| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Zakładki:
nutta malpa gazeta.pl
MÓJ DRUGI BLOG
PRZECZYTAŁAM
LISTA AUTORÓW I TYTUŁÓW
PRZEGLĄDAM BLOGI O KULTURZE
PRZEGLĄDAM INNE BLOGI
W SIECI
WYDAWNICTWA I KSIĘGARNIE
Wyspa NIKE
Wyspa noblistów
WYZWANIE CZYTELNICZE
Tagi

Spotkanie

niedziela, 11 stycznia 2015

"Zimno. Przelatujący wiatr uderzył pięścią w szybę. Miasto postękuje jak daleka rzeka. Noc. Kot Iwan chrapie przez sen zatopiony w gnuśnej, ale i tajemniczej wyższości. Zegarek dudni niczym pociąg na spojeniach szyn. Bezsenność. Klepsydra pamięci. Płatki śniegu spadają z łoskotem na nieżywą ziemię. Gruzowisko rzeczy byłych i niebyłych. Co to kogo obchodzi. Co to mnie obchodzi."

Tadeusz Konwicki (22.06.1926 w Nowej Wilejce - 7.01.2015 w Warszawie) - odszedł, pozostawiając swoją twórczość, miejsce w literaturze i filmie oraz jakże ulotną pamięć o sobie jako człowieku.


Kiedyś czytałam Konwickiego, zgromadziłam pokaźny zbiór jego książek. Był ważny, czekało się na kolejne powieści, wspomnienia. Teraz jego głos trzeba odkurzać, zbyt duża ilość nowości zasłania to, co kiedyś było odsłonieniem pewnej rzeczywistości, w której żyliśmy, którą tolerowaliśmy jednocześnie zwalczając ją, oczekując zmian. Proza sięgała również do znanej autorowi przeszłości, która zamyka pewien rozdział w historii, a otworzy niepewność i konieczność dokonywania wyborów.

"Moja podróż najdalsza to spacerek na Powązki albo na ukochaną Wólkę Węglową (...) Ten ogromny goły cmentarz warszawski pełen jest jakichś okropnych jam ledwo przykrytych oblodzonymi deskami, jakichś kopczyków zeschniętej gliny i zrudziałych od starości wieńców, które były kiedyś jedliną. Ja kocham ten cmentarz, co jest jak nasze życie, niechlujny, pustawy i strasznie smutny.

Do widzenia, robaczki. Do widzenia na tamtym świecie."

____________

Cytaty z książek: "Kalendarz i klepsydra" oraz "Nowy Świat i okolice".

wtorek, 23 grudnia 2014

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę Wam i sobie, byśmy nie tylko myśleli o przyszłości, lecz także nie stracili żadnej chwili  dnia dzisiejszego, gdyż nawet niepozorne zdarzenie wpłynie na to, co będzie później, a i ludzie nie zawsze będą przy nas ci sami, również pielęgnujmy przeszłość i tradycję nam bliską.

Czas bywa przyjacielem i nieprzyjacielem równocześnie. Znajdźcie właściwe drogowskazy na dalszą podróż.

wtorek, 11 listopada 2014

(zdjęcie ze strony galeria.swiat.kwiatow.pl)

 

Wtedy pachniało wszystko:
i cierpienie,
i marzenie,
i życie,
i śmierć,
i słowa,
i papier.
A ludzie
- zdzierając palce do krwi -
ubierali swój kraj
w biało-czerwoną przyszłość.

(Walter Pyka z tomu PUNKT inie-do-prze-WIDZENIA, Opole 2013)

Wszystkim, dla których wolność ma wartość.

niedziela, 03 sierpnia 2014

Nie, nie biorę w akcji Kupuj i jedz polskie jabłka, nawet zwiększając dzienną normę spożycia. Lubię jabłka przez cały rok, a latem i jesienią te odmiany, których długo nie można przechowywać. Dzisiaj - antonówki ze straganu rolnika, który nie zajmuje się sadownictwem, więc nic nie traci na restrykcjach Wielkiego Brata.


Skojarzenia literackie związane z jabłkami to Biblia, mimo że w oryginale Ewa zerwała owoc z drzewa rosnącego w środku raju. W świecie chrześcijańskim święta Dorota jest przedstawiana z atrybutami jabłek i róż. Chrystus z jabłkiem w dłoni, Maria jako nowa Ewa symbolizują odkupienie grzechu pierworodnego.

W mitologii najsłynniejszy obraz to hesperyjski sad, jak pisał Kochanowski troszczący się o swoją lipę. Złote jabłka Hesperyd otrzymała Hera jako prezent ślubny. Na straży ogrodu stał stugłowy smok, by żaden śmiałek nie zdobył tak rzadkiego i cennego owocu. Herakles miał dokonać niemożliwego i udało mu się to. Atalanta przegrała wyścig, gdyż jej uwagę przyciągnęło leżące jabłko. Musiała zostać żoną Hippomenesa. A sama przyczyna wojny trojańskiej to też jabłko rzucone  "Dla najpiękniejszej". Parys rozstrzygnął, że jest nią Afrodyta a nie Hera lub Atena. Potem to już ciąg znanych wydarzeń: uprowadzenie Heleny i to wszystko co tak znakomicie przedstawił Homer. W innych, młodszych mitologiach również jabłkowe odwołania występują. Owoc magii, drzewo święte.

Avalon króla Artura to wyspa jabłek. Wilhelm Tell miał zestrzelić jabłko z głowy syna na rozkaz habsburskiego wójta. Królewna Śnieżka otrzymała zatrute jabłko od zazdrosnej o jej urodę macochy. Książę Ahmad kupił w Samarkandzie jabłko, którego zapach leczył wszelkie choroby. Niektórzy pamiętają jabłko z "Niemców Kruczkowskiego. Gdzieś są i inni bohaterowie kradnący jabłka, odpoczywający w sadzie, spożywający jabłka.


Symbolika jabłka jest równie bogata a przysłowia, powiedzenia nawiązują do ludzkiej egzystencji na ziemi. Jabłka uwiecznione na obrazach, w poezji, w tym Pieśni nad pieśniami, zawsze są wdzięcznym tematem to refleksji o człowieku i życiu. Z nowszych utworów wybrałam Jabłko Jalu Kurka.

 Jabłkiem do warg przywierasz,
zębami się wpijasz w żywy smak sadu,
jeszcze w nim zieleń szeleści,
bije zeń łuna blasku,krąży sok zapachu;
tyle naraz połykasz jabłkowitej treści.

Rozgryź mnie, przyjacielu, niby jabłko twarde
aż do samego środka,do jądra goryczy.
Człowiek to cierpki owoc;ileż bardziej cierpkie
jest jabłko świadomości z drzewa tajemnicy. 

Dobrego jabłka! :-)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Dzień kanonizacji dwóch papieży jest przede wszystkim sprawą chrześcijan, katolików, ale też i tych, którzy poszukują prawdy, której nie można wymierzyć, poddać badaniom laboratoryjnym. W gazetach, czasopismach wszelkich opcji politycznych okładki, artykuły (bardziej lub mniej sensowne) nawiązują do uroczystości, która odbędzie się dzisiaj w Watykanie.

Na blogu wystarczy zasygnalizować, iż się wie, rozumie przynajmniej na czym polegała wartość i wyjątkowość osób będących dla wielu autorytetami.

Jan XXIII i Jan Paweł II

Angelo Giuseppe Roncalli i Karol Wojtyła

Włoch, Polak, chrześcijanie, obywatele świata

Łączy ich wpływ na losy świata. Pierwszy zapobiegł przekształceniu się konfliktu kubańskiego w III wojnę światową, drugi wspierał pęknięcie imperium sowieckiego i wyzwolenie krajów Europy Środkowej. Jednak świętym zostaje się z powodu walorów ducha, wierności zasadom religii, głoszenia uznanych wartości i potwierdzenia ich własnym życiem.

Kardynał Stefan Wyszyński w dniu śmierci Jana XXIII zapisał: "Umarł Dobry Papież Jan. Był to człowiek święty, Boży, zjednoczony z Chrystusem w każdej chwili." To samo można powiedzieć o Janie Pawle II. Obu wpierw kształtowała postawa ich rodzin, pierwsza społeczność, z którą się zetknęli w dzieciństwie, potem weszli w świat, by odróżniać dobro od zła i nieć posługę ludziom.

Kres jest tak niewidzialny, jak początek.
Wszechświat wyłonił się ze Słowa i do Słowa powraca. (...)

A przecież nie cały umieram,
to co we mnie niezniszczalne trwa!

(fragmenty Tryptyku rzymskiego Jana Pawła II)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Filamore Palomo Alcon, Guahan AD 1668 *

***

Rezurekcja **

Jest szósta rano.
Dzwon "Alleluja" głośno woła,
deszczowe łzy na drogach.
Procesja wyszła z kościoła,
jakby szukała Boga.

I nagle rwie się niebios zasłona,
śmierć pokonana pod kamieniem kwili,
a ON nad światem unosi ramiona,
byśmy się całkiem nie pogubili.

Pokonać można każdą ciemność,
w radosne wsłuchać się przesłanie.
Dzięki Ci Boże, że jesteś ze mną.
Ty także dla mnie Zmartwychwstałeś!

***

Radosnego Alleluja!
_________________________________

* Reprodukcja obrazu opublikowanego w książce Szymona Hołowni, Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie, Znak 2012, s 19-20.

Opis obrazu przytoczony przez autora książki. "Palma kokosowa to wyspa Guahan. Skały to twarze dawnych mieszkańców tej ziemi, którzy zginęli za swoje przekonania, bo nie byli gotowi na zaakceptowanie wiary, która była im narzucana. Góra w centralnej części obrazu to Golgota, trzy palmy na jej szczycie to ewangeliczne trzy krzyże, środkowy to krzyż Jezusa Chrystusa, a czerwony kolor tego drzewa symbolizuje Jego krew. W chwili, gdy umierał, Jego krew spłynęła na wyspę Guahan na zbawienie ludzi. Palmy wokół Golgoty to stacje drogi krzyżowej. Duża żółta skała w prawym dolnym rogu to twarz Naszego Pana Jezusa Chrystusa, który wstaje z martwych trzy dni po swojej śmierci. Purpura ziemi i skał to ta sama purpura, której nasz Kościół używa do zasłaniania figur Jezusa w okresie Wielkiego Postu. Ten obraz pokazuje początki chrześcijaństwa na Guahan".

** Walter Pyka, z tomu Szuflada, s. 69.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Bez buractwa, bez pierniczenia, bez maku, bez rybki, która lubi pływać? Cóż wtedy warte byłyby święta bez słów przenicowanych na ciemna stronę mocy. Zatem z barszczem, w którym największe udziały mają buraki, piernikami, makiem w kutii, makówkach, kluskach z makiem oraz rybą taką jak lubicie. Z potrawami dietetycznymi, siedmioma lub dwunastoma świętujcie, nie zapominając o duchu historii, by móc sięgnąć do źródeł Święta.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość. 

Radosnego Bożego Narodzenia.

__________

Jan Szczepański, Kapliczka Bożego Narodzenia, 1925, drewno sosnowe, Muzeum Narodowe w Warszawie (replika oryginału z kościoła parafialnego p. w. św. Stanisława w Dourges, Francja, fot. MNW)

poniedziałek, 11 listopada 2013

POCIĄG DO OJCZYZNY
Podróżnym z "tej Ziemi"

Dzisiaj
pociąg do Ojczyzny
zatrzymuje się na progu twojego domu,
nie po to,
byś go zagracił zawiścią, nienawiścią,
bezradnością i agresją.

Nie tylko po to.

Ale także,
byś w każdym przedziale -
jako współpasażera -
zostawił choć cząstkę
swojej dobrej energii,
życzliwe słowo,
i bardzo szczere "Dzień dobry".

Oraz, byś na wagoniku z napisem-
"Koniec",
miał odwagę,
biało-czerwonym sprayem dopisać -
"Jeszcze nie".

Walter Pyka z tomu Szuflada 

Refleksyjnego świętowania w dniu naszego święta narodowego.

sobota, 19 maja 2012

 - w 100 rocznicę zgonu

"Prus nie ma biografii, należy do najszczelniej zakonspirowanych pisarzy, bo nawet jego oczy na portretach kryją się za ciemnymi szkłami" - to słowa Boya-Żeleńskiego napisane w 25. rocznicę śmierci. Teraz nie tylko biografia wielkiego realisty jest lepiej znana, lecz i adaptacje filmowe na podstawie jego powieści przybliżają twórczość.


"Młodzian Głowacki Aleksander, obyczajami wzorowymi zalecający się,  wieku lat 18 liczący, po ukończeniu całkowitego kursu nauk w Szkole naszej [gimnazjum lubelskie], pragnąc przekonać nas, jaką korzyść z takowych odniósł, wypracował pod naszem okiem i bez obcej pomocy rozprawy w języku polskim i łacińskim na temata przez nas zadane. Gdy w ten sposób dowiódł tak umiejętnego władania obu językami, jak i dostatecznej dojrzałości umysłu, poddany został ustnemu egzaminowi, na którym okazał postępy następujące:" - tu następuje wyliczenie ocen, czyli celujących 13 ( w tym 10 z nauk ścisłych) i dostatecznych 9. Był  rok 1866.

Jego droga do literatury wiodła zawiłymi meandrami, bo zaczęła się od studiów matematyczno-fizycznych w Szkole Głównej, by zaprowadzić go do "Kuriera Świątecznego" i pierwszej humoreski "Jana w Oleju". Potem współpraca z prasą się rozwijała, a do uprawianych gatunków dziennikarskich doszły jeszcze słynne felietony.

"Humor polega "na sumiennym oglądaniu rzeczy,co najmniej z dwu stron: dobrej i złej, wielkiej i małej, ciemnej i jasnej. Dla optymisty każdy człowiek jest porządny, dla pesymisty każdy człowiek jest podejrzany; humorysta zaś, który bada ludzi wszechstronnie, w każdym człowieku widzi coś porządnego i łajdackiego."



Sylwetka pisarza chętnie była wykorzystywana przez karykaturzystów.

"P. Bolesław Prus mówił wiele, popijał jeszcze więcej"  - karykatura z "Muchy", 1877.

"Był wtedy młody, miał około trzydziestki, wesoły aż niekiedy do pustoty, naturalny i szczery. Takim pozostał do końca." - ze wspomnień Adama Brezy.

Na nowele i powieści trzeba było jeszcze poczekać. Dojrzał wreszcie, by stwierdzić: "Piękna to rzecz krytykować, ale piękniejsza robić samemu. Ja zaś chciałbym zostawić coś po sobie; a że już zaczynam orientować się w beletrystyce, więc zamiast krytyk wolę napisać kilka powieści z wielkich pytań naszej epoki."

Zachowały się nie tylko rękopisy pisarza, lecz i maszynopisy, bo nie unikał nowinek technicznych. Praca dziennikarska, znajomość ludzi to dziedzictwo, z którego potrafił korzystać.


Z legend dawnego Egiptu jest wzorem kompozycji i pracy nad gradacją napięcia. Janko Muzykant wyróżnia się znakomitą sceną wpisania pragnień, wątpliwości i przeżyć w omamy świata przyrody. Placówka, Anielka, Emancypantki, podobnie jak nowele i opowiadania, wzmagają zainteresowanie ważkimi sprawami społecznymi.

I królowie jego twórczości, Lalka i Faraon, z których wyłuskuje się wciąż nowe treści. Marek Krajewski, współczesny autor kryminałów, powiedział, że wciąż na nowo czyta Lalkę, by zobaczyć jak genialnie wpisuje się miasto w ciąg wydarzeń. Krzysztof Rutkowski, eseista, filolog, zainteresował się pobytem Wokulskiego w Paryżu. "Wokulski pojechał do Paryża po śmierć, której nie zaznał, i po życie, które go odbiegło w drodze. Wokulski jechał do Paryża z cieniem, z powidokiem, czyli ze Starskim, o czym powiedział Rzeckiemu doktor Michał Szuman, szaman, który wiedział wszystko." - to początek oryginalnego spojrzenia na wątki wielkiej powieści. "Lalka jest powieścią o Warszawie, ale wypełnia się sensem z powodu Paryża." Z kolei Faraon był zaskoczeniem, podejrzewano nawet pisarza o chęć zmierzenia się z Sienkiewiczem. Znany był przecież jego pogląd "...jeżeli mi kto za pomocą Rzepichy odwraca uwagę od cywilizacji, to jest zbrodniarzem, przestępcą przeciwko narodowi." Tymczasem tutaj dotknął innego tematu. "...jak silnie temat państwa pochłonął Prusa, świadczy to, że ów piewca głównie życia codziennego i szarego człowieka dał w Faraonie nie tylko wysokiej wartości powieść własną, ale jedyną chyba w literaturze światowej wielką powieść o mechanizmie polityki i władzy" - napisała Maria Dąbrowska.

Przedwczesna śmierć pisarza przerwała pracę nad inną wielką powieścią, ledwo zaczętymi Przemianami.

Na nagrobku Bolesława Prusa na Powązkach wyryto napis "Serce serc" w uznaniu szlachetności celów, działalności społecznej, powszechnej  sympatii, tymczasem stał się też sercem literatury polskiej.

____________

Wykorzystane cytaty z książek:

Edward Pieścikowski, Bolesław Prus, PIW, Warszawa 1977.

Krzysztof Rutkowski, Wokulski w Paryżu, Wydawnictwo Słowo/ obraz, terytoria, Gdańsk 2010.

Fotosy z filmów Lalka i Faraon

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Z okazji Światowego Dnia Książki zamieszczam wypowiedź klasyka literatury polskiej Józefa Ignacego Kraszewskiego o księgarniach na prowincji. Okazuje się, że niektóre zdania brzmią całkiem współcześnie dla tych, w których miasteczkach nie ma księgarni albo są  sklepy typu szwarc, mydło i powidło z wydzielonymi  półkami na książki, nie zawsze będącymi oczekiwanymi nowościami.

"Zdziwi się nieznający Żytomierza, gdy mu powiemy że prawie nie mamy księgarni. Jest jedna, ale w najosobliwszy sposób urządzona z obojętnością nam właściwą, w której książek mało, drogie, a o kupienie ich dopraszać się niemal potrzeba. Nowości przybywają do niej, gdy się już dobrze postarzeją, a ceny są tak fantazyjne, że mało kto zmuszony do kupna, odważy się na nie. Księgarnia ta jest dla nas jak większa część sklepów zagadką, zdaje się bowiem, ze właściciel nie tylko się nie stara o powiększenie odbytu, ale usiłuje się od niego uwolnić, podnosząc ceny nad miarę i zrażając kupujących obejściem z nimi prawie niegrzecznem. Przy tem zasób księgarni wcale potrzebom miasta nie odpowiada, i nikt też do niej nie zachodzi, chyba przyciśniony jakąś ostatecznością. Ceny, nie licząc pięćdziesięciu procentów zysku, wyższe są od zwykłych katalogowych.

Maleńki drugi handelek ma żyd introligator, wedle starego obyczaju kumulujący dwa powołania, oprawiacza i kupca książek; ale tu ledwie paręset tomików wala się na półkach, srodze od much popstrzonych. Chcący więc czytać i mieć książki nowe, zmuszeni są albo nabywać je w bliskim Kijowie, lub sprowadzać od innych  księgarzy z Warszawy, a nawet z prowincij, gdyż Dubno, Łuck i małe miasteczka lepiej są w tym względzie uposażone od Żytomierza.

Przed niedawnemi jeszcze czasy, nad parę exemplarzy Tygodnika Petersburgskiego, nie było tu gazet prawie, dziś sądzę, że po kilkanaście każdej znajomszej naliczyć by można; potrzeba czytania znacznie wzrosła, zamiłowanie i zajęcie literaturą co dzień się pomnaża. Jakkolwiek jeszcze liczba tych, których ona obchodzi jest nie wielką, już obiecuje na przyszłość. Książki nowe są poszukiwane, przechodzą z rąk do rąk, zajmują się niemi, mówią o nich, chwytają. Nie można zaprzeczyć żeby to nie był znak dźwigającego się ku lepszemu społeczeństwa. Są złe książki to pewna, są szkodliwe, lecz z czytania w ogóle najlepsze wypływają skutki, i literatura jest środkiem cywilizacyjnym pożytecznym, ona kształci społeczność, i sama przez nią będąc rządzoną, wpływ swój na nią wzajem wywiera. Cieszymy się więc im niżej i głębiej w społeczność przechodzi potrzeba czytania, oświecenia się, myślenia. Człowiek poczyna od przyswojenia sobie myśli cudzej; ale ją przerabia dla siebie, budzi ona w nim własną, zmusza do wewnętrznej pracy, i podnosi powoli nad czysto materialne życie powszednie, które bez promyka światła ideału stało by się nieznośnem. Cieszyć się więc należy, gdy powoli w potrzebę wchodzi czytanie, nie żebyśmy pragnęli powiększenia liczby literatów i literatek, bez których obejść się można, ale że książki kształcą, podnoszą, uczą człowieka jego obowiązków, i zmuszają do pojmowania życia na serio. Zaczęto i u nas już narzekać przeciw książkom, ich liczbie i rozpowszechniającemu się zamiłowaniu w czytelnictwie; ale to dziwactwo kwaśnych humorów chyba ich fantazją usprawiedliwić się może. Dziś czytamy może więcej, pobieżniej, lżej, inaczej, ale i w dawnych wiekach u nas czytano także niemało, a dowodem tego wszystkie inwentarze i testamenta, w których przy najszczuplejszem mieniu zawsze prawie wymienione są rękopisma i książki. Pierwszy to podobno zauważył Bizardiére, że w Polsce każdy prawie szlachcic był zbieraczem materiałów historycznych i notat do współczesnych dziejów. Księgi te, poczęte przez pradziadów, kończyli wnukowie, powoli do nich wpisując, co powszednie życie przyniosło, że każdy więcej żył życiem publicznem niż domowem, dlatego też raczej to są poważne aktów zbiory niż pamiętniki, choć w nich i człowiek sam i rodzina występują czasami. Oprócz tej księgi, spisującej życia codziennego w kraju dzieje, każdy szlachcic niemal miał Biblją lub Nowy Testament, a co najmniej Ewangieliczkę, kronikę Bielskiego lub Stryjkowskiego, Kromera, Gwagnina, żywot Chrystusów, kantyczki, poezje Kochanowskiego, herbarz choć jeden, w którym poprawki notował, czasem dodatkowo Argenidę* i Syloreta*, a dobry plik mów, panegiryków i świstków, w które go księża i miasteczko zaopatrywało. W wolnych chwilach, wieczorami zimowemi, czytywano po obiedzie żywot Skargi, kawałki z kronik, lub rękopismowe, obiegające po kraju okolicznościowe pisma. Szlachcic nie tylko w tem sobie lubował, ale z ortografią czy bez ortografii notaty swe na marginesach kreślił, dodatki robił, a białe w oprawie stronnice, zużytkowywał zapisując epitalamia i nagrobki. Nie wiele było książek, ale czytano lepiej może, i dosyć jak na owe wieki czynu, a wybór dzieł zastępował ich ilość."

____________

Józef Ignacy Kraszewski, Wieczory wołyńskie, rozdz III Żytomierz, Drukarnia Zakładu im Ossolińskich, Lwów 1859. Zapisy niektórych wyrazów dostosowałam do współczesnej ortografii, wprowadziłam nieco przecinków w miejscach koniecznych.

* Tytuły wierszowanych powieści Wacława Potockiego będących naśladowaniem J. Barclaya, Apulejusza i Heliodora.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6