| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
nutta malpa gazeta.pl
MÓJ DRUGI BLOG
PRZECZYTAŁAM
LISTA AUTORÓW I TYTUŁÓW
PRZEGLĄDAM BLOGI O KULTURZE
PRZEGLĄDAM INNE BLOGI
W SIECI
WYDAWNICTWA I KSIĘGARNIE
Wyspa NIKE
Wyspa noblistów
WYZWANIE CZYTELNICZE
Tagi

Nuty

niedziela, 22 grudnia 2013

Diana Krall ma wyjątkowej barwy głos z tych, które nigdy się nie znudzą słuchaczom, doskonałe wyczucie rytmu instrumentów orkiestry jazzowej, z którą śpiewa, elegancję stylu prezentowania utworów. Wprawdzie piosenki świąteczne są znane od lat i trudno wnieść do ich wykonania coś nowego, to jednak Diana ze swojej płyty uczyniła mały spektakl. Nuty skoczne, swingujące, zachęcają niemal do radosnego tańca lub podrygiwania w pozycji siedzącej, ale są i te skłaniające do zadumy, takiej wyrażającej się wpatrywaniem w płonący ogień, punkt światła w zimowym mroku. Głos dominuje nad instrumentami lub wycofuje się, dając im możliwość występu na pierwszym planie, by momentami dawać znać o swojej obecności, a potem powrócić.

Aranżacja jazzowa piosenek bardzo mi się spodobała. Wprawdzie album jest już znany od 2005 roku, lecz wciąż warty uwagi w okolicach świąt Bożego Narodzenia. To taka przeciwwaga dla słodkiego Michaela Bublé.

Tagi: muzyka
10:38, nutta , Nuty
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 grudnia 2013

Lubię kolędy sprzedawane z prasą w okresie przedświątecznym, gdyż wśród nich można odkryć prawdziwe perełki. Zazwyczaj są to nagrania już funkcjonujące na rynku fonograficznym, lecz teraz wydane ponownie z egzemplarzem czasopisma, które w ten sposób chce podarować czytelnikowi miłe chwile z muzyką i głosami wykonawców. Niektóre posłucha się tylko raz, ale z innymi można zaprzyjaźnić się na wiele lat.

Anielska okładka płyty Jezu, śliczny kwiecie już mi się spodobała, ale nie wiedziałam, czego oczekiwać od wykonawców, Braci Dominikanów. Z informacji wynikało, iż nagranie powstało w klasztorze oo. Dominikanów w Krakowie 12-13 lutego 2004 r. Zatem tylko inwestując w "Gościa Niedzielnego" 4,50 zł, mogłam posłuchać znanych i mniej znanych kolęd i pastorałek.

Mury klasztorne, w których skrywają się minione wieki, wydobywają to co najpiękniejsze w barwie głosów, a wielość instrumentów towarzyszy radości śpiewu solowego i zespołowego. Teksty znane to: Anioł pasterzom mówił, Gdy się Chrystus narodził, Gdy śliczna Panna zaaranżowane na nowe, lecz miłe dla ucha, nieudziwnione.

Piękna skandynawska Gaudete, a też i łacińska, tłumaczona na języki narodowe w wielu krajach Puer natus są oknami na świat chrześcijański, który wita narodzonego z radością i nadzieją, choć dziwi się ubóstwu i mroźnej zimie obecnej w tekstach europejskich. Słowa kolęd to wciąż powtarzana historia opowiedziana przez ewangelistów z położeniem nacisku na zrozumiałe ludzkie odczucia. Gdy król Herod królował łączy się z prośbą Pomaluśku, Józefie, by Szczęśliwa kolebko uradowała. O, Józefie, lecz i pełna szczęścia i humoru Jam jest dudka cieszą słuchacza płyty. Zaś tytułowa Jezu, śliczny kwiecie kończy się prośbą:
O Jezu kochany nam z nieba zesłany,
Przez twe święte narodzenie,
Daj szczęśliwe powodzenie,
Żywot pożądany. 2.

Tagi: muzyka
11:40, nutta , Nuty
Link Komentarze (4) »
niedziela, 08 grudnia 2013

W ten dzień ciepły, choć grudniowy
O czym śpiewasz ludziom czasem
Trochę więcej o nas pomyśl
Napisz proszę pastorałkę

Album Zimowe piosenki Andrzeja Piasecznego i Seweryna Krajewskiego nie jest nowy, został wydany w ubiegłym roku, a jego walorem są całkiem nowe piosenki zimowe i świąteczne. To prawdziwe zaproszenie do Krainy Łagodności, w której panuje zgoda, dobroć, miłość, gdyż

Bo nie świecidełka skarbem są w te święta
Kiedy dobroć kwitnie w naszych sercach
To nie te błyskotki, cudem są dla oczu
Gdy na świat ramiona chcesz otworzyć.

W tle zimowe sceneria, ponieważ białe płatki na szybach/ mrozu kładą się wzorem, nawet gdzieś są i śnieżne zaspy, a na dworze można dostać śnieżką. W domu zaś jemioła, choinka pragnień, światło i śpiew, który jest symptomem wewnętrznego spokoju, harmonii.

W radiu również już się zaczął sezon na muzyczne dzwoneczki.

Dla sezonowego wyzwania Znalezione pod choinką.

Tagi: muzyka
11:46, nutta , Nuty
Link Komentarze (4) »
czwartek, 14 listopada 2013

W przedsionku mego domu czeka najnowsza Siesta 9, a ja jeszcze nie napisałam o Sieście 8, podwójnym albumie Muzyki Świata i Starego Radia. Cykl składanek wybierany przez Marcina Kydryńskiego muszę mieć w postaci kupionych albumów nierozerwalnie związanych z okładką, paroma artystycznymi fotografiami i komentarzami do kolejnych utworów. Nie wyobrażam sobie ściągnięcia nagrań bez papierowej oprawy.

Kolejna podróż muzyczna intryguje barwą głosów znanych artystów, dźwiękami, które uspokajają, przywołują do działań oraz takimi, które nie pozwalają stać z boku, lecz zmuszają do udziału w tym święcie muzyki niszowej na miarę swoich możliwości. Jakaś historia opowiadana z pasją, żalem, lirycznie, lecz i radośnie wywołuje obrazy krain odległych krajobrazowo, lecz bliskich uczuciowo. Odczuwamy i przestrzeń, i zaułki miast zabudowanych starymi kamienicami. Ileż można wyrazić muzyką. Geniuszem był nasz przodek, który dźwiękami chciał sprawić przyjemność, pobudzić myśli, zapisać chwilę, a słowami skłonić do zapamiętania i odtwarzania. Trwaj chwilo.

Gwiazdą jest Melody Gardot, która zatrzymuje uwagę faktem ponownego spotkania. Zaskoczeniem stała się znana orkiestrowa Tanguerra. Głos Kenny'ego Rankina idealnie wpisuje się w klimat filmowy dźwiękami bossa novy. A Day in the Life of a Fool - jedna piosenka, jednak wspaniałych wykonawców miała wielu. Jest na krążku Lura, Richard Bona, Roberta Sá zaprasza do samby. I są inni, których nie wymieniłam, a oferują przyjemność obcowania z nietuzinkową muzyką, rytmami, do których należy podejść z uwagą - może i nowicjusza. Muzyka to smak życia tam, gdzie nas nie ma.

Jest jeszcze krążek z utworami muzycznymi z dawnych czasów. Odkurzenie im służy. To jak z literaturą. Pogoń za nowościami może rozczarować, gdy z przeszłości wyławiamy jak wędkarze perełki prozy, poezji, dramatu.

***

Gdzieś już poza naszym wyobrażeniem i doświadczeniem rozgrywa się filipiński dramat. Czytam Dziki kontynent o Europie w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej i mam wrażenie, iż są takie zdarzenia w historii, które się powtarzają, a człowiek ukazuje swoje prawdziwe oblicze w czasach chaosu, klęski żywiołowej. Towarzyszy temu bezradność, gdyż nie można wyczarować natychmiastowej pomocy. Piekielna moc mediów jest taka, że pokazuje dramat przez pewien czas, a potem nieopanowaną sytuację pozostawia jako już niemedialną. Tymczasem na miejscu rację bytu mają silni, zapobiegliwi, agresywni - oni pierwsi staną na nogi. My zadowolimy się chwilą zainteresowania, współczucia, jakimiś datkami. Nie uspokajajmy sumienia, że pomoc dotrze do wszystkich potrzebujących.

Tagi: muzyka
20:22, nutta , Nuty
Link Komentarze (3) »
piątek, 29 marca 2013

W Wielkim Tygodniu wysłuchałam koncertu  w wykonaniu studenta muzykologii UO, który grał na zabytkowych organach z 1777 r. W programie były dzieła muzyki organowej od XVII do XX wieku. Wpierw zagrał Preludium i Fugę B-dur, następnie Prelude in D Minor Johanna Pachelbela, również muzyka epoki baroku. Inną epokę reprezentuje Léon Boëllmann, francuski organista i jego najsłynniejsze dzieło Suita gotycka op.25, składająca się z trzech części: Introdukcji, Menuetu gotyckiego i niezwykłej urody Modlitwy. Krzyżu święty to ukłon w kierunku najnowszej polskiej muzyki i kompozytora Mariana Sawy. Koncert zakończyły radosne Fanfare Belga Jacquesa-Nicolasa Lemmensa. Muzyka organowa to rozmach, potęga, nie ma w niej nic z cichej skromności, mimo że potrafi przekazać elementy liryczne, skłonić do skupienia, wydobyć delikatność nut lub zmusić je do biegu, by w końcu spuentować dzieło wzniosłością, która porywa. Niebo-ja-Niebo... Nie potrafię recenzować tej muzyki, lecz wiem, że ucho czuje harmonię, a słucha się ją w skupieniu.

Radosnej Wielkanocy, bo  smutek, przygnębienie, żal prowadzi ku nadziei.

____________

Zdjęcie z Internetu, autor: mariaOkmar1

Tagi: muzyka
19:42, nutta , Nuty
Link Komentarze (13) »
wtorek, 25 grudnia 2012

Jak pisałam, płyty z piosenkami świątecznymi w obcych językach są przede wszystkim na czas przedświąteczny, teraz słucham  kolęd. Ich żywot muzyczny jest krótki, ale zawsze pożądany. W tym roku słucham krążka, który dla mnie jest nowością*, mimo że wydano go w 1999 r. - mówię o Annie Marii Jopek Dzisiaj z Betleyem. Trzynaście kolęd i jedna piosenka zimowa bardziej do posłuchania niż śpiewu są interesująco zaaranżowane przez wymienionego w tytule Pawła Betleya i AMJ. Słucha się przy świecach i oświetlonej choince tekstów znanych podanych tradycyjnie, również jazzująco, ale i rodzinnie w duecie z ojcem, solistą "Mazowsza", Stanisławem Jopkiem (dzisiaj już nieżyjącym). Klamrowo (na rozpoczęciu i zakończeniu) dochodzą dźwięki sunących sań i ciężkich odgłosów kopyt, a jako przeciwwaga - odgłosy z Ziemi Świętej. Tak to połączyły się dwa miejsce, dwa postrzegania tradycji świętowania. Z ulubionych wykonań wymienię Hej, w Dzień Narodzenia i Mizerną cichą. Z kolei Dzisiaj w Betlejem i Mędrcy świata są jak wokalno-muzyczne spektakle w teatrze wyobraźni. Kameralna i klimatyczna płyta niesie w sobie radość świętowania, ociepla więzi międzyludzkie. Cenię ją za cały układ, a nie parę kolęd jak to bywało przy innych płytach. To śpiew  w różnych krajobrazach muzycznych. Polecam, jeżeli ktoś jej nie ma w swojej płytotece.

Oryginalna okładka również przyciąga uwagę.

____________

* Myślę o płycie jako całości, gdyż niektóre z kolęd słyszałam w radiu.

Tagi: muzyka
22:09, nutta , Nuty
Link Komentarze (5) »
piątek, 14 grudnia 2012

Piosenki przedświąteczne to dla mnie te wszechobecne anglojęzyczne melodie, których możemy posłuchać w sklepach i radiu, a przekazane miłym, ciepłem głosem, czasami z dzwoneczkami w tle sprawiają, iż zaczynamy się uśmiechać. Można je słuchać w czasie prac domowych, towarzyskich spotkań, ale i świąt - koniecznie białych, jak sugeruje jedna z piosenek. Drugi rok taką świąteczną płytą jest album Michaela Bublé Christmas, 19 piosenek i życzenia od wykonawcy. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu w tym roku okazało się, iż mamy zarysowaną ścieżkę Jingle bells - i oczywiście nie ma winnego tego przestępstwa. Wysnułam wniosek, że zniszczenia dokonał sam Frank Sinatra z gazetowej płytki, który w ten sposób domaga się pierwszeństwa.

Jest i Cicha noc, czyli Silent night, ale nie dla tego wykonania się słucha tej płyty, nawet zawsze piękna Ave Maria zatrzymuje na chwilę uwagę, bo przecież tyle doskonalszych wykonań tej pieśni znamy, lecz radosne słodziaki świąteczne pachnące lasem, choinką, śniegiem, radością skłaniają do podśpiewywania, mruczenia, a nawet jakichś płynniejszych ruchów, by nie powiedzieć tanecznych. Świąteczny zapach wszelakich ingrediencji smakołyków i potraw realnych lub tych zapisanych we wspomnieniach miesza się z dźwiękami białymi, błękitnymi, zielonymi i czerwonymi. Zimowa grudniowa noc, nawet mróz, który pozwala żyć bałwanom nie jest straszny, gdy obietnica podarunków puka do drzwi. Srebrzyste dzwonki tylko o tej porze dźwięczą szlachetnym kruszcem. Szczęście odmieniane przez przypadki jest tuż, tuż. Michael samodzielnie, w duetach, z chórkiem jest miłym gościem w świątecznym domu. A piosenka z życzeniami Mis deseos/Feliz navidad w duecie z Thalią, czyż nie jest piękna i nie obiecuje spełnienia skrytych pragnień?

Tagi: muzyka
19:08, nutta , Nuty
Link Komentarze (6) »
piątek, 07 grudnia 2012

Jesienne wieczory z nową płytą Diany Krall są ucztą w stylu retro, kameralnym spotkaniem z utworami znanymi w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku, a wykonywanymi między innymi przez Anette Hanshaw, toteż i powrót do lekko zakurzonych melodii, odbywa się w elegancko dopracowanym stylu. Niech zatem nie dziwi, iż Diana nie wprowadziła zbędnej nowoczesności i zaśpiewała tak, że nastrój stworzony przez aksamitny, niski głos i nieliczne towarzyszące instrumenty jest wystarczający, by zanurzyć się  w intrygującym świecie dźwięków.  Artystka nie naśladuje, lecz interpretuje, z lekkością zestawiając utwory melancholijne, refleksyjne i te z nutą frywolności.

W listopadzie Diana Krall z towarzyszącymi jej muzykami dała w Polsce kilka koncertów, ja jednak znam ją z płyty, którą słucham od ponad miesiąca i wiem, że będzie mi towarzyszyła również w zimowe, mroźne wieczory. Popijając aromatyczną herbatę, wsłuchując się w  Just like a butterfly that's caught in the rain albo Let it rain, wie się, że przy takiej muzyce żaden opad atmosferyczny nie straszny. Tytułowy utwór Glad rag doll płynie łagodnym ciepłem głosu, natomiast Prairie lullaby mogłabym słuchać zawsze w każdym wykonaniu. Tajemnicze, ekscentryczne Lonely avenue (znane od lat pięćdziesiątych)z rozbudowaną sekcją rytmiczną wprowadzają w mroczny nastrój osamotnienia. Dramaturgię płyty tworzy  zmienność nastrojów, oczywiście z uczuciami w roli głównej.

Tagi: muzyka
20:28, nutta , Nuty
Link Komentarze (8) »
czwartek, 01 listopada 2012

Z płytami to jest tak, że słucha się je wpierw całościowo, by poznać ogólny klimat i nastrój, potem skupia się na wybranych piosenkach, oswaja, smakuje, zaprzyjaźnia. Ja lubię albumy, które zawierają nie tylko krążek, lecz i zdjęcia, piękne, nastrojowe słowa skierowane do mnie-słuchacza. Taka jest Sobremesa Anny Marii Jopek, którą słucham od czasu do czasu od ubiegłego roku.

Smak Luzytanii, albo szerzej - krajów luzofońskich, dźwiękami zapisany  nie wywołuje przesytu, a dobrze podany cieszy zmysły o każdej porze roku. Teraz w środku jesieni może sprawia, iż zatęskni się za słońcem i morzem. Jednak kraje południowe to też nieznane większości odczucie innych pór roku oraz niezmienności uczuć, tęsknot, radości, które można zagrać i wyśpiewać.

Sobremesa jest albumem, na którym do głosu dochodzą dźwięki fado, bossy w wykonaniu Anny Marii Jopek i przyjaciół-mistrzów gatunku o głosach tak różnorodnych i barwnych jak pawie pióra, a i dla niektórych gości krążka instrumenty muzyczne są przedłużeniem sprawnych palców, niemal muszkieterską szpadą prowadzącą do zwycięstwa.

Sobremesa to deser smagany wiatrem od oceanu, skąpany w blasku zachodzącego słońca, blasku Tagu, otoczony cieniem uliczek Alfamy, wspomnienie miejsc odległych, w których rozmawiano po portugalsku, to podróż do krańca Europy. Muzycznie wyróżnia się naturalnością, kojącym ciepłem, stonowaniem środków wyrazu, elementami ekspresji bez zbędnej przesady. Polubiłam Mae Negra (Czarna Matka), Spójrz, przeminęło, a przede wszystkim Cabo da Roca ze słowami: Nie lękaj się, tylko stawiaj żagle / i płyń pewnie i odważnie oraz ostatni utwór Lizbona Rio i Hawana, gdyż Nie trać ani dnia, albowiem każda podróż musi się zacząć w tobie - i to jest oczywiste, początek każdej wyprawy, o czym od zawsze wiedzieli portugalscy żeglarze-odkrywcy.


niedziela, 06 maja 2012

Nie wiem, jak w Portugalii pachną bzy i konwalie kojarzące mi się zawsze z polskim majem. Patrząc jednak na te nasze rozkwitające bujnie kwiaty, czuję potrzebę urozmaicenia dźwiękowego, wtedy jest to przeżycie oprawione muzyką.  Mam pełny obraz szczęścia w pięknej ramie.

Są płyty, do których się wraca, które kojarzą się z porą roku, wydarzeniem, miejscem, czasami odległym a miłym. Już dawno chciałam napisać o siódmej siestowej płycie, wciąż słuchanej, miłej dla ucha, będącej kojącym balsamem. Dwupłytowy album, gdyż poszerzony o tzw. Stare radio, które jest jak uśmiechnięty dziadek lub opiekuńcza babcia, wart jest uwagi, ale o dobrych nagraniach retro napiszę przy innej okazji. Tymczasem kieruję swoją uwagę ku płycie-matce, siostrze, bracie - jak kto woli.

Jak oddać słowami akordy instrumentów, głos, który staje się jednym z nich, ale też ma siłę przekazu treści (Niestety, niestety, niedostępnej dla kogoś, kto nie zna języka hiszpańskiego lub portugalskiego.). Ponieważ muzyka potrafi przekraczać granice językowe, i tu można sobie poradzić. Sugestie, proste skojarzenie z obrazem, który przywołujemy, który zostanie nam podpowiedziany są przewodnikiem. Tęsknię jednak za dołączonym do niektórych płyt tłumaczeniem tekstów.

Autor kompilacji muzycznej, Marcin Kydryński, tłumaczy się ze zbyt wąskiej ścieżki muzycznej Siesty 7, lecz uważam, że każda przecinka, nie tylko leśna, wiedzie i kusi dźwiękami, prowadzi meandrami dróg Alfamy, nadmorskimi bulwarami, brzegiem morza, przestrzeniami przy klimatycznych knajpkach francuskich, luzytańskich, po prostu drogami muzycznej tęsknoty i radości krajów latynoskich, frankofońskich.

Kompletnym zaskoczeniem był ZAZ przekomarzający się chórkiem zgromadzonego towarzystwa, dźwięki skoczne, rozedrgane, pełne zadziornosci w głosie, zachęcające do orgii tanecznej do upadłego. Głos Paulo de Carvalho wibruje z gitarą, świat fado, bossy Marii Gadu, flamenco Buiki spotka się z rytmami tanga z cudownymi dźwiękami akordeonu, fortepianu i skrzypiec wysuwających się na plan pierwszy z tradycyjnej orkiestry. Do tego niezwykłe duety okraszają ten album. Wyjątkowa uroda nastroju w piosence Pedro Moutinho & Mayry Andrade prowadzi do kolejnego, jakby od niechcenia, sprytnego i wypracowanego niechcenia, wręcz   odśpiewywania, przywołującego do towarzystwa i wspólnego lotu dźwięków Costy Neto & Sary Tavares. A co napisać o duecie Omary Portuondo & Richarda Bono? To podobno kołysanka. Głosy wznoszą się ku światłu zachodzącego dnia, a może tylko pozostałego przed zamkniętymi oczyma. Stąd tylko krok do kojących dźwięków artystów z Kamerunu, którzy potrafią dosypać ostrych przypraw do łagodności ukojenia. Co zapowiada ostatnie, krótkie nagranie Pedro Anzara? Co sugeruje jego Polichinella?

Okładka z refleksami rzucanymi przez zachodzące słońce, które w innym miejscu tańczą na wodzie, kieruje też uwagę ku miejskim kontrastom światła i cienia na ulicach, zaułkach lub w przejściach podziemnych albo ku kolorowym lampionom. Pięknie.

Tagi: muzyka
20:48, nutta , Nuty
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2