| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Zakładki:
nutta malpa gazeta.pl
MÓJ DRUGI BLOG
PRZECZYTAŁAM
LISTA AUTORÓW I TYTUŁÓW
PRZEGLĄDAM BLOGI O KULTURZE
PRZEGLĄDAM INNE BLOGI
W SIECI
WYDAWNICTWA I KSIĘGARNIE
Wyspa NIKE
Wyspa noblistów
WYZWANIE CZYTELNICZE
Tagi

Z prasy

sobota, 01 marca 2014

W najnowszym numerze "W Sieci Historii" szereg informacji o marcowych obchodach, po raz trzeci, Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego, a także artykuły o tych, którzy walczyli tak długo, jak mogli. Kolejne postacie, sytuacje,opinie,oceny i... wywiad z prezydentem Ostrołęki o projekcie Muzeum Żołnierzy Wyklętych. "Oddali życie za Polskę. Nazwali ich bandytami." Dla wielu lekcja historii, która nie odbyła się, gdy byli w szkole.

Można jeszcze wziąć do ręki numer "Historii Do Rzeczy" z marca ubiegłego roku. Tam podana jest lista książek wzbogacających wiedzę:

  • Jerzy Ślaski Żołnierze Wyklęci, wyd. Rytm
  • Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956, wyd. IPN
  • Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski "Łupaszka", "Młot", "Huzar". Działalność 5 i 6. Brygady Wileńskiej AK (1944-1952), wyd. Volumen
  • Jerzy Kułak Rozstrzelany oddział, wyd. Białystok
  • Joanna Wieliczka-Szarkowa Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie, wyd. AA
środa, 05 stycznia 2011

Od czasu październikowej wizyty  w Warszawie i Krakowie Amosa Oza oczekiwałam jakiegoś solidnego artykułu na  temat jego twórczości, nie informacji.  Przeczytałam jednak jeden  wywiad w "Bluszczu" koncentrujący się przede wszystkim na poglądach politycznych autora, w małym stopniu na jego twórczości. Wyrobiłam sobie jednak z niego zdanie, iż jest to człowiek, który szanuje swój naród. Jest krytyczny w sprawach sposobów rozwiązywania konfliktu palestyńsko-izraelskiego,ale stwierdza, że w każdej chwili stanąłby do walko, gdyby jego kraj zbył zagrożony. Dla mnie to godny naśladowania przykład godności i honoru.

Od dłuższego czasu był też zapowiadany artykuł w "Tygodniku Powszechnym", który jednak  co chwilę przenoszono w zapowiedziach do następnego  numeru. I wreszcie jest! 9 stycznia 2011! Przeczytałam i... rozczarowałam się jego treścią. No, może gdybym nie znała książek, na których oparł swój artykuł Grzegorz Jankowicz, to byłabym wniebowzięta. Tymczasem artykuł "Kogo kocha Amos Oz?" jest swobodnym przemieszczaniem się po faktach z lektur. Pełną garścią korzysta z "Opowieści o miłości i mroku", cytując lub omawiając zdarzenia z biografii autora własnymi słowami, oraz "Opowieść się rozpoczyna", zbioru szkiców omawiających rolę początków wybranych dzieł w rozumieniu logiki konstrukcji tekstu. Jest też omówiona książeczka z początków twórczości o kibucach "Myśli o kibucu", ale już odniesienia się do  książek na ten temat już nie ma. Ten artykuł to był trudny poród lub szybkie cesarskie cięcie. Tak można sobie pisać na blogu dla pamięci treści. Gdyby jakiś czytelnik też poszedłby śledem dziennikarza "Tygodnika Powszechnego", to czy popełniłby plagiat tegoż, czy Amosa Oza?

Amos Oz interesowałby mnie bardziej jako twórca niż homo politicus. Po co po raz kolejny czytać o środowisku, w którym sie wychował, lepiej przeczytać wspomnienia autora, bo wtedy będziemy odczuwać większą przyjemność czytelniczą.

***

O spotkaniu Amosa Oza z czytelnikami w Krakowie możemy przeczytać w trzecim numerze "Archipelagu" (link na zakładce).

poniedziałek, 27 grudnia 2010

zachęca do spotkania szatą graficzną i artykułami. Oto miasta, ludzie i lektury warte uwagi.

Z książką zawsze można podróżować w najodleglejsze krańce świata, nie ruszając się z fotelu, ale można również konfrontować zapisy z lektur z rzeczywistością.

Zimowy "Archipelag" proponuje wizytę w paru miastach europejskich (Paryż, Praga, Londyn, Berlin, Lizbona, Amsterdam, Reykjavik), kontynentu amerykańskiego (Buenos Aires, Nowy Jork, Hawana), azjatyckich (Pekin i Szanghaj, Tokio, Kabul) oraz Bliskiego Wschodu (Kair, Tel Awiw - mój wkład w powstanie numeru). Nie mogło zabraknąć miast związanych z kulturą polską, czyli Drohobycza, Lwowa, Krakowa oraz Wejherowa.

Magazyn odnotowuje słowa m.in. Jacka Dehnela, Salaimana Adonii oraz Amosa Oza. Możemy poznać wydawnictwo Smak Słowa, które zachwyca grafiką okładek oraz doborem książek. Dla czytelników są konkursy z nagrodami.

Sami zajrzyjcie do spisu treści a potem do artykułów.

środa, 03 listopada 2010

Zaproszenie do kryminału stało się tematem wiodącym nowego Magazynu Literackiego, miesięcznego dodatku do "Tygodnika Powszechnego". Sama winieta jest autografem najpopularniejszego polskiego autora kryminałów retro, Marka Krajewskiego.

"Larsson nie flirtuje ze złem, nie daje się uwieść jej straceńczemu urokowi. Zło nazywa po imieniu, zwalcza je i piętnuje. (...) Żeby pozbyć się zła, nie wystarczy znaleźć i ukarać mordercę. Bo zło i nienawiść pozostają w społeczeństwie, które - ono właśnie, a nie tylko morderca - wymaga terapii i radykalnych zmian." - czytamy w artykule Małgorzaty Fugiel-Koźmińskiej. W numerze jest jeszcze rozmowa Zygmunta Miłoszewskiego z Karin Fossum, która mówi: "W Norwegii prośba o pomoc jest odbierana jako oznaka słabości." Oprócz tego możemy przeczytać o klasyce kryminału amerykańskiego, detektywistycznej prozie Chestertona, Fantomasie. W numerze odnajdujemy też obszerne recenzje wartych uwagi książek. Nazwiska: Eco, Rilke, Celan, Visconti, również Szlosarek, Kijowski mogą wzbudzić zaintersowanie. Bardzo ciekawy numer

_____________________

Magazyn Literacki, Dodatek do "Tygodnika Powszechnego" 45/2010, nr 10-11/2010.

 

wtorek, 05 października 2010

tworzy niezależny bukinistyczny "Archipelag". Tym razem jest to odsłona letnio - jesienna.

Najpiękniejsze jest przechodzenie lata w jesień. Paleta złocisto-czerwonych kolorów zachwyca ciepłem, kasztany wyłaniają się z kolczastych osłonek i spglądają zadziornie, pod nogami zaczynają szeleścić kobierce liści.

Pięknie! Świadomość, że nic nie trwa wiecznie, każe jednak chłonąć ulotny obraz.

Tak samo jest i z książkami. Ba, całą otoczką kulturalną skupioną wokół fabuły, przeżyć lirycznych.

Każda pora na czytanie jest dobra, lecz wydaje się, iż jesienią można je bardziej celebrować w zaciszu domowym.

Dom jest tematem wiodącym nowego numeru "Archipelagu" Wszystkie drogi człowieka zawsze prowadzą do domu i dlatego pisarze również lubią mu się przyglądać. Dom to przecież nie tylko budynek, lecz i rodzina, język, ojczyzna, tradycja. Literatura wyszła z domu i do niego nieustannie zdąża.

poniedziałek, 27 września 2010

w prasie w związku z wydaniem pierwszego tomu Dzienników oraz okrągłej rocznicy urodzin. Wywiady, recenzje, artykuły, fragmenty wspomnianych Dzienników. Kulturalna Polska celebruje swego wielkiegi i niepokornego twórcę, który jednak przyjechał przyjaznego mu klimatycznie Lazurowego Wybrzeża.

"Przekrój" z Autorem na okładce, ale i nową szatą graficzną, aż chce się wziąć do ręki. Tadeusz Nyczek rozważa ile w autorze jest Mr Hyde'a i doktora Jekylla i zdaje sprawozdanie z obserwacji, by stwierdzić, iż "Gigantyczny i rewelacyjny Dziennik, pełen niebywałych psychologicznie spostrzeżeń, godnych Marcela Prousta, jest świadectwem nieustannej wojny Sławomira Jekylla ze Sławomirem Hyde'em. Wojny, która będzie się odtąd toczyła także w nas, czytelnikach i widzach dwójduchowego fenomenu o nazwisku Mrożek." W tym też numerze redaktor naczelna Katarzyna Janowska rozmawia z Mistrzem, próbując zmusić swego rozmówcę do obszerniejszych odpowiedzi o życiu, wyborach, postawach i literaturze. O Polakach mówi: "Przegrywamy w konkurencji z innymi na różnych polach. Polacy za granicą nie dochodzą do niczego wielkiego, nie wychodzą poza poziom średnio zarabiających biznesmenów. Nie odgrywają większej roli w życiu krajów,  do których dołączyli. Mamy jakąś wadę, która nie pozwala nam zwyciężać. Zawsze jesteśmy pobici i z tego robimy sztandar, mszę, wymówkę. Niemożność zwycięstwa jest centralnym polskim problemem." A jego pojęcie babona? "Świat naładowany jest babonami. Babony są także wśród mężczyzn, choć te w damskim wydaniu bywają zatwardziałe. Babon wie wszystko, raz na zawsze. Potem ją można palić na stosie, a i tak będzie wiedziała wszystko o wszystkim. Za co należałoby kamienować." - oj, niepopularne i nieprawowyślne publicznie wygłaszane poglądy.

W "Tygodniku Powszechnym" o Dziennikach pisze Dariusz Nowacki. "Po pierwsze, prywatne pisma Mrożka, listy i zapiski dziennikowe, nie są żadnym zastępnikiem. To pełnoprawna, niezwykle obszerna i wielowątkowa część jego pisarstwa. (...)

Po drugie - tę część dorobku Mrożka należy czytać w całości, ponieważ poszczególne składniki dziełaktórego pierwszoplanowym bohaterem jest "ja" pisarskie, nawzajem się oświetlają i dopełniają. Mam tu na uwadze związki zachodzące między notacjami dziennikowymi i listami." Nie unika zestawiania Dzienników Mrożka z Dziennikami Gombrowicz.

W dodatku Kultura do "DGP" Piotr Kofta pisze: "Postrzegam narratora tych dzienników jako szczególnego rodzaju homunculusa, zamieszkującego dom zwany przez niego Sławomirem Mrożkiem. Homunculus budzi się i nie wie, gdzie jest. Musi się tego dowiedzieć."

_____________________

Tadeusz Nyczek, Mrożek zza Mrożka, [w:] "Przekrój" nr 38/3404, 21 września 2010, ss.52-55.

Wszystko co najważniejsze, ze Sławomirem Mrożkiem rozmawia Katarzyna Janowska, [w:] "Przekrój" nr 38/3404, 21 września 2010, ss.60-63

Dariusz Nowacki, Dochodzenie do siebie, [w:] "Tygodnik Powszechny" nr 39(3194), 26 września 2010, ss.40-41.

Piotr Kofta, Mrożek w Mrożku, [w:] Kultura, dodatek do DGP, piątek 24 września 2010,s. 12.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Dostojewski do przemyślenia

Dodatek literacki Tygodnika Powszechnego w tym miesiącu poświęcony jest Dostojewskiemu. Polecam rozmowę Andrzeja Pomorskiego (tłumacza Biesów i Braci Karamazow) i Grzegorza Przebindy m. in. o stereotypach, z których w opracowaniach najczęściej powtarzany jest ten o antypolskiej postawie pisarza. Zainteresowało mnie również to, iż niektóre dotychczasowe przekłady, ugładzone stylistycznie, nie oddają w pełni humoru języka, ironii i groteski, dlatego wskazane są nowe tłumaczenia. Artykuł Przemysława Czapińskiego Upadek w nowoczesność to ciekawe rozważania nad stroną moralną stworzonego w utworach człowieka w oparciu o niektóre teksty. "Notatki... wydają mi się ukrytą matrycą późniejszej twórczości. Podstawą owej matrycy jest odkrycie, że w środku człowieka najwięcej miejsca zajmuje treść robaczywa." Zaś punktem wyjścia rozważań Michała Okłota jest wygląd nowej stacji metra "Dostojewska" w dzielnicy Marina Roszcza. Czym on nas straszy? - zapytuje w tytule autor. Z kolei Grzegorz Jankowicz zajmuje się stosunkiem Nabokova do twórczości wielkiego poprzednika. "Historia literatury zna wiele przykładów zaciętej walki pomiędzy pisarzami. Jeden z najciekawszych to prowadzony przez Nabokova spór z Dostojewskim i jego naśladowcami."

Polecam ostatni numer Tygodnika Powszechnego. Napis Magazyn Literacki tym razem jest autografem Aleksandry Marininej.

______________________

Magazyn Literacki, nr 7/2010, Dodatek do "Tygodnika Powszechnego" 30/2010.

Złe oko - nie tylko bobe majses

W trzynastowiecznej Sefer Chasidim (Księdze Pobożnych) żydowskich mistyków obszaru Niemiec można przeczytać: "Nikt z nas nie powinien wierzyć w zabobony, ale mądrze jest liczyć się z nimi." - tak zaczyna się artykuł Babcine opowieści (Bobe majses) w Bluszczu. Autorka skupia się na znanym z tradycji ludowej wielu kultur tzw. złym oku, uroku, który jedna osoba może rzucać na drugą, oraz tradycyjnemu zabezpieczaniu się przed nim Zainteresowanym podam, iż do amuletów chroniących należą: sól, tzw. dłoń Miriam (w krajach arabskich nazywa się dłonią Fatimy) oraz czerwona wełniana nitka (tasiemka), którą owija się nadgarstek - najlepiej, by pochodziła z tej pociętej, którą po modlitwach owinięto grób Racheli znajdujący się koło Betlejem. Przed złym okiem szczególnie chroniono dzieci. Są też słowa i czynności, które oddalają zło. "A przecie jakoś trzeba się przed złem chronić, nawet jeśli - tfu, tfu, tfu - nie jesteśmy przesądni". - kończy swoją opowieść autorka.

Warto przeczytać, by skonfrontować swoją wiedzę na ten temat oraz poznać tradycję żydowską.

______________________

Bella Szwarcman-Czarnota, Babcine opowieść [w:] Bluszcz, nr 22/lipiec 2010,ss. 116-118.

czwartek, 17 czerwca 2010

W czerwcowym magazynie "do czytania", jak brzmi podtytuł, znalazłam ciekawy artykuł Belli Szwarcman-Czarnoty o Esterze Krejtman z domu Singer, siostrze noblisty Izaaka Baszewisa Singera i Izraela Joszui Singera (Bracia Aszkenazy, Rodzina Karwowskich). Punktem wyjścia artykułu stał się zakup w jerozolimskim antykwariacie  książki Jiches (Dziedzictwo) pisanej w jidysz.

"Marzeniem Estery było również zdobycie edukacji, jednai i ona dana była tylko jej młodszym braciom. Takie bowiem panowały obyczaje w religijnych rodzinach żydowskich." Dzieciństwo inteligentnej i wrażliwej dziewczyny, zwanej w domu Hindełe, nie było szczęśliwe. Prześladowało ją poczucie odrzucenia, lekceważenia przez mężczyzn i matkę. Zbyt dużo zakazów było w jej życiu. Trudne dzieciństwo stało się początkiem nieustannych depresji w dorosłym życiu. Autorka artykułu, pisząc o stosunkach rodzinnych Singerów, wykorzystuje opowieść o matce syna, Maurice'a Carr, oraz utwory mające aluzje biograficzne. Przytacza również utwory, w których bracia pisali o niej, lecz nie doceniali jej twórczości. Więź bratersko-siostrzana nie była silna, raczej można tu mówić o obojętności. Izaak Baszewis np. odwiedził ją w powojennym Londynie, ale potem nie odpowiadał na listy. Oprócz informacji biograficznych w artykule są wskazane i omówione jej utwory.  Są to:

  1. Der szejdim tanc (Taniec demonów), powieść quasi-autobiograficzna z 1936 r.
  2. Briliantn (Diamenty) - obraz świata żydowskich szlifierzy w Antwerpii z 1944.
  3. Jihes, zbiór opowiadań z 1950 r, zawiera treści poświęcone życiu w przedwojennej Polsce oraz impresje i wrażenia  z lat II wojny światowej z perspektywy Londynu.

Dwa ostatnie tomy zostały życzliwie przyjęte przez recenzentów. Pisanie było terapią urodzonej w 1891 roku (zm. w 1954 r) w Biłgoraju pisarki, a tłumaczenia i artykuły do gazet zdobywaniem pieniędzy na życie.

Artykuł jest poszerzeniem wiedzy z kręgu literatury żydowskiej związanej z Polską.

Znalezione w Twoim Stylu

nie zachwyciło mnie. Po raz kolejny Katarzyna Grochola, by rzec: Co rok nowa Grochola, tym razem jako autorka autobiografii na pół wieku życia, jest odpytywana z życia, decyzji udziału w "Tańcu z gwiazdami", itp. Zastanawiam się, czy koniecznie kobiety w sile wieku muszą wszem i wobec udowadniać, iż mają ludzkie kształty. Czy rzeczywiści kobieta współczesna składa się przede wszystkim z ciała, a nie szarych komórek? Myślałam, że taki sposób traktowania kobiet mamy już za sobą. Jakaż byłam naiwna! To kobiety same biorą z chęcią udział w wyścigu ciał, nóg i biustów.  Czy to chęć rywalizowania z młodymi? Wystylizowana pani Grochola, przybierając atrakcyjne pozy, jak zawsze, demonstruje nogi. Czy to konieczne do promocji książki, czy zaspokaja własną próżność? Inteligentna osoba wie, że na wygląd pracuje się całe życie, lecz bywa i tak, że to życie odciska piętno na wyglądzie. Kompletnie rozbroiło mnie końcowe pytanie dziennikarki: A czego dowiedziała się Pani o sobie z autobiografii? Zapytana odpowiada. Całe życie byłam przekonana, że osoba pisząca o sobie siebie zna. Tu nie - po to się pisze, by poznać siebie.

Teraz czas, by w wyścigu ciał na miarę talentu wzięły udział wszystkie panie w każdym wieku. Po wyglądzie wybierzemy, która ma talent, a która nie, która powinna już zamilknąć, bo jest za stara.

______________________

Bella Szwarcman-Czarnota, Demony żydowskiej pisarki [w:] Bluszcz, nr 21 / czerwiec 2010, ss. 40-44.

Grocholand, rozmawiała Marta Bednarska [w:] Twój Styl, nr 7 (240), lipiec 2010, ss.14-19.

środa, 05 maja 2010

Nowy, świeżutki, pachnący nie tyle farbą drukarską i papierem co dopieszczonymi  w plikach słowami i zdaniami magazyn bukinistyczny do czytania i oglądania dzisiaj ma swoją premierę.

Archipelag to zbiór wysepek, wysp, atoli, ale archipelag literacki to jednostki, indywidualności z pasjami kulturalnymi i podróżniczymi. Teraz wszyscy chętni mają okazję podzielić się literackimi zauroczeniami nie tylko na blogu, lecz i w magazynie bukinistycznym.

Wiosna to czas wejścia w świat całej urody świata.

Wiosna to też czas realizacji nowych wyzwań.

Archipelag się narodził, więc miejmy nadzieję, że będzie wzrastał wraz z czytelnikami.

Więcej informacji u Chihiro lub na stronie magazynu.

sobota, 24 kwietnia 2010

Nie piszczy, lecz pisze w nowej rubryce Książkofile. W kwietniowym numerze znajdujemy rozmowę Anny Jabłońskiej z Kazimierą Szczuką o książkach, które czyta, pamięta latami, ale i pracy z książką oraz jej  księgozbiorze.

Jest coś w bohaterce wywiadu z bohaterki dzieciństwa, niepokornej, barwnej Pippi, ale poglądy na kwestię kobiecą ukształtowały się po lekturze Pani Bovary i Dziejów grzechu. Pani Szczuka, odpowiadając na pytania,  wymienia szereg tytułów z nowości wydawniczych, ale też zatrzymuje się nad modnymi trendami wydawniczymi sprzed paru lat jak cykle poradników z serii Toksyczni...; teraz poradniki penetrują inne sfery życia.

Zakreśla, tygodniowo czyta kilka, kilkanaście pozycji wydawniczych, nie preferuje technik szybkiego czytania. Na wakacje dla towarzystwa zawsze ma lektury, choć nie zawsze je czyta. Po prostu, książki zawsze przypominają o sobie. I teraz najciekawsze, jak wygląda jej domowa, wymarzona biblioteka. "Oddzielny pokój na książki, półki za szkłem. Rozplanowałam, gdzie co ma stać. Na górze polonistyka, potem klasyka. Na dole feminizm, romantyzm, janionizm (czyli książki profesor Marii Janion), Porządek jakoś trwa w ogólnych zarysach, ale różne nowe książki walają się po wszystkich pokojach. (...) Marzę o bibliotece elektronicznej. Uwolnię się wtedy od kurzu, bałaganu, od tej uciążliwej fizyczności książek z papieru, które kilogramami znoszę do domu." Aż szkoda, iż czasopismo nie publikuje zdjęć, bo chętnie obejrzałabym jej pokój biblioteczny. Z wypowiedzi wynika, że pani Szczuka jest psychicznie przygotowana na nowe formy lektur, ja jeszcze nie, bo lubię tę fizyczną postać domownika, który się rozpycha.

Rozmowa pozostawia pewien niedosyt, lecz takie są przyjęte zasady, że sygnalizuje się tematy, o których można pozrozmawiać ze znajomymi. Wywiad kończy się stwierdzeniem, jakże słusznym, "Bo do czytania trzeba dziecko wychować."

We wstępie jest informacja, że cykl rozmów będzie przeprowadzany z ludźmi mediów. Ja jednak chciałabym, żeby nie były to gwiazdki, lecz ludzie naprawdę pasjonujący się literaturą.

_______________________

Pippi feministka. Rozmowa z Kazimierą Szczuką, [w:] Bluszcz, nr 19 / kwiecień 2010, ss.62-63.