| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Zakładki:
nutta malpa gazeta.pl
MÓJ DRUGI BLOG
PRZECZYTAŁAM
LISTA AUTORÓW I TYTUŁÓW
PRZEGLĄDAM BLOGI O KULTURZE
PRZEGLĄDAM INNE BLOGI
W SIECI
WYDAWNICTWA I KSIĘGARNIE
Wyspa NIKE
Wyspa noblistów
WYZWANIE CZYTELNICZE
Tagi

Podróże literackie

sobota, 02 sierpnia 2014

W tym roku nie zamieściłam jeszcze żadnego wpisu o książce pielgrzyma zmierzającego do Santiago de Compostela, więc nadrabiam zaległości.

Dobre buty, nieobciążony plecak, kijki, ubranie na każdą pogodę a przede wszystkim cel to niezbędnik współczesnego pątnika. Emil Wąsacz, przygotowywał się do pielgrzymki długo, czytając dostępne książki, przewodniki, oglądał mapy, pracował nad niezbędną kondycją. W maju ubiegłego roku w wieku 68 lat w ciągu 23 dni przeszedł tradycyjną i najpopularniejszą trasę od Saint-Jean-Pied-de-Port do Santiago de Compostela.

Bogato ilustrowana książeczka składa się z krótkiej części ogólnej o świętym, budowie katedry i tradycji pielgrzymek, następnie wpisów z dziennika dokumentujących paromiesięczne przygotowanie, w tym informacji o wyborze motta na każdy dzień oraz znajomych, o których konkretnego dnia będzie myślał i modlił się za nich, a w końcu z dziennika marszu.

Forma tradycyjna jakich wiele - bo nie może być inna. Jednak ja traktuję ją jak spotkanie z człowiekiem, który podjął decyzję pielgrzymowania a nawet ujawnił intencje. Ponieważ jest to pan związany z polityką rządu Jerzego Buzka, więc i myśli dziękczynne skupiają się nie tylko na osobach z rodziny, dobrych ludziach z różnych etapów życia, lecz i tych, z którymi pracował lub pracuje. Jak napisał, dziękuje Bogu i ludziom za udane życie. Uważam, że umiejętność dziękowania to bardzo ważna cecha. Należy umieć być wdzięcznym drugiemu człowiekowi nawet za drobiazgi, jednak wpierw tego człowieka trzeba dostrzec i zapamiętać. Część dotycząca wędrowania ma swoją stałą strukturę: cytat, wspomnienie ludzi, potem opis trudów dnia czasami powiązany z informacjami o zabytkach. Zatem forma zapisu wnosi coś nowego do dotychczasowych wydań książek z tej tematyki.

Współuczestnictwo kanapowe w Camino jeszcze nastąpi.

______________________

Emil Wąsacz, Santiago de Compostela. Dziękczynne pielgrzymowanie, s. 176, Wydawnictwo WAM Księża Jezuici, Kraków 2014.

sobota, 14 czerwca 2014

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zabierz... - chce się zawołać za poetą w upalne dni. Wyspy, wysepki są nie tylko samoistnym bytem terytorialnym, lecz czasami i częścią kraju, który rozsiadł się skromnie na kontynencie. Właśnie wyspom greckim możemy przyjrzeć się w kolejnej książki z serii przewodników historycznych Bellony (Chorwacja, Ukraina). Są w nich elementy reportażu, gdyż podróż autorów jest widoczna, otrzymujemy subiektywny wybór miejsc lub obiektów, krajobrazu, na który zwrócili uwagę, a przede wszystkim sporą porcję wybranych ciekawostek historycznych powiązanych z prezentowanym miejscem. Wydaje mi się, że ten rodzaj literatury znakomicie uzupełnia typowe przewodniki turystyczne, przybliżając nie tylko wielkich ludzi, historię, ale i codzienność odległych czasów. Klarowny język, kontakt z autorem, łączenie przeszłości z teraźniejszością mogą być rekomendacją dla każdego bez względu na wykształcenie - wystarczy tylko chłonny na wiedzę umysł.

Jarosław Molenda wybiera tylko niektóre ze znanych greckich wysp, więc nie ma Rodos czy Itaki. Za to, wyruszając z Aten Peryklesa, zatrzymujemy się na Anafi, Thirze, Cyterze i Antycyterze, Chios, Korfu, Krecie, Lesbos, Nisiros, by zakończyć rejs na Simi. Nigdy nie zostajemy oprowadzani po całej wyspie, lecz, zatrzymując się gdzieś po drodze, poznajemy zaskakujące historie z niestereotypowymi ocenami, gdyż dziejom trzeba się przyglądać wciąż na nowo a nie powtarzać utarte opinie, które ktoś przypadkowo podał do publicznej wiadomości. Przewodnik nie jest podręcznikiem historii, więc skrupulatnie nizamy na sznureczek kolejne barwne opowieści z przeszłości, licząc, że jakiś w miarę pełny obraz nam się wyłoni, a nawet możemy spojrzeć lustro czasu, w którym przygląda się nasza współczesność.

Na jaką chorobę zmarł Perykles? Rozwój medycyny i odkryte symptomy kolejnych chorób sprawiają, że ten temat wciąż jest analizowany. Czy to wirus Ebola przeniósł do Hadesu dzielnego i mądrego Greka? Małpki i koczkodany saba są widoczne na zachowanych freskach.

Przeciętnemu człowiekowi starożytna Grecja kojarzy się z literaturą, sztuką, demokracją, filozofią, ale nigdy z umiejętnościami technicznymi i wynalazkami. Tymczasem wydobyte z dna morskiego w pobliżu Antycytery urządzenie świadczy o wyjątkowych umiejętnościach konstruowania mechanizmu-kalendarza dla potrzeb astronomii. Odnaleziony materiał badawczy skłonił do zainteresowania się tematem antycznych wynalazków.

Dzień codzienny starych Greków to kafenion, a tam tavli, grecka wersja tryktraka. Gry planszowe to nie tylko przyjemność gry, konwersacji, lecz i przyjęcie strategii gry, jak w szachach.

Na Chios szukał śladów Krzysztofa Kolumba, by nie wyjaśnić zagadki pochodzenia i kariery odkrywcy Ameryki. Wyspy to też ślady wielowiekowej okupacji tureckiej, toteż w XIX w. Masakra na Chios Eugène'a Delacroix'a zwróciła uwagę opinii publicznej na ten temat.

Korfu większość kojarzy z cesarzową Sissi, a miłośnicy literatury z braćmi Durrell. Wyspa uchodzi ona nie bez kozery za bardzo brytyjską. Autor wprowadza również treści związane z pobytem Polaków  (Dantyszek, Słowacki, Koźmian). Zresztą o Polakach w Grecji i piszących o Grecji poświęcony jest osobny rozdział. Każdy odwiedzający Korfu powinien zwrócić uwagę na kumkwiat, "mały klejnot w rodzinie cytrusowej".

Wprawdzie Kreta kojarzy się z wykopaliskami oraz zrekonstruowanym pałacem Minosa, jednak to wąwóz Samaria cieszy się uznaniem piechurów. "Kto nie zobaczy przejścia Samarii, ten nie zna Krety" - mówią miejscowi. Przewodnik jest tak pisany, że czas teraźniejszy prowadzi ku innym czasom, skojarzeniom, przypomnieniom mitologii, historii, również tej z II wojny światowej, która przysporzyła Grekom niebywałych cierpień.

Mieszkance Lesbos, Safonie, dwuznaczną opinię u potomnych wystawili poeci komiczni (IV w.p.n.e.), powtórzyli gramatycy aleksandryjscy, a w naszych czasach utrwalili w XVIII w. Francuzi. Tymczasem mityleńczycy po śmierci poetki składali jej hołd jako heroinie w sakralnym znaczeniu tego wyrazu. Stąd pochodzili bracia Arudż i Hizir znani pod jednym mianem - Barbarossa. Na tej wyspie zaczęła się  w XVII w. ucieczka z niewoli tureckiej grupy niewolników pod przywództwem Polaka Marka Jakimowskiego, co zostało również zapisane w literaturze z epoki. Z dziedziny kulinarnej natomiast należy zwrócić uwagę na  marynowane w soku z cytryny sardynki.

Żadna podróż nie może się odbyć bez kosztowania miejscowych specjałów. Na Nisiros dostrzegamy migdały, ale też zatrzymujemy się przy oliwkach, gdyż stąd pochodzą podobno najstarsze skamieniałe liście drzew oliwnych. Przyroda, widoki, ruiny, ale nagle czytamy ciekawostkę o przypadkowym zjedzeniu jedynego okazu sześcioramiennej kałamarnicy przez amerykańskiego nurka.

Odwiedzana na parę godzin przez grupy wycieczkowe Simi zachwyca zachowanym pięknem. W tym miejscu podróżnik przekazuje wiadomości o diecie długowiecznych mieszkańców tej wyspy. Tu też jest obecne wspomnienie poławiaczy gąbek, których już obecnie nie ma, ale morski towar z innego rejonu świata jest eksponowany.

"Nie zadawaj pytań, lecz zrelaksuj się i opróżnij swój umysł.[...] Wszystko jest błękitne i pachnie mądrością."* - pisał Lawrence Durrell. Czytelnikowi pozostają marzenia i lektura tej zachęcającej do podróży książki. Erudycja autora utwierdza go jednak w przekonaniu, że każda opowiedziana historia prowadzi do kolejnych korytarzy labiryntu wiedzy, a on poznał tylko skromną cząstkę.

______________________

Jarosław Molenda, Wyspy greckie. Przewodnik historyczny. Kontrowersyjne dzieje Hellady, s. 304, Bellona, Warszawa 2014.

* Tamże, s. 229.

sobota, 03 maja 2014

Zanurzam się w kresowej przeszłości, poznając nowych ludzi, zdjęcia z albumów, pocztówki, przebłyski pamięci, lecz i rodzinne wspomnienia,  tęsknoty zapisane w książkach z cyklu Kresowa Atlantyda. To już czwarty tom biorę do ręki, a z nim mam możliwość poznania kolejnych  miast. W Kołomyi byłam niedawno dzięki stronom trylogii Stanisława Srokowskiego, a teraz odkryłam nowe miejsca, historię, która miała być kontynuacją przeszłości, nie porzuceniem, wyrwaniem, żalem. Jakże pięknie kolorowa i inspirująca artystów była Huculszczyzna. Gdzieś z boku czekał na zainteresowanie Dobromyśl jakby przez przypadek pozostawiony po niewłaściwej stronie granicy. 

Zaskakujące jest odkrywanie, a czasami rozpoznawanie działań społecznikowskich, które istniały obok troski o własną rodzinę, kariery tych, którzy się kształcili, wykorzystania zdobytej wiedzy w praktyce życia codziennego dla siebie i innych, talentów niezakopanych, gdyż niektórzy w czasach nam bliskich istnieli w innych miejscach, innej rzeczywistości, a wreszcie zainteresowania twórczością ludową, by ją upowszechnić także poza granicami. Jest przeszłość i okaleczona, jeszcze niedoceniona przez nowych mieszkańców tamtych ziem teraźniejszość.

Kołomyja nie pomyja
Kołomyja miasto
A dziewczyny tam smakują
Jak pszeniczne ciasto (...)

 - a oprócz przyśpiewek, kołomyjka-taniec, powiedzenie Anglik z Kołomyi, które ma swoje logiczne i wcale nie ironiczne pochodzenie. Kołomyjanie do dziś pielęgnują wspomnienie o swojej małej ojczyźnie na emigracji i w kraju. Gdy zaistniała możliwość, zaczęli organizować się, spotykać, wydawać książki, okolicznościowe biuletyny. W obraz miasta na stałe wpisał się słynny pociąg Kołomyja-Peczeniżyn, który przejeżdżał przez całe miasto, wożąc ludzi i ropę naftową z szybów w Słobodzie Rungurskiej i Peczniżynie do miejscowej rafinerii. Inną ciekawostką było Muzeum Pisanki jako część utworzonego w 1892 roku przez hrabiego Edmunda Starzeńskiego Muzeum Pokuckiego. Nazwisk rodzin wywodzących się z Kołomyi można by wymieniać długo, a i ich zasługi byłyby niemałe. Gdy pisze się o Kresach, zawsze musi pojawiać się wątek martyrologiczny dotyczący czasów wojny. To też historia, która zwraca uwagę na to, że i za dobro niektórzy nie otrzymali tego samego.

W książce Żabie, największa wieś w II Rzeczypospolitej, prezentuje Huculszczyznę, niezwykłe zjawisko folklorystyczne w sercu Karpat Wschodnich. Tu autor książki skupia się na popularyzatorach tego miejsca: Józefie Wittlinie, Stanisławie Vincenzie, Karolu Bołoz-Antoniewiczu, Ferdynandzie Antonim Ossendowskim, by wspomnieć tu tylko niektórych, którym poświęcona jest uwaga w książce. Tajemniczy lud, piękny zakątek i niezwykły zmysł artystyczny prostych ludzi.

Czerwony pas, za pasem broń,
I topór, co błyszczy z dala, (...)
Tam szum Prutu, Czeremoszu
Hucułom przygrywa, (...)

Huculi obecni w literaturze, sztuce aż do spisania ich dorobku w księgach - a pierwszą podjął żabieński historyk Jurij Huluk - to temat obszerny. Wiele dobrego uczyniono dla tego miejsca. Niestety, piękne i okazałe Muzeum Huculskie w Żabiem uległo zagładzie w czasie wojny, a zbiory zniszczone lub rozkradzione. Współczesne zbiory lokalnych miłośników sztuki i utworzonego w latach 90. XX w. Muzeum Huculszczyzny są skromniejsze. Z ciekawych postaci związanych z Żabiem należy wspomnieć Józefa Korzeniowskiego dzięki jego Karpackim góralom, Stanisława Skarbka (tego, z którym rozwiodła się wcześniej Zofia Jabłonowska, by poślubić Aleksandra Fredrę), gdyż po przemianie w filantropa i mecenasa utworzył niezwykle pożyteczną Fundację Skarbkowską, Jurija Huluka i miejscowego oryginała, "bujnego Hucuła" - Szekeryka. Wyprawy piesze po huculskich szlakach to również dzisiaj byłby raj dla wędrowców.

Ostatnia miejscowość - Dobromil - śpi, wspominając dawną wspaniałość. Tu też odnajdujemy znane nazwiska i postacie miejscowych wyrazistych sylwetek obywateli różnych profesji. Także i tu okrutna, wojenna zbrodnia dotknęła mieszkańców w dobromilskiej salinie.

Zamykam tom, by jeszcze kiedyś wrócić do materialnych dowodów pamięci. Nic nie jest wieczne, a fotografia to potęga.

______________________

Stanisław Sławomir Nicieja, Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych, Tom IV: Kołomyja, Żabie, Dobromil, s. 292, Wydawnictwo MS, Opole 2014.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

24 godziny, czas zamknięty w okrąg, zmierzanie do końca, który może stać się początkiem, też jeden dzień refleksji otwarty na kolejne mające po nim nastąpić. To również podział wewnętrzny zbioru reportaży znanego dziennikarza Szymona Hołowni odkrywającego paletę odcieni współczesnego chrześcijaństwa na świecie. Można nawet stwierdzić, iż to tęcza dróg prowadzących do Boga i religijnego przeżywania wiary, otwartości, a może w niektórych przypadkach i komercjalizacji według zasady "Nasze lotnisko, nasze dusze".

Szybka podróż przez kontynenty, których przystankiem będą nie miejsca powszechnie znane, lecz te skłaniające do sięgnięcia po mapy, encyklopedie, zasoby Internetu, przynosi korzyść w postaci odkrywania zaangażowania ludzi, nawet misyjności w działaniach, problemów nieznanych wielu Europejczykom. Gdy wyjdzie się poza rodzime opłotki, widać wielkość i zobojętnienie, budowanie i naprawę, tęsknotę, szczęście, dokonane wybory religijne, trudy bycia chrześcijaninem, gdyż wiara wymaga pielęgnowania a nawet w pewnych okolicznościach i odwagi. Chrześcijaństwo to nie tylko biały mieszkaniec globu, ale ludzie innych ras i dlatego mimo wewnętrznych podziałów religii, różnego okazywania swego wyznania, szacunek  należy się wszystkim.

Wyprawa Szymona Hołowni znaczona jest spotkaniami z ludźmi, gdyż to ich losy, przekonania, wiedza, determinacja działania, obawy, poszukiwania, pewność, składają się na mozaikę katolicyzmu, protestantyzmu, prawosławia, małych grup chrześcijańskich gdzieś na krańcach świata. W wielu wypadkach autor posługuje się wywiadami, dając możliwość opowiedzenia o problemach chrześcijan danego kraju lub społeczności lokalnej. Hołownia nie komentuje poglądów swoich interlokutorów, nie zmierza do zmiany ich przekonań, nie poprawia, lecz pyta, by dowiedzieć się, słucha, by zrozumieć. Spotkania na Guam, w Salwadorze, Hondurasie, Filipinach czy Turkmenistanie uczą pokory i otwartości na drugiego człowieka. W książce spotykamy się również z typowymi reporterskimi obserwacjami oraz namiastką esejów. Problematyka, której nie sposób omówić w ogólnej wypowiedzi o książce, skłania do zastanowienia się nad niepropagowaną różnorodnością chrześcijaństwa, szacunku dla siebie i innych. Książka warta polecenia również tym, którzy szczególnie z katolicyzmu zrobili sobie worek treningowy, ludziom owładniętych nietolerancją, chęcią niszczenia w imię własnych "słusznych" poglądów. Człowiek ma prawo szukać, ale musi cenić godność własną, pozbyć się lęku, powinien dążyć do zdobycia wiedzy, a nie zamartwiać się lub wierzyć plotkom. Nie wszystko można sprawdzić i wymierzyć - lecz to wiedzieli już ludzie wieki temu.

______________________

Szymon Hołownia, Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie, wyd. I, s. 349, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012.

niedziela, 06 kwietnia 2014

Pielgrzymowanie to nadawanie sensu, podróż mająca wymiar geograficzny mierzona w kilometrach, połączona z peregrynacją duchową w głąb siebie, w świat myśli. Każdy pielgrzym zmierza do celu, nabywając mądrości, którą oferują mu spotkania, skupienie, własna pokora odnaleziona być może po drodze.

Można pielgrzymować z książką. Lubię serię pielgrzymkową WAM-u. To nie przewodniki, brak tu rozbudowanych i przegadanych opisów i opowiadań o miejscach, lecz rozmowa w drodze - krótka, zwięzła, trafna, taka, która pozostawia czas na zastanowienie się, skupienie nad tym, co staje się ważne. W Duchowej pielgrzymce do Ziemi Świętej śladami Chrystusa otrzymujemy 23 refleksje zainicjowane cytatem z Nowego Testamentu. Każda strona jest ilustrowana zdjęciami bez podpisu, znakiem na drodze.

" A ludzie nie chcą mesjasza, który byłby obrazem Boga dla nich, ale mesjasza na własny obraz i podobieństwo, aby ich ambicje zaspokajał."*

Bo Jerozolima jest kresem, wypełnieniem, zakończeniem ziemskiej nauki, śladem, by nim podążać. Droga czytelnicza z zakonnikiem, który objaśnia, zwraca uwagę lub pyta, przebiega szybko, jednak pozostawia ciekawość, która w czytelniku zagościła. Szukamy prostoty, lecz nie łatwizny, jasności, ale nie banalności, radzenia sobie z wątpliwościami, które znajdą objaśnienie po czasie, gdyż uczymy się cierpliwości.

" Nie wszyscy przeżywamy to samo w każdym szczególe, nie wszyscy mamy takie same przygody, szczęścia i nieszczęścia, nie wszyscy żyjemy tak samo długo i nie wszyscy tak samo pielgrzymujemy."**

______________________

Henryk Pietras SJ, Duchowa pielgrzymka do Ziemi Świętej, s.144, Wydawnictwo WAM, Kraków 2012.

* Tamże, s. 109.

** Tamże, s. 138.

czwartek, 17 października 2013

Trzecia wyprawa na Kresy pozwala znowu ujrzeć świat zapisany we wspomnieniach, bezpowrotnie utracony, opuszczony, lecz nie pusty - po prostu inny, taki, który czasami zaciera ślady przeszłości. Trasa wiedzie przez Zaleszczyki, Kosów, Chodorów, Kałusz, by, o dziwo, odpocząć na chwilę w chorwackim kurorcie znanym przed wojną jako Abacja (Opatija).

Zdjęcia uratowane, wydobyte ze starych albumów, może poddane pieczołowitej renowacji - były zapisem chwili wyjątkowej, uroczystości rodzinnej, lokalnej, ale i pozowanego dostojeństwa uwidocznionego w portrecie. Różny los był pisany ludziom utrwalonym na kliszy fotograficznej na wieczną pamiątkę. W chwili, gdy są przed obiektywem, cieszą się życiem, troszczą o zdrowie, pracują, wypoczywają, zapobiegliwie inwestują, gromadzą majątek, pracują społecznie, przeżywają swoje duże i małe radości. Żyją tak, jakby czas był im przychylny, ale i łaska życia w owym "gniaździe ojczystym" widocznym w tle zdjęcia.

Innym rodzajem odkrywania owej kresowej Atlantydy są pocztówki z miast i miasteczek, bywa że zapisanych i wysłanych do najbliższych lub znajomych. Są na nich obiekty zadbane. Są i pieczęcie, plakaty reklamowe, zebrane huculskie gwizdki - drobiazgi, które z czasem stały się wyjątkowe.

Cechą cyklu książek o Kresach jest pospieszne wejrzenie za kulisy historii wielkiej, ale i małej, lokalnej. Autora interesują ludzie, którzy zapisali się w annałach miast i miasteczek, w których się zatrzymuje. Wskazuje ich działalność lub tylko wymienia z nazwisk, toteż książka staje się specyficznym albumem mieszkańców, szczególnie tych "wyjechanych" (by użyć słowa Sebalda). W tomie trzecim  podkreśla się rolę przedsiębiorczości niektórych mieszkańców, bo Kresy to nie tylko rolnictwo, ale i przemysł, całe rzesze wykształconych osób, którzy następnie pracowali w pokrewnych branżach w nowych granicach Polski. Planując działalność, czerpano wzorce u najlepszych. Był czas pracy, ale i przyjemnych zabaw, inwestowania w kulturę.

Zaleszczyki, "Podolska Riwiera", to nie tylko pachnący morelami, miodem i winnicami kurort z wyjątkowym mikroklimatem, ale też miejsce, w którym postawiono na rozwój sadownictwa na szeroką skalę. Szkolnictwo, podolskie winnice miały swój okres wzlotu i sławy, by po wojnie zostać unicestwione. Wśród sławnych gości był Jan Kasprowicz, który tam, sam cierpiąc, napisał zaskakujący hymn "Święty Boże..." Nie ma już tych Zaleszczyk.

Kosów, huculskie Davos, było równie chętnie odwiedzane dla zdrowia, kondycji fizycznej. Słynny Zakład Przyrodoleczniczy doktora Tarnawskiego propagował zdrowy styl życia. "Najzdrowsze jest to, co zostawisz na talerzu", "Nie przekarmiaj się, nie będziesz chorował", po prostu - "Władaj sobą" - jak głosiło hasło na bramie zakładu. To też zaprzepaszczono. Z kolei rozwój ceramiki huculskiej nierozerwalnie łączy się z Aleksandrem Bachmińskim (jak się podpisywał, choć obecnie próbuje się mieszać, by jego pochodzenie było jednoznaczne, zmieniając nazwisko). Specyficzny styl jest kontynuowany i chętnie podrabiany.

Chodorów z kolei to symbol przemysłu cukrowniczego na Kresach. Wielu pracowników przeszło później do pracy w okolicach Raciborza i Baborowa. W mieście postawiono wyjątkowy pomnik - buraka cukrowego.

Kałusz wyróżniał się prężnym zakładem produkującym dzwony (ludwisarnia Felczyńskich), ale i zakładami TESP(Towarzystwo Eksploatacji Soli Potasowych).

Dlaczego dołączył autor Abację? To popularny i najbliższy Polakom letni pokój, gdy ziąb nastał już w Truskawcu, Morszynie, Zaleszczykach. Zjeżdżali tam arystokraci, politycy, pisarze i ci,których było stać na taki wyjazd. "Kto tam był raz, to zawsze będzie musiał tam wracać" - pisał K.K. Baczyński we wspomnieniach.

Iluż sławnych ludzi odwiedzało Kresy! Iluż miało tam swoje korzenie!

Zaplanowany ciąg dalszy nastąpi. Kolejne nazwiska, zdjęcia, losy indywidualne i wspólne. To jedyna Atlantyda, która pozostawiła ślady mimo unicestwienia.

W owej starannie wydanej publikacji dostrzega się jednak parę literówek, ale i taki kwiatek jak zniekształcony tytuł książki Antoniego Ossendowskiego, który powinien mieć zapis: "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów", a nie "Zwierzęta, ludzie bogowie" (s. 107).

______________________

Stanisław Sławomir Nicieja, Kresowa Atlantyda.Historia i mitologia miast kresowych. Tom III: Zaleszczyki, Kosów, Chodorów, Kałusz oraz Abacja, s. 288, Wydawnictwo MS, Opole 2013.

środa, 18 września 2013

W ubiegłym roku po raz pierwszy odwiedziłam Pragę (zdjęcia tu, tu i tu), teraz miałam możliwość skonfrontowania wrażeń i niedoskonałości własnej pamięci oraz powierzchowności spotkania ograniczonego do zwiedzania weekendowego z treścią i grafiką starannie wydanej książki Marka Pernala, byłego ambasadora RP w Pradze. Łączy się z nią przyjemność dotykania kartek, przeglądania zdjęć, reprodukcji historycznych pejzaży, które wprowadzają kolejne rozdział-trasy, a przede wszystkim czytania o zabytkach, postaciach, wydarzeniach. Ponieważ Spacerownik jest osobistym przewodnikiem turystycznym, odnajdujemy tu mapki z zaznaczonymi obiektami, informacje praktyczne o godzinach otwarcia obiektów zabytkowych i muzeów oraz wskazanie miejsc, w których można zadbać o strawę dla ciała, by następnie kontynuować spotkanie z miastem. Przez żołądek do serca? Czy spełni się to powiedzenie?

XVI tras nie tylko w obrębie starego centrum, lecz i w odleglejszych stronach Pragi uświadamiają, iż na spotkanie z miastem należałoby poświęcić sporo czasu lub skłonić do częstych powrotów. Korzystając z przewodnika Marka Pernala, można też wytyczać własne drogi wiodące śladami stylów architektonicznych, wielkich postaci, ulubionych książek. Możliwości jest wiele i to również zaleta tej pozycji wydawniczej.

Praga - miasto, które powstało, by być stolicą wielkiego królestwa, zostało tylko pięknym miastem małego państwa. Jego magia to rozmach, estetyka i legenda miejsc. Nie na darmo w Spacerowniku pojawiają się cytaty z najsłynniejszej książki włoskiego bohemisty Angela Marii Ripellino - Pragi magicznej. Kto się chce przekonać, w czym tkwi magia tego miasta, musi sam do niego pojechać.

Reprodukcja obrazu Václava Jansy ze Spacerownika.

Czytając i oglądając książkę, można marzyć o podróży i zazdrościć autorowi erudycji. A może czas na zmierzenie się z legendą miasta, by sprawdzić prawdziwość słów będących mottem: "Praga nie puszcza nikogo z tych, których pochwyciła" (Ripellino)?

______________________

Marek Pernal, Praga. Miasto magiczne. Spacerownik historyczny, wyd. I, s. 480, AGORA SA, Warszawa 2013.

poniedziałek, 15 lipca 2013

"Droga do Santiago jest jednocześnie przypowieścią i rzeczywistością, ponieważ dokonuje się wewnątrz i na zewnątrz, w określonym czasie, potrzebnym na przejście każdego etapu i w trakcie całego życia."*

Kolejna książka o Camino jest inna niż poprzednio przeczytane, ponieważ nie zapis kolejnych etapów przemierzanej drogi jest jej treścią, a refleksje i spostrzeżenia dotyczące pielgrzymowania. Składa się z kolejnych artykułów popartych bibliografią trzech uczestników, pątników - jak mówią o sobie, i ich duchowego opiekuna. Stylistycznie zróżnicowana. Jak zawsze w tego typu publikacjach - zdjęcia, co oczywiście jest walorem i tęsknotą oczu.

Czego zatem możemy oczekiwać? Artykułów o istocie pielgrzymowania ze wskazaniem na Biblię, krótkiego omówienia europejskich szlaków pielgrzymich, zastanowienia nad inspiracjami do podjęcia trudu bycia w drodze, oczekiwanych plonów wędrówki. Różne są sposoby docierania do celu, o czym świadczą przykłady Częstochowy i właśnie Drogi Jakubowej. Renesans ponownego wejścia na szlak prowadzący do sanktuarium św. Jakuba zawdzięcza się  bł. Janowi Pawłowi II, który w swoim wystąpieniu w Santiago de Compostela 9 listopada 1982 roku zachęcił do odkrywania na nowo swoich europejskich korzeni.

Bądź wierny - Idź - to oczywiście słowa Zbigniewa Herberta, które zainspirowały  do wejścia na szlak trzech żołnierzy WP równocześnie z innymi znanymi słowami: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?; zatem cel religijny był w tym przypadku podjęcia decyzji oczywisty i, jak zawsze, powiązany z intencjami osobistymi. Z innych artykułów tej pozycji warte uwagi są testy o architekturze (nieco pobieżne, Gać jest lepszy), różnorodności znaków na szlaku, a także o śladach polskich (w tym w odwiedzonej w pobliżu trasy Samosierze).

Są jeszcze załączniki, czyli cztery teksty: Akt Europejski Santiago de Compostela Jana Pawła II, wspomniany w cytacie i przypisie oraz zapiski z drogi i artykuł o wyprawie.

Pozycja dla zainteresowanych Camino.

______________________

Ryszard Bożek, Zbigniew Kępa, Jerzy Pawlikowski, Łukasz Stefaniak, Camino - Bądź wierny - Idź, s. 280, Wydawnictwo "Bernardinum", Pelplin 2013.

*Apendiks III powyższej książki: Droga i błogosławieństwa pielgrzyma (Teksty z Iglesia San Esteban w Zabaldika).

Zapis tytułu to cytat z książki.

piątek, 05 lipca 2013

"Camino nie zmusza wcale do nadludzkiego wysiłku. Wymaga za to  dużo cierpliwości w powtarzaniu codziennego, wytrwałego zapierania się samego siebie." 

Droga ze skrytą intencją, która miała potem szczęśliwy ciąg dalszy dla młodego małżeństwa, to kolejne spojrzenie na wyjątkowe pielgrzymowanie mające średniowieczny rodowód. Książka o realizacji rodzinnego postanowienia napisana pięknym językiem z dbałością o dramaturgię, którą oferował im Szlak Jakubowy, zawiera oprócz opracowanego wspólnego spojrzenia na Camino fragmenty dzienników Emilii i Szymona, by pozwolić dostrzec, jak różne spojrzenia mogą tyczyć tego samego wydarzenia. Przebieg Drogi udokumentowany został mapką trasy z uwzględnieniem wysokości terenu, którą przeszli każdego dnia oraz pieczątkami niezbędnymi do otrzymania dokumentu potwierdzającego odbycie pielgrzymki, czyli composteli. Zapisy są urozmaicone, gdyż nie tylko o odczuwaniu trasy, poznanych ludziach piszą, lecz również najczęściej powołują się na Codex Calixtinus będący pierwszym opisaniem Jakubowej Drogi (XII wiek). Zatem o niektórych legendach, zwyczajach, kulturze jak również tradycji pielgrzymowania znajdziemy tu obszerne akapity. Odczucia, wewnętrzne pragnienia są sprawą osobistą, toteż nie ma tu analiz własnych przeżyć. Za to kolejne spotkania z niektórymi pielgrzymami pozwalają im ponownie zastanowić się nad prostymi prawdami dotyczącymi wiary, szczęścia, cierpliwości.

"...sens to nie tylko szczęście, ale samo wędrowanie. Życie to Camino, więc trzeba iść dalej, do Santiago, a potem każdego dnia tam, gdzie jesteś powołany."

______________________

Emilia i Szymon Sokolikowie, Do Santiago. O pielgrzymach, Maurach, pluskwach i czerwonym winie, wyd. drugie poprawione, s.424, Carta Blanca, Warszawa 2012.

Cytaty ze stron: 314, 152.

środa, 03 lipca 2013

Czy jest pogoda turystyczna, która skłania do eskapad podejmowanych ochoczo z potrzeby dziwienia się światem? Pozostawmy to pytanie indywidualnym odpowiedziom. Uproszczając temat, można zauważyć, iż wiosna i jesień sprzyjają wycieczkom szkolnym, rodzinnym weekendowym, a lato to czas dłuższych wyjazdów, kiedy to chętnie poznaje się miejscowości na trasie przejazdu lub dłuższego pobytu. Poza ową sztucznie stworzoną klasyfikacją jest poznawanie najbliższej okolicy trwające nieustannie.

Projekt prezentacji na łamach prasy mniej znanych tras turystycznych w swoich województwach zaowocował publikacją, do powstania której przyczynili się dziennikarze i czytelnicy "Gazety Wyborczej". Gdy przejrzy się proponowane trasy w swoim województwie, od razu widać, iż to tylko fragment, strzęp możliwości, magia osobista, gdyż czytelnik książki zaproponowałby jeszcze kolejne bardziej magiczne, ale wtedy książka rozrosłaby się do nieprzewidywalnych rozmiarów.

Wprawdzie książka nie jest typowym przewodnikiem turystycznym, raczej brykiem wymagającym osobistych poszukiwań dokładniejszych wiadomości, w tymi ciekawostek, ale i tak dostrzega się wiele informacji praktycznych szczególnie dla podróżujących samochodem. Może kiedyś rozpowszechni się przewodnik dla piechurów? Treści są zwięzłe wzbogacone dużą ilością zdjęć. Zauważa się również indywidualny styl autorów prezentujących trasy - od typowo informacyjnego do prób stylu gawędziarskiego w nielicznych przypadkach. Zabytki architektury, sztuki ludowej, atrakcje przyrodnicze, ale i zabytki przemysłu obok sylwetek niektórych postaci związanych z prezentowanymi  miejscami odnajdujemy wewnątrz tej atrakcyjnie wydanej publikacji.

Książka do pooglądania, podczytywania i... stworzenia propozycji własnej trasy.

______________________

Polska daj się zaskoczyć. Trasy magiczne, [Praca zbiorowa], s.280, Agora SA, Warszawa 2013.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8