczy zasygnalizować, iż się wie, rozumie przynajmniej na czym polegała wartość i wyjątkowość osób będących dla wielu autorytetami.

Jan XXIII i Jan Paweł II

Angelo Giuseppe Roncalli i Karol Wojtyła

Włoch, Polak, chrześcijanie, obywatele świata

Łączy ich wpływ na losy świata. Pierwszy zapobiegł przekształceniu się konfliktu kubańskiego w III wojnę światową, drugi wspierał pęknięcie imperium sowieckiego i wyzwolenie krajów Europy Środkowej. Jednak świętym zostaje się z powodu walorów ducha, wierności zasadom religii, głoszenia uznanych wartości i potwierdzenia ich własnym życiem.

Kardynał Stefan Wyszyński w dniu śmierci Jana XXIII zapisał: "Umarł Dobry Papież Jan. Był to człowiek święty, Boży, zjednoczony z Chrystusem w każdej chwili." To samo można powiedzieć o Janie Pawle II. Obu wpierw kształtowała postawa ich rodzin, pierwsza społeczność, z którą się zetknęli w dzieciństwie, potem weszli w świat, by odróżniać dobro od zła i nieć posługę ludziom.

Kres jest tak niewidzialny, jak początek.
Wszechświat wyłonił się ze Słowa i do Słowa powraca. (...)

A przecież nie cały umieram,
to co we mnie niezniszczalne trwa!

(fragmenty Tryptyku rzymskiego Jana Pawła II)

piątek, 25 kwietnia 2014

Są domy równie sławne jak ich mieszkańcy. W powszechnej pamięci utrwala się nazwa, czasami kształt budynku, otoczenie. Na starych fotografiach dostrzega się znaki życia właścicieli i ich gości. Przecież dom najczęściej kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, szczęściem, swoim miejscem na ziemi. Do domu się powraca, lecz i i opuszcza się go, by tęsknić, wspominać. Bywa, że jest skazany na zapomnienie i zniszczenie.

Ostatnio czytelnicy otrzymali pięknie wydaną opowieść o domu Piłsudskich, "Milusinie" z Sulejówka, który po zmiennych losach powojennych stał się Muzeum Józefa Piłsudskiego. Bogato dokumentowana zdjęciami pozycja oddaje prywatną historię rodziny i niektórych spraw publicznych widzianych z jednego punktu widzenia. A zaczęło się od skromnego drewniaczka zakupionego przez Aleksandrę Szczerbińską, (No i po co to utyskiwanie, że prawowita żona nie chciała dać rozwodu Marszałkowi?) by następnie wybudować na posiadanej ziemi drugi dworek, w którym rodzina mogła mieszkać cały rok - "Milusin". Z właściwym domem murowanym, do którego powstania przyczyniły się też składki byłych legionistów oraz zawodowych wojskowych, łączy się niesmak w postaci usunięcia dwóch tablic wmurowanych we frontową ścianę dworku i zastąpienia ich nowymi. Na jednej z nich, informującej, że jest to dar Komitetu Żołnierza Polskiego, utrwalono nazwiska generałów Jakuba Krzemińskiego i Tadeusza Rozwadowskiego. Ten drugi za parę lat popadnie w niełaskę, gdy stanie po stronie legalnego rządu w czasie majowego przewrotu. Marszałek innym wybaczył, tylko nie Rozwadowskiemu. To taki przykład ludzkiej małości, która koegzystowała obok cech niewątpliwie szlachetnych, do których należała skromność, niechęć do czerpania zysków z pełnionej funkcji.

"Wy wszyscy zostawcie mnie przemyśliwanie rzeczy do dna. I nie tylko nie umiecie myśleć, ale nawet wyobraźni nie macie."* - miał powiedzieć zaufanemu współpracownikowi Bogusławowi Miedzińskiemu, oceniając swoich wiernych oficerów jeszcze w czasie podejmowania najważniejszej decyzji w czasie trwania I wojny światowej. Późniejsze wybory współpracowników przez  Piłsudskiego i decyzje polityczne już w latach trzydziestych nie zawsze były korzystne dla kraju. Rządzących trzeba zawsze kontrolować, nawet tych najbardziej kochanych, charyzmatycznych.

Książka Włodzimierza nie jest biografią Marszałka, lecz opowieścią o nim, żonie, córkach oraz pracownikach "Milusina", bo każdy z nich ma swoje miejsce w historii domu, jego dniach codziennych i świątecznych takich jak imieniny czy przyjmowanie gości. To dostrzeżenie wystroju wnętrza, sprzętów, księgozbioru  oraz ogrodu, miejsca do spacerów. Dom otwarty i gościnny, jak to zawsze w Polsce bywało.

Kolejne rozdziały podają temat ciekawie, czasami nie szczędząc wewnętrznej dramaturgii, dodając anegdoty, trochę ciekawostek z czasów Dwudziestolecia. Czyta się z zainteresowaniem. Mimo że autor próbuje być bezstronny w kreśleniu sylwetki Piłsudskiego, to i tak wiadomo, że uległ czarowi najwybitniejszego mieszkańca "Milusina" i jego rodziny. Jednak i przeciwnicy Marszałka złowią w książce parę smacznych kąsków.

Ostatnie rozdziały poświęcone są latom bez właścicieli, co również staje się materiałem interesującym. Niemcy, Rosjanie, przedszkole w PRL-u. Obecnie w dalszym ciągu trwają prace nad przygotowaniem ekspozycji, by stała się źródłem wiedzy, rozumienia przeszłości, tradycji. Kochajmy historię, lecz nie bezkrytycznie.

______________________

Włodzimierz Kalicki, Powrót do Sulejówka, wyd. drugie, s. 132, AGORA, Warszawa 2014.

* Tamże, s. 48.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Ja niżej podpisany
Tadeusz
Syn Władysława i Stefanii
urodzony w roku 1921
w mieście Radomsku

obudziłem się ze słońcem
miałem uczucie że zbliża się
do mnie poezja
ale to było złudzenie
(poezja zakryła oblicze)
........................................................
jabłonka przekwita
płatki opadają na stolik
na trawę na książkę

(fragment wiersza Czytanie książek z tomu Płaskorzeźba, 1991)

Tadeusz Różewicz (1921 - 2014)

zdjęcie: Paweł Kozioł

Poetą jest ten który pisze wiersze
i ten który wierszy nie pisze

Poetą jest ten który zrzuca więzy
i ten który więzy sobie nakłada

Poetą jest ten który wierzy
i ten który uwierzyć nie może

Poetą jest ten który kłamał
i ten którego okłamano

Poetą jest ten co ma usta
i ten który połyka prawdę

ten który upadał
i ten który się podnosi

Poetą jest ten który odchodzi
i ten który odejść nie może

(Kto jest poetą z tomu Nic w płaszczu Prospera, 1962)

__________

Na blogu:

środa, 23 kwietnia 2014

W Middlemarch życie toczy się zwyczajnie, codzienne obowiązki łączą się z niespodziankami będącymi konsekwencją wcześniejszych wyborów, ujawnionej przeszłości albo podjętych decyzji do realizacji za parę dni.

Fred Vincy, pieszczoszek mamusi, tym razem chce nauczyć się pracy od szlachetnego człowieka jakim jest Kaleb Garth, by przypodobać się Mary. Doktor Lydgate nie może dłużej ukrywać swego zadłużenia przez Rozamundą. Tak się kończy życie ponad stan, by sprostać ambicjom małżonki. A my wiemy już, że nie jest to dobrana para. Dorotea, gdzieś w tle, postanawia być pożyteczna i rozpocząć nowy rozdział życia, zaczynając od zapisu włożonego do koperty z dyspozycjami dla niej, którą wcześniej przygotował zmarły mąż. Will Ladislaw nieco zwleka ze swoimi planami wyjazdu, skrywa uczucia, obawiając się, by nie zaszkodzić Dorotei. Ma jeszcze inny problem, przeszłości rodziny matki i nieoczekiwanej propozycji finansowej. Młody człowiek, całe życie zależny od łaskawości innych mimo niewątpliwych zalet umysłu i charakteru, jest młodzieńczo najeżony, co przeszkadza wyrazić swoje myśli tej, która najlepiej by go zrozumiała.

"Wybór, jakiego dokonuje kobieta, to na ogół jedyny mężczyzna, jaki się jej nadarzy."1 Słowa pastorowej Cadwallader o przeszłości i przyszłości Dorotei mają szersze odniesienie. Zresztą niedopowiedzenia w ostatniej rozmowie Will i Dorotei każą oczekiwać czytelnikowi więcej niż oni sami. Will po ostatniej rozmowie wraca pieszo z teczką rysunków pod pachą, a Dorotea mija go w powoziku i nie potrafi odwrócić głowy,mimo że myśli o nim cały czas. Bardzo filmowy obraz.

"Jeżeli uważać młodość za czas nadziei, to chyba tylko w tym znaczeniu, że dorośli pokładają nadzieję w młodych, żaden bowiem wiek nie jest tak jak młodość skłonny sądzić, że wszelkie uczucia, rozstania i decyzje są ostateczne. Każdy kryzys wydaje się absolutnym końcem po prostu dlatego, że jest czymś nowym."2

Narrator całą swoją energię skupia jednak na odkryciu przed czytelnikiem tajemnicy przeszłości bankiera pana Bulstrode i jego lęków. Obecnie surowy anglikanin, który decyduje o wszystkim, co dzieje się w miasteczku i okolicy, zaczynał swoją finansową karierę od tzw. brudnych pieniędzy będących plamą na honorze dżentelmena. Teraz wszystko wróciło wraz z pojawieniem się znajomego z przeszłości, pana Rafflesa. Co z tym ma wspólnego  nasz Ladislaw? Szlachetny młody człowiek, tak jak jego matka, odetnie się od przeszłości jej rodziny. Pan Bulstrode po rozważeniu strat, które mógłby ponieść w środowisku, będzie płakał jak niewiasta. Cała sytuacja stanie się przyczynkiem do mądrzenie się narratora w sprawie dwulicowości, życia zgodnego z nakazami religii, każdej religii.

"Ocalenie duchowe było jego autentyczną potrzebą. Istnieją prymitywni hipokryci,którzy świadomie udają wiarę i wzruszenie, aby oszukać świat, lecz Bulstrode do nich nie należał. Był po prostu człowiekiem, którego pragnienia silniejsze były od teoretycznych przekonań i który potrafił sobie stopniowo wytłumaczyć, że zaspokajanie własnych pragnień jest w zgodzie z owymi przekonaniami. Jeżeli to jest hipokryzja, to taki proces zachodzi od czasu do czasu w każdym z nas, bez względu na religię, jaką wyznajemy(...)3

Z tematyki ogólnokrajowej w szóstej księdze pojawia się stosunek prostych ludzi do budowania kolei, która ma przechodzić przez Lowick. Podaje się to na podstawie krótkiego epizodu z Fricka. Mężczyźni atakują budujących kolej w przeświadczeniu, że nie będzie to inwestycja dla nich korzystna. "Umysły ludzkie bowiem w tym porosłym trawą zakątku nie miały przysłowiowej skłonności do zachwycania się czymś nieznanym, przypuszczając, że prędzej przyniesie biedakom szkodę niż pożytek - że podejrzliwość jest jedyną roztropną w tej sytuacji postawą."4 Człowiek prosty myśli dosłownie, szukając korzyści w najbliższym otoczeniu.

Fabuła salonowa Miasteczka Middlemarch skupia się na problemach paru rodzin, autorka z trudem próbuje ogarnąć sprawy kraju z punktu widzenia prowincji. Ważniejsze okazują się relacje międzyludzkie oraz zderzenie marzeń, oczekiwań z własnym charakterem i nieuniknionymi realiami życia.

______________________

George Eliot, Miasteczko Middlemarch / Middlemarch, przeł. Anna Przedpełska-Trzeciakowska, t. II -s. 468, Prószyński i S-ka, Warszawa [2005]. [Księga szósta Wdowa i małżonka, s.125-242]

1 Tamże, s. 131.

2 Tamże s. 140.

3 Tamże, s. 223.

4 Tamże, s. 149.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

24 godziny, czas zamknięty w okrąg, zmierzanie do końca, który może stać się początkiem, też jeden dzień refleksji otwarty na kolejne mające po nim nastąpić. To również podział wewnętrzny zbioru reportaży znanego dziennikarza Szymona Hołowni odkrywającego paletę odcieni współczesnego chrześcijaństwa na świecie. Można nawet stwierdzić, iż to tęcza dróg prowadzących do Boga i religijnego przeżywania wiary, otwartości, a może w niektórych przypadkach i komercjalizacji według zasady "Nasze lotnisko, nasze dusze".

Szybka podróż przez kontynenty, których przystankiem będą nie miejsca powszechnie znane, lecz te skłaniające do sięgnięcia po mapy, encyklopedie, zasoby Internetu, przynosi korzyść w postaci odkrywania zaangażowania ludzi, nawet misyjności w działaniach, problemów nieznanych wielu Europejczykom. Gdy wyjdzie się poza rodzime opłotki, widać wielkość i zobojętnienie, budowanie i naprawę, tęsknotę, szczęście, dokonane wybory religijne, trudy bycia chrześcijaninem, gdyż wiara wymaga pielęgnowania a nawet w pewnych okolicznościach i odwagi. Chrześcijaństwo to nie tylko biały mieszkaniec globu, ale ludzie innych ras i dlatego mimo wewnętrznych podziałów religii, różnego okazywania swego wyznania, szacunek  należy się wszystkim.

Wyprawa Szymona Hołowni znaczona jest spotkaniami z ludźmi, gdyż to ich losy, przekonania, wiedza, determinacja działania, obawy, poszukiwania, pewność, składają się na mozaikę katolicyzmu, protestantyzmu, prawosławia, małych grup chrześcijańskich gdzieś na krańcach świata. W wielu wypadkach autor posługuje się wywiadami, dając możliwość opowiedzenia o problemach chrześcijan danego kraju lub społeczności lokalnej. Hołownia nie komentuje poglądów swoich interlokutorów, nie zmierza do zmiany ich przekonań, nie poprawia, lecz pyta, by dowiedzieć się, słucha, by zrozumieć. Spotkania na Guam, w Salwadorze, Hondurasie, Filipinach czy Turkmenistanie uczą pokory i otwartości na drugiego człowieka. W książce spotykamy się również z typowymi reporterskimi obserwacjami oraz namiastką esejów. Problematyka, której nie sposób omówić w ogólnej wypowiedzi o książce, skłania do zastanowienia się nad niepropagowaną różnorodnością chrześcijaństwa, szacunku dla siebie i innych. Książka warta polecenia również tym, którzy szczególnie z katolicyzmu zrobili sobie worek treningowy, ludziom owładniętych nietolerancją, chęcią niszczenia w imię własnych "słusznych" poglądów. Człowiek ma prawo szukać, ale musi cenić godność własną, pozbyć się lęku, powinien dążyć do zdobycia wiedzy, a nie zamartwiać się lub wierzyć plotkom. Nie wszystko można sprawdzić i wymierzyć - lecz to wiedzieli już ludzie wieki temu.

______________________

Szymon Hołownia, Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie, wyd. I, s. 349, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 96